Bielską uchwałą spod Dębowca zajmie się sąd

    Bielską uchwałą spod Dębowca zajmie się sąd

    Wanda Then

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego trafiła czerwcowa uchwała bielskich radnych, zgodnie z którą 80 hektarów podstocza Dębowca wyłączonych zostało nowym planem przestrzennego zagospodarowania z zabudowy i stanowić ma tereny zielone.
    Bielską uchwałą spod Dębowca zajmie się sąd

    ©Fot. Jacek Drost

    Uchwałę zakwestionował i skierował do sądu wojewoda śląski. To oznacza, że właściciele działek mogą jeszcze liczyć na to, że będą mogli tam budować domy. Kiedy? Nie wiadomo.

    80 hektarów podstocza Dębowca uchwała wyłączyła z zabudowy

    - Czeka nas teraz długa procedura i sądowy spór, podczas którego działki i tak nie zmienią swojego charakteru - mówi reprezentujący drugą stronę sporu, rzecznik prasowy bielskiego Ratusza, Tomasz Ficoń.
    - Szkoda, bo prezydent już w czerwcu zapowiadał, że po wakacjach gmina wróci do tematu i być może wprowadzi jakieś zmiany w planie, na korzyść właścicieli działek. Być może. Właściciele działek w obiecanki urzędników jednak nie wierzą. Gdy plan zagospodarowania przestrzennego terenów pod Dębowcem wystawiony był do tzw. konsultacji społecznej, zebrał ponad dwadzieścia protestów, z czego część zbiorowych. Prezydent odrzucił wszystkie, projekt planu trafił na sesję i został przyjęty do realizacji.

    - A wystarczyło poszukać kompromisu pomiędzy potrzebami mieszkańców a wymogami ochrony środowiska. Brak takiego działania z jednej strony krzywdzi bielszczan, z drugiej utrudnia miastu prowadzenie inwestycji gminnych na tych terenach - mówi radny Jerzy Balon, który podczas czerwcowej dyskusji na sesji RM był przeciwny tak mocnemu ograniczaniu możliwości zagospodarowania właścicielom terenów pod Dębowcem. Większa część podstocza została już dawno zabudowana i próba chronienia tam obecnie krajobrazu jest bezcelowa.

    Właściciele działek, którym przed zatwierdzeniem planu nie udało się wybudować swoich domów, są oburzeni. W tej grupie jest Mieczysław Wilk, który od 2004 roku starał się bezskutecznie o warunki zabudowy swojej działki. - Argumentowano, że nie ma dobrego sąsiedztwa, choć nie rozumiem, co to znaczy. 20 arów poniżej mojej parceli sąsiad mógł się wybudować. Ponadto dalej w polach jedni dostają warunki zabudowy, inni nie. Nie wiem dlaczego. Teraz plan przewiduje, że moja działka, która ma 20 arów, podzielona została na 12 arów budowlanych i 8 arów niebudowlanych. Nie wiem, jak autorzy planu wyobrażają sobie teren zielony między płotami. Działki są przecież ogrodzone - mówi.

    Podobny plan przestrzennego zagospodarowania radni bielscy przyjęli kolejną uchwałą 31 sierpnia (pisaliśmy o tym 3 września). Tym razem dotyczył stoków Dębowca i Szyndzielni. Też były protesty mieszkańców, których nie wzięto pod uwagę, a w dodatku radni decyzję podejmowali pod presją utraty 40 mln zł unijnego dofinansowania miejskich inwestycji, planowanych na stokach Dębowca. W dniu sesji mijał bowiem termin dostarczenia "klepniętego" dokumentu do Urzędu Marszałkowskiego.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama