Ranny górnik z kopalni Rydułtowy: Był wstrząs. I tyle...

    Ranny górnik z kopalni Rydułtowy: Był wstrząs. I tyle...

    JACK

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Ranny górnik z żoną

    Ranny górnik z żoną ©Jacek Bombor

    Górnik ranny podczas wstrząsu w kopalni Rydułtowy-Anna, opowiada reporterowi Dziennika Zachodniego o horrorze w nowo drążonym chodniku i akcji ratowniczej.
    Ranny górnik z żoną

    Ranny górnik z żoną ©Jacek Bombor

    Reporterowi Dziennika Zachodniego udało się zamienić kilka zdań z górnikiem rannym w wypadku w kopalni Rydułtowy-Anna. Górnik przebywa w szpitalu w Rydułtowach. Obok niego cały czas czuwa żona, która ze łzami w oczach się nim opiekuje.

    - Przyniosłam mężowi słodycze, bo bardzo lubi. I jogurty - mówiła nam żona rannego górnika.

    Przyjechała o godz. 9 do szpitala w Rydułtowach, gdzie ranny leży na pierwszym piętrze oddziału chirurgii. Miała łzy w oczach, przytulając męża. Troskliwie oglądała rany na plecach i rękach - mężczyzna na całym ciele ma rany wypełnione drobinkami węgla.

    - Był wstrząs. I tyle. Przewróciło nas na ziemię. Wyszliśmy o własnych siłach. Jeden kolega miał mniej szczęścia - mówił nam górnik.

    Jest roztrzęsiony i wciąż wraca do kilkunastu sekund, które zdecydowały o tym, że żyje. Na szczęście nie doznał poważniejszych obrażeń i mógł samodzielnie uciec w bezpieczne miejsce. Cały czas zerka na swojego kolegę. Na łóżku obok leży ciężej ranny pracownik kopalni: ma obrażenia całego ciała.

    - Całą noc nie zmrużyłam oka, chociaż zadzwonił do mnie w nocy, że wszystko z nim dobrze - powiedziała nam kobieta.

    Do wstrząsu doszło około godz. 22.28 w czwartek 1200 metrów pod ziemią na ścianie wydobywczej. W zagrożonym rejonie było ośmiu górników - czterech bez żadnych obrażeń uciekło z wyrobiska. Czterech utknęło jednak w rumowisku.

    - Na miejsce ratownicy dotarli najpierw do dwóch, udało im się wyjść. Trzeciego ciężej rannego wyniesiono na noszach. Niestety, o 7.10 osiem metrów dalej trafiono na 46-letniego przodowego. Lekarz stwierdził zgon - wyjaśnia Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej.

    Zmarły był żonaty, osierocił troje dzieci. Pracował w kopalni od 2000 roku. To osiemnasta w tym roku śmiertelna ofiara wypadków w polskim górnictwie, a dwunasta w kopalniach węgla kamiennego. W samej kopalni Rydułtowy-Anna zginęło w tym roku już trzech górników.

    Stan dwóch rannych przebywających w Rydułtowach jest dobry (pozostają na obserwacji), trzeci ma poważniejsze obrażenia (złamania, uszkodzenia żeber i czaszki), niezagrażające jednak życiu - znajduje się w szpitalu w Rybniku.

    Kopalnia Rydułtowy-Anna jest jedną z najbardziej narażonych na wstrząsy w polskim górnictwie węgla kamiennego. Wskutek kilkukrotnych silnych wstrząsów w 2006 roku nadzór górniczy decydował o zamknięciu tam części ścian wydobywczych. Spowodowało to olbrzymie straty.

    - Wstrząsy to niestety jest sytuacja naturalna dla tej kopalni. Ma to związek z charakterystykę tego złoża i wieloletnią eksploatacją - tłumaczy Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej w Katowicach. W kopalni dochodzi do około 500 wstrząsów w ciągu roku.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama