Tak powstaje nasza autostrada ZDJĘCIA

    Tak powstaje nasza autostrada ZDJĘCIA

    Zdjęcie autora materiału

    Dziennik Zachodni

    Odcinek A1 w okolicach Bobrownik jest już przygotowywany do położenia asfaltu. W Pyrzowicach kilometr trasy jest już wyasfaltowany
    1/13
    przejdź do galerii

    Odcinek A1 w okolicach Bobrownik jest już przygotowywany do położenia asfaltu. W Pyrzowicach kilometr trasy jest już wyasfaltowany ©Fot. Arkadiusz Ławrywianiec

    O niektórych odcinkach budowanych na Śląsku autostrad ostatnio głośno było w mediach. By nie ulec wrażeniu, że o budowie tych dróg wiemy już wszystko, postanowiliśmy sami sprawdzić, jak wygląda budowa A1 - pisze Anna Dziedzic
    O czym myślicie jadąc nowiutką kilkupasmową autostradą? Pewnie dlaczego jest ich w Polsce tak mało. W naszym regionie powstaje jednak całkiem spory odcinek A1 od granicy z Czechami do Pyrzowic.
    Specjalnie dla was postanowiliśmy zobaczyć jak się buduje autostradę. Odwiedziliśmy
    ponadszesnastokilometrowy odcinek A1 od Piekar do Pyrzowic. Naszym przewodnikiem jest inżynier Tomasz Wójcik, kierownik budowy z firmy Budimex, generalnego wykonawcy tego odcinka autostrady.
    Jest jak serialowy inżynier Karwowski z "Czterdziestolatka". Młody, energiczny, ale też wyważony. Odpowiada za wszystko, co dzieje się na placu budowy. Zna ją jak własną kieszeń. Odpowiada na każde z moich pytań. Nawet podchwytliwe.

    Tu się kontroluje dosłownie wszystko, od betonu po asfalt


    Ile firm tu pracuje - ponad 80. Ile ciężarówek jeździ po budowie? - Ponad 300 codziennie.
    Próbuję dalej. A ile ton ziemi albo innych materiałów budowlanych trzeba przerzucić na tej budowie?
    - Mamy tu około 10 milionów metrów sześciennych wykopów i nasypów - pada szybka odpowiedź.
    No dobrze, poddaję się. Faktycznie wie wszystko.

    Ubieramy pomarańczowe, odblaskowe kamizelki, gumowce i wsiadamy do białej terenowej półciężarówki.

    Po piekarskich ulicach, które przebiegają wzdłuż placu budowy, przemykają uginające się pod ciężkim kruszywem ciężarówki. Mijamy ogromną skarpę wzmocnioną gabionami (metalowe kosze w kształcie prostopadłościanu wypełnione kamieniami). Wyglądają jak boki egipskich piramid. Przed nami wyrasta szczelnie otoczony siecią rusztowań wiadukt. Właściwie to nawet nie przypomina wiaduktu.

    Wszechobecny hałas

    Wokół straszny harmider. Na placyk obok kolejno wjeżdżają hałaśliwe ciężarówki z betonem. Między nimi przemyka drobna dziewczyna w kasku i pomarańczowej kamizelce. To praktykantka. Liczy i zapisuje każdą wywrotkę i gruszkę betonu. Obok pracuje ogromna pompa podająca beton na wysokość 11 metrów. Wszystko ogarnia jakoś Sławomir Lenart. To kierownik robót w tym miejscu. Akurat trafiliśmy na betonowanie jednego z segmentów wiaduktu.

    - Wylejemy tu około 610 metrów sześciennych betonu. Betonowanie potrwa 20 godzin non stop. Nie można go przerwać, więc pracujemy na zmiany - mówi kierownik. - Musimy skończyć ten wiadukt w tym roku. Będą pod nim przejeżdżały pociągi, które z piekarskich kopalń wywożą odpady.
    1 3 4 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Załączniki (1)

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama