Dwóch mężczyzn jadących samochodem BMW zgubiła brawura. Wpadli do stawu w Blachowni, bo jechali za szybko
Znane są już kolejne fakty związane z tragicznym wypadkiem do jakiego doszło w Blachowni. We wtorek rano ze stawu na peryferiach miasta wyciągnięto osobowe BMW, w którym znajdowały się ciała dwóch mężczyzn.
Podczas poszukiwań policja znalazła w lesie tablice rejestracyjne pojazdu, których był on pozbawiony. Okazało się, że auto zostało skradzione w nocy ze środy na czwartek w Częstochowie. Udało się też ustalić personalia mężczyzn, którzy zginęli w samochodzie.
Obaj są częstochowianami w wieku 25 i 30 lat.
- Staramy się ustalić, kto kierował pojazdem. Podczas wypadku doszło do przemieszczenia ciał w samochodzie. Wszystko wskazuje, że przyczyną była nadmierna prędkość pojazdu, którego kierowca stracił nad nim panowanie. Nic nie wskazuje, że ktoś z zewnątrz przyczynił się do wypadku - mówi Romuald Basiński, rzecznik prasowy częstochowskiej prokuratury.
Wskutek zbiegu okoliczności nikogo z mieszkańców nie zaniepokoiły ślady przeoranej kołami trawy pomiędzy jezdnią a zbiornikiem. Przed tym wypadkiem doszło bowiem w tym miejscu do wypadnięcia z jezdni samochodu i przechodnie kojarzyli ślady BMW z tamtym zdarzeniem, o którym wszyscy w okolicy wiedzieli.
Ze względu na to, że ten teren jest niezamieszkały a do zatonięcia bmw doszło w nocy lub wcześnie rano, nikt nie słyszał odgłosów z tym związanych. Prokurator Basiński nie wypowiada się na temat, czy mężczyźni, którzy zginęli byli notowani.