Według naszych informacji, we wtorek wieczorem do serwerowni uczelni weszli policjanci ze Śląskiej Komendy Policji, działający na zlecenie Prokuratury Okręgowej i policji z Belgii. Zarekwirowali trefne urządzenia. To 90 dysków i serwerów o łącznej pojemności 150 terabajtów.
Gdyby pojemność tę przeliczyć na możliwości średniej klasy komputera, uczelniany sprzęt odpowiada liczbie 600 domowych pecetów!
Nieoficjalnie wiemy, że śląska policja działała w ramach europejskiej akcji Interpolu wymierzonej w cyberprzestępców korzystających z popularnego serwisu Pirate Bay, upowszechniającego pliki dźwiękowe i muzyczne. Według naszej wiedzy, mogły być one magazynowane na serwerach gliwickiej uczelni.
Akcję przeprowadzono jednocześnie w 14 krajach Europy. O sprawdzenie serwera gliwickiej uczelni poprosiła prokuratura belgijska poprosiła polską w ramach międzynarodowej pomocy prawnej.
- Wygląda na to, że mieliśmy do czynienia z takim magazynem nielegalnych treści, umiejscowionym właśnie w Polsce, w Centrum Politechniki Śląskiej. To smutne i przykre - powiedział Krzysztof Janiszewski, szef polskiego komitetu Business Software Alliance, organizacji zrzeszającej producentów oprogramowania komputerowego.
Jego zdaniem świadczy to o tym, że administratorzy i osoby odpowiedzialne za Centrum zupełnie nie panują nad powierzonymi im zasobami, skoro tak gigantyczne pojemności są wykorzystywane do
magazynowania i wymiany nielegalnych plików.
- To też świadczy o coraz większej skuteczności policji, o tym, że w sieci nie ma anonimowości. Akcja koordynowana przez Belgię sięga kilkunastu krajów Europy. Przestępcy nie mogą się czuć bezpieczni mimo granic - ocenił Janiszewski.
O szczegółach działań na Śląsku nie chce mówić policja oraz prokuratura zasłaniając się dobrem śledztwa. Wiemy o zatrzymaniu kilku osób związanych z gliwicką uczelnią. Śledczy chcą wiedzieć, czy administrator sieci wiedział o nielegalnym wykorzystywaniu uczelnianego sprzętu.
Oświadczenie
Nie jest prawdą, że piractwo komputerowe, o którym tak głośno w mediach w ostatnich dniach, było realizowane na sprzęcie Politechniki Śląskiej.
Nie jest prawdą, że któryś z pracowników uczelni został w związku z tą sprawą zatrzymany.
Rzecznik prasowy Politechniki Śląskiej
Paweł Doś