Data dodania: 2010-09-05 17:14:07 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-06 17:47:10
Wszystko poszło w pierony - mówi gorzko Henryk Witos, mieszkaniec przysiółka Prusów w Milówce, którego strażacy musieli ewakuować wraz z rodziną. - Nie ma co tam wracać, w sobotę ziemia opadła tylko trochę, a teraz już jest głęboko na ponad metr - dodaje.
JOANNA (gość), 13.10.10, 09:22:32
Tego co może osuwisko moja rodzina doświadczyła na własnej skórze już 10 lat temu. Doświadczyliśmy też jak zaciekle urzędnicy potrafią gnębić poszkodowanych ( w naszym przypadku poniewierano nas 10 długich lat) Mimo, iż gminni urzędnicy wiedzieli o predyspozycjach terenu, nie poinformowali nas o tym, ani w warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, ani w pozwoleniu na budowę. Najbardziej wkurza mnie to, że urzędnicy nie odpowiadają finansowo za swoje głupie decyzje. My dzięki swojemu uporowi doczekaliśmy się odszkodowania i mimo pomówień ( pod dyktando) w miejscowym brukowcu , że niesłusznie otrzymaliśmy odszkodowanie w końcu możemy normalnie żyć w innej przyjaznej gminie.
Jeśli chodzi o ludzi dotkniętych osuwiskiem, którzy dają wiarę wysokim urzędnikom gminnym, że uzyskają pomoc mogę powiedzieć tylko tyle NIE WIERZCIE W ANI JEDNO SŁOWO NIE POMOGĄ TYLKO Z WAMI WALCZYĆ BĘDĄ wszelkim możliwymi sposobami wydając przy tym ogromne publiczne pieniądze na sprawy sądowe, tak jak to było w naszym przypadku ( prawie 100.000zł. wyrzucone w błoto)
Joanna
odpowiedzi (0)
skomentujReklama
Reklama
Czy kupisz książkę o Katarzynie Waśniewskiej, matce Madzi z Sosnowca?
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.