Związkowcy solidarnie podzielą się na PiS i PO

    Związkowcy solidarnie podzielą się na PiS i PO

    Marcin Zasada

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Startujcie w wyborach samorządowych - mobilizuje swoich ludzi Piotr Duda, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.
    Piotr Duda nie chce służyć politykom, a ich wykorzystywać

    Piotr Duda nie chce służyć politykom, a ich wykorzystywać ©Fot. Marzena Bugała

    Jesienią związkowcy będą walczyć o mandaty radnych jako kandydaci nie tylko Prawa i Sprawiedliwości, ale i Platformy Obywatelskiej, a swoją gotowość do współpracy z nimi deklaruje na Śląsku nawet SLD. Choć brzmi zaskakująco, wpisuje się to w nową doktrynę prowadzenia związku przez Dudę.

    "Kandydujcie ze wszystkich partii, nawet z koła wędkarskiego albo osiedlowego" - apeluje przewodniczący do swoich członków. Według tej koncepcji, nieważna jest przynależność polityczna, bo związkowiec w samorządzie ma przede wszystkim pilnować realizacji programu Solidarności. Partię ma traktować jak narzędzie do osiągnięcia celu, bez przesadnego podporządkowywania się jej dyscyplinie czy ideologii.


    - Zależało mi na takim przedsięwzięciu już cztery lata temu. W tych wyborach chciałbym, żebyśmy mocniej zaznaczyli swoją obecność w lokalnej polityce - wyjaśnia Duda, najpoważniejszy kandydat w październikowych wyborach nowego szefa komisji krajowej "S".

    Politycznych punktów wspólnych Solidarność najwięcej nadal ma z PiS-em. Zresztą politycy tej partii nierzadko podkreślali, że są gotowi przyjąć na listy rzeszę związkowców chętnych do zdobywania samorządów.

    Jerzy Rogowski jest członkiem "S" i radnym PiS w Bytomiu. W listopadzie powalczy o reelekcję. Tak jak wielu szeregowych działaczy, nie ma jednak nic przeciwko większej równowadze w okazywaniu politycznych sympatii przez szefów związku. - Moi koledzy będą kandydować zarówno z PiS-u, jak i PO oraz wielu mniejszych lokalnych ugrupowań. To dobry kierunek, bo w działalności samorządowej podziały polityczne powinny schodzić na drugi plan - uważa Rogowski.

    Według ostatnich badań sympatii politycznych członków Solidarności, ponad połowa z nich deklaruje zaufanie do programu PiS-u. 25 proc. ankietowanych twierdzi, że nie ma partii, której program byłby im bliski, zaś 20 proc. badanych nie miało zdania. Związkowców oficjalnie hołubiących ideały PO jest garstka. Więc jak to możliwe, że na listach wyborczych Platformy znajdzie się wielu ważnych ludzi Solidarności? Z przekonania? To raczej część planu przewodniczącego Dudy, który po wygranych związkowych wyborach regionalnych zapowiedział, że skończyły się czasy, kiedy partie manipulowały Solidarnością dla osiągnięcia własnych celów. "Teraz to my będziemy wykorzystywać polityków, żeby realizować swoje - walczyć o poprawę warunków pracy i płacy" - powiedział nam kilka miesięcy temu.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama