Oto jest tytulik tego artykuliku

    Oto jest tytulik tego artykuliku

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Polska

    Kawka, kawusia, pieniążki, obcążki. Jeśli przysłowia są mądrością narodu, zdrobnienia są jego głupstewkiem. Głupstewkiem narodziku, który bałwanieje do kwadraciku - pisze Marcin Zasada.
    Ewa Wachowicz w swoim programie: "Pomidorki w plastereczki, a jajeczka w kosteczkę i do tego majonezik"

    Ewa Wachowicz w swoim programie: "Pomidorki w plastereczki, a jajeczka w kosteczkę i do tego majonezik" ©Polsat

    Panie Piotruniu, nie ma pan może gazetki, bo chciałam zajrzeć w nekrolożki... - anegdotę tej treści ze śmiertelną nomen omen powagą przytacza aktor Piotr Adamczyk. W nekrolożki! A co powiecie na zarośniętego draba, który w monopolowym bierze dwie duże whisky, a sprzedawczyni pyta go szczebiotem papużki falistej: "Może punkciki na kartę rodzinka pan zbiera?". Tę sytuację Marek Raczkowski uwiecznił na jednym ze swoich słynnych rysunków. Punkciki! Na kartę rodzinka! Jedno jest pewne - są wśród nas ludzie, którym świat wydaje się mniejszy niż jest w rzeczywistości.

    Ten świat jest też, proszę ja kogo, bardziej przyjemniutki, słodziutki i bezpieczniutki.
    Jest jak osiedlowy sklepik, w którym sprzedawca (a co tam, sprzedawczyk) nie oferuje chleba, masła i szynki, tylko chlebuś, masełko i szyneczkę. Nie pakuje zakupów do siatki, tylko do siateczki. Nie liczy stuzłotówek, tylko setunie. Nie lodówka, tylko lodóweczka. Nie mięso na rosół, tylko mięsko na rosółek (ROSÓŁEK!). Nie piwo, nie wino, ale piweczko i winko-wineczko. Jasny gwint! O czym to ja... Aha. Problem w tym, że oferując towar w wersji mini, wcale nie sprzedaje go po niższych cenach niż konkurencja.

    - Zdrobnienia bywają cudne i realizują funkcję ekspresyjną języka. O zwykłym kocie możemy przecież powiedzieć, że to koteczek, kociaczek albo kociak - zauważa prof. Jan Miodek, językoznawca. - Ale wszystko najlepiej smakuje z umiarem. A ludzie myślą, że bycie takim milutkim zjedna im przychylność innych. Swoją drogą to znak czasu kapitalizmu - nadmierna przymilność w stosunku do klienta. Dialogi podczas porannych zakupów w sklepie bywają rzeczywiście niewiarygodne.

    To może dialożek biurowy. Autentyczniutki. "Czy kwotka na fakturce się zgadza?". "Tak, zgadza się". "Czyli vacik (ugh... chodziło o VAT) się zgadza. Więc tak jak się umawialiśmy, proszę o mejlika w sprawie jutrzejszego spotkanka. Najlepiej pisać na mojego mejlika: a, kropeczka, kowalska, małpka...". Psychologowie przywołują w takiej sytuacji model analizy transakcyjnej, koncepcji stosunków międzyludzkich, stworzonej przez Erica Berne'a. Według niej ludzie komunikują się z trzech poziomów: rodzica, dorosłego lub dziecka.
    - Dorosły to najbardziej zrównoważona i racjonalna postawa. Rodzic posługuje się nakazami i bywa apodyktyczny lub pobłażliwy. Nadużywanie zdrobnień, chęć szybkiego wzbudzenia sympatii lub litości to z kolei przykład występowania z pozycji dziecka. Tak można na przykład w prosty sposób zamaskować swoje prawdziwe intencje - wyjaśnia psycholog Mariusz Perlak.

    Państwo rodzice, spokojnie. Jeśli prawdziwe dziecko mówi: "Mamusiu, chcę cukiereczka", mało prawdopodobne, by myślało o tym, by nieuważkę mamy wykorzystać na zorganizowanie napadku na cukiernię. Ale problemem nie są ani dziecinne, ani dorosłe dzieci, tylko zinfantylizowani dorośli, czyli, jak mówią eksperci, jedno ze zjawisk naszej cywilizacji. Taką diagnozę postawił choćby Benjamin Barber w proroczych książkach "Dżihad kontra McŚwiat" czy "Skonsumowani". Dlatego na przykład towarzystwo ubezpieczeniowe reklamuje pan Pikuś, a bank oferuje miniratkę. Ale na tym rynku może być też zabawnie, o czym kilka lat temu przekonała znakomita kampania jednej z sieci komórkowych, bazująca wyłącznie na zdrobnieniach zderzonych z gangsterskimi stylizacjami. "Gdzie resztunia? - Kłopociki były. - Kło-po-ciki... to dopiero będą, jak ta walizeczka nie będzie pełniusia. Po brzeżek. Jaśniutkie? - Jak słoneczko". Albo: "Klejnociki po wujaszku. - Pan Chang uważa, że łżesz jak piesek, ale mimo to kupimy ten kamyczek. Za pół cenki. - Po moim trupku!". Na koniec lektor ogłasza: "Zdrabniamy jak nikt. 68 grosików za minutkę poza sieciunią to najniższa staweczka na ryneczku".

    Marcin Zasada


    Więcej w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub na prasa24.pl

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      O wszystkim i o niczym

      Ania (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Ten artykulik jest o wszystkim i o niczym. W zasadzie pełen haos, dywagacja na temat zdrobnień bez jakiejkolwiek puenty. Tu trochę Miodka, tu jakiś psycholog by brzmiało to lepiej, bo odwołujemy...rozwiń całość

      Ten artykulik jest o wszystkim i o niczym. W zasadzie pełen haos, dywagacja na temat zdrobnień bez jakiejkolwiek puenty. Tu trochę Miodka, tu jakiś psycholog by brzmiało to lepiej, bo odwołujemy się do jakiś autorytetów, ale to się w ogóle kupy nie trzyma. Zdrobnienia, mogą, ale nie muszą świadczyć o infantylizmie. O ile dobrze mi wiadomo w Warszawie zdrobnienia są związane z gwarą, tu się wiele zdrabnia i niekoniecznie z zamiarem podlizywania się klientowi czy ukryciu swoich zamiarów. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      przyklad prawdzwiy

      pedro (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 68 / 75

      W barze slyszalem kolesia w wieku 35-40 prosil o piwo w sposob:

      Zywieczyczka z soczkiem....!!!! do teroz drenuje mi to mozg.

      Dobry artikel

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Redaktorku!

      Fizyczny (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 40 / 38

      Taki sobie artykulik, redaktorku. Troszke banalik (od banalu). Ale damy sobie radeczki (od rady). Juz to bylo w Dyzmie, byl tam zdrabniajacy ministerek.
      Na co dzien mieszkam w angielskojezycznym...rozwiń całość

      Taki sobie artykulik, redaktorku. Troszke banalik (od banalu). Ale damy sobie radeczki (od rady). Juz to bylo w Dyzmie, byl tam zdrabniajacy ministerek.
      Na co dzien mieszkam w angielskojezycznym otoczeniu i zdrobnien mi wtedy brakuje!
      Fizyczniaczek.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      zdrobnienia.... zdrobnionka?

      jana (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 46 / 45

      cudny artykulik ;-))

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama