Staszczyk: Tym razem w Pszowie zaśpiewam na trzeźwo

    Staszczyk: Tym razem w Pszowie zaśpiewam na trzeźwo

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Z Muńkiem Staszczykiem, liderem zespołu T.Love rozmawia Ola Szatan
    Staszczyk: Tym razem w Pszowie zaśpiewam na trzeźwo

    ©FOT. WOJCIECH BARCZYŃSKI

    Jesteś już gotowy na powrót do Pszowa? W sobotę staniesz ponownie przed publicznością, która w czerwcu tego roku nie doczekała się pełnego koncertu T.Love. Nadużyłeś wtedy alkoholu. Wielu zastanawia się, w jakiej teraz będziesz formie.
    Na pewno nie w takiej jak poprzednio (śmiech). Zamierzam zagrać cały koncert. Na trzeźwo! Oczywiście można sobie wypić jedno piwo, ale bez przesady. Trzeba się pilnować.

    Wciąż masz kaca po tamtym "pijackim" występie?
    Straciłem wtedy zupełnie kontrolę, błędnik mi nie funkcjonował. Wypadek człowieka, tak się zdarza... Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy gorsze i lepsze dni, czasami dodatkowo są stresy.
    W życiu trochę alkoholu wypiłem. Może to było zmęczenie, graliśmy przecież wcześniej w Londynie, potem jechałem z niego samochodem. I do tego doszło tych parę drinków. Przykro mi z powodu tego, co się stało. Wyciągnąłem sobie odpowiednie wnioski.

    Nie masz problemu z przyznaniem się do winy. Wiele razy przepraszałeś za ten występ...
    Bo to była naprawdę żenująca historia, że ktoś przychodzi na koncert i widzi takiego gościa na scenie. Nikogo nie winię, wszystko biorę na klatę. Było źle, a nawet bardzo źle. W czerwcu na scenę wyszedł człowiek-guma. W sobotę wyjdzie człowiek.
    Mam nadzieję, że nie zawiedziemy ludzi, którzy przyjdą na ten występ i uda się zmazać plamę. Bo na Śląsku zawsze fajnie nam się grało.

    O twoim alkoholowym "wybryku" głośno było w całym kraju. Jak reagowało na to otoczenie?
    Spotykałem się z różnymi reakcjami. Nie brakowało przeciwników, wielu ludzi współczuło mi, ale też znalazły się osoby, które poklepywały po ramieniu, mówiąc, że to "czysty rockandroll". Ja jednak okres tak zwanego "sex, drugs and rock'n'roll" mam już dawno za sobą.

    Za koncert w Pszowie T.Love nie weźmie honorarium.
    Tylko ekipa techniczna dostanie pieniądze. Od początku tak zakładaliśmy, zresztą także za tamten czerwcowy występ również nie wzięliśmy honorarium. Głupio by mi było postąpić inaczej. Zależało mi też na tym, aby dochód z koncertu został przeznaczony na cel charytatywny.

    Zanim pojedziesz do Pszowa, dzisiaj w częstochowskim klubie Zero zagra T.Love Alternative w oryginalnym składzie. Na dodatek koncert zostanie nagrany.
    Chcemy zarejestrować materiał na płytę DVD i CD w wersji live. Wydamy je w przyszłym roku w formie większego wydawnictwa. Udało się skrzyknąć starą załogę w fajnym garażowym klubie dla 50 osób. Są emocje, bo nie graliśmy w tym składzie od 15 lat. Spotykaliśmy się przez ostatnie dwa dni na próbach. Czułem się, jakbyśmy grali ze sobą na nowo. To będzie koncert na prawdziwym spontanie.


    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama