Oddział rehabilitacji w Tarnowskich Górach wygląda jak spa

    Oddział rehabilitacji w Tarnowskich Górach wygląda jak spa

    Dorota Niećko

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Oddział rehabilitacji w Tarnowskich Górach wygląda jak spa

    ©Dorota NIećko

    Jak wygląda nowoczesny oddział szpitalny? Przypomina raczej... salon spa. Tak przynajmniej prezentuje się Ośrodek Dziennej Rehabilitacji, który działa od środy w Górnośląskim Centrum Rehabilitacji "Repty" w Tarnowskich Górach, szpitalu, do którego trafiają chorzy po urazach, zawał ach czy udarach.
    Oddział rehabilitacji w Tarnowskich Górach wygląda jak spa

    ©Dorota NIećko

    Sporą część oddziału zajmują wygodne fotele, w których pacjenci odpoczywają po zabiegach. Jest też aneks kuchenny, recepcja, sale do ćwiczeń oraz gabinety lekarskie. Honorową pacjentką została Mirosława Kowalska, która na oddział trafiła już we wtorek, jako pierwsza!

    Repty to tak naprawdę całe miasteczko, ukryte w parku, z własnym basenem i pętlą autobusową. - W szpitalu rocznie leczy się 7,5 tysiąca pacjentów, a w poradniach jeszcze 10 tysięcy - wylicza Krystian Oleszczyk, dyrektor GCR. Otwarcie oddziału dziennego (w naszym regionie podobne są m.in. w Katowicach czy Ustroniu) jest jednym ze sposobów na uzdrowienie szpitala, który ma kłopoty finansowe. Adaptacja dawnych pomieszczeń laboratorium kosztowała milion złotych. Dziennie przewinie się przez oddział do 50 pacjentów.

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      do trzech razy sztuka - wersja "bez literówek"

      Fortuna zmiennym kołem się toczy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10

      Mit "szklanych domów" jest szczególnie bliksi polskiej nacji, pan Henryk S. nauczył nas konfabulacji i mitomanii, a wszystko "ku pokrzepeiniu serc". Tymczasem warto "pobudzać umysły i sumienia",...rozwiń całość

      Mit "szklanych domów" jest szczególnie bliksi polskiej nacji, pan Henryk S. nauczył nas konfabulacji i mitomanii, a wszystko "ku pokrzepeiniu serc". Tymczasem warto "pobudzać umysły i sumienia", nie te pokazowe sprzed ołtarzy, ale na co dzień, szczególnie w srodowiskach służacych - przynajmniej teoretycznie - człowiekowi. Temu najsłabszemu: choremu, cierpiącemu, po 65 roku życia - skazanemu na "wyrok zgóry". Coraz częściej płacącemu za cynim i prymitywizm lekarzy i pielęgniarek ... najwyższą cenę.
      Taki los podzieliła moja wspaniała Mama.
      Odeszła "dzięki pomocy" GCR repty Neurologia III A w moje imieniny. Przez blisko 4 miesiące dzielnie walczyła o życie i poprawę stanu zdrowia po udarze mózgu. Brałam urlopy, zwolnienia. Cierpliwie ją karmiłam, troszczyłam się, do końca ... byłam z nią i dla niej. Cieszyłam się każdym, nawet najdrobniejszym dobrym znakiem: lepiej siedziała w wózku, dwukrotnie poruszyła sparaliżowaną ręką, miała ze mną pełen miłości i dobra kontakt.
      W domu odchorowywałam pobyty w patologicznym Repty i "walkę z wiatrakami", ale cieszyłam się kontaktem z mamą i żyłam nadzieją. Walczyłam o nią jak lwica, mimo (a może dzięki) wrażliwości i szlachetności.
      Jednak "cudowna" pani E.H, ordynator "od koni i dyplomów na ścianie" (dr śmierć) i jej"świta" ("super" pielęgniarki na czele z"wyjątkową" p. kapo Bożeną, chociaż były i te bardziej ludzkie, niestety mniej liczne)... znalazła na nas sposób.
      Skoro nie można inaczej, nie pomogło miejsce pod nieszczelnym oknem - upychałam koce, nie pomogły inne "procedury", a nawet gratisowe znęcanie się nade mną, zawsze można "ładować"kroplówkami bez opamiętania NaCl, a potasu nie podawać lub dawkować "z łaski". Po co??? Ktoś wydawał zlecenia (wiem kto:)) - serdecznie dziękuję ...
      Serce (nawet tak dzielne) nie wytrzymało. Wypisteż dostałam s-f: karmienie pokarmem mix przez zgłębnik żołądkowy:) Cynizm, a nawet okrucieństwo...
      Podobno ludzka krzywda wraca? Podobnie jak dobro, które pomogło mi godnie znieść odejście Mamy. Jednak było to odejście przedwczesne, "planowe".
      Poziom elektrolitów w organizmie Mamy był dramatyczny już 2 tygodnie przed jej śmiercią, kiedy miał być zakładany PEG. To nie moje "pytania" do anestezjologa i chirurga (kulturalne i zasadne, wynikające z troski o mamę, bez odpowiedzi), ale rozstrój elektrolitowy był rzeczywistym powodem odmowy zabiegu i szpitalnych przepychanek (Repty i Szpital Rejonowy nr 3). Zabiegu, na który otrzymałam w dwa dni zgodę sądu w TG. Po prostu trafiłam na dobrych ludzi, w przeciwieństwie do "rozdających karty" na oddziale Neurologia IIIA GCR Repty.
      Nieszczelne okna, sala leżących pacjentek (w tym jedna nieustannie krzycząca), plotkarstwo, wścibstwo, "osobiste wycieczki", rutyna, podłość. W tym wszystkim drobne "światełka w tunelu": postać pana Jacka (fizoterapeuty), p. Eweliny (neurologopedy) i kilku pielegniarek, które świadomie wybrały swój zawód i bez oficjalnych nagród pomagały chorym i doceniały wartość ich bliskich.
      Zamiast prasowych laurek i laudacji, warto podjąć refleksję nad leczeniem w GCR i zachowaniami personelu. Przypadek Mamy znają inni pacjenci, ich rodziny, niejednokrotnie świadkowie ciekawych "scenek rodzajowych" z zakresu opieki nad chorym i upokarzania jego najbliższych. Znają go również moi piszący o podobnych tematach koledzy.
      Póki co, GCR Repty usowa moje posty z forów neurologicznych i lokalnych, a ... jednocześnie lepiej traktuje chorych: była współpacjentka mamy "doczekała się" podawania potasu w kroplówkach i badania EKG (relacja zaprzyjaźnionej córki). Moja strata i ból są zbyt duże, by milczeć. Może kogoś uchronię przed podobną traumą.
      GCRRepty nigdy nie będzie przypominał spa. Do pełnego relaksu potrzeba harmonii, spokoju, komfortu, a przede wszystkim ... prawdy. Liczą się fakty, o czym przekonywał już M. Bułhakow, a nie "malowamnie chodników" i "transparenty" z autoreklamą.
      Moja mama nie jest jedyną uśmierconą w GCR chorą. Zadufanie R. - zupełnie nie na miejscu.
      Przereklamowana reklama (świadomazwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      gdyby zechciano usuwać (pod wpływem nacisków:))

      "to co nas czyni ludźmi, to nie strój" (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7

      Gdyby pod wpływem nacisków GCR:)usunięto ten post, informuję, że prawdy nie da się zagłuszyć, a tu i ówdzie ... jest ona jak dotąd obecna

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ... raczej jak Obżydłówek lub Barania Głowa (nomen omen)

      cogito ergo sum (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7

      Mit "szklanych domów" jest szczególnie bliksi polskiej nacji, a pan Henryk S. nauczył nas konfabulacji i mitomanii, a wszystko "ku pokrzepeiniu serc". Tymczasem warto "pobudzać umysły i sumienia",...rozwiń całość

      Mit "szklanych domów" jest szczególnie bliksi polskiej nacji, a pan Henryk S. nauczył nas konfabulacji i mitomanii, a wszystko "ku pokrzepeiniu serc". Tymczasem warto "pobudzać umysły i sumienia", nie te pokazowe sprzed ołtarzy, ale na co dzień, szczególnie w srodowiskach służacych - przynajmniej teoretycznie - człowiekowi. Temu najsłabszemu: choremu, cierpiącemu, po 65 roku życia - skazanemu na "wyrok zgóry". płącącemu za cynim i prymitywizm lekarzy i pielęgniarek neijednokrotnie najwyższą cenę.
      Taki los podzieliłą moja wspaniała Mama.
      Odeszła "dzięki pomocy" GCR repty Neurologia III A w moje imieniny. Przez blisko 4 miesiące dzielnie walczyła o życie i poprawę stanu zdrowia po udarze mózgu, ja brałam urlopy, zwolnienia. Cierpliwie ją karmiłam, troszczyłam się, do końca ... byłam z nią i dla niej. Cieszyłam się każdym, nawet najdrobniejszym dobrym znakiem: lepiej siedziała w wózku, dwukrotnie poruszyła sparaliżowaną ręką, miała ze mną pełen miłości i dobra kontakt.
      W domu odchorowywałam pobyty w patologicznym Repty i "walkę z wiatrakami", ale cieszyłam się kontaktem z mamą i żyłam nadzieją. Walczyłam o nią jak lwica, mimo (a może dzięki) wrażliwości i szlachetności.
      Jednak "cudowna" pani E.H, ordynator "od koni i dyplomów na ścianie" (zero człowieczeństwa, dr śmierć) i jej"świta" ("super" pielęgniarki na czele z"wyjątkową" p. kapo Bożeną, chociaż były i te bardziej ludzkie, niestety mniej liczne)... znalazła na nas sposób.
      Skoro nie można inaczej, nie pomogło miejsce pod nieszczelnym oknem - upychałam koce, nie pomogły inne "procedury", a nawet gratisowe znęcanie się nade mną, zawsze można "ładować"kroplówkami bez opamiętania NaCl, a potasu nie podawać lub dawkować "z łaski". Po co??? Ktoś wydawał zlecenia (wiem kto:)) - serdecznie dziękuję ...
      Serce (nawet tak dzielne) nie wytrzymało. Wypisteż dostałam s-f: karmienie pokarmem mix przez zgłębnik żołądkowy:) Cynizm, a nawet okrucieństwo...
      Podobno ludzka krzywda wraca? Podobnie jak dobro, które pomogło mi godnie znieść odejście Mamy. Jednak było to odejście przedwczesne, "planowe".
      Poziom elektrolitów w organizmie Mamy był dramatyczny już 2 tygodnie przed jej śmiercią, kiedy miał być zakładany PEG. To nie moje "pytania" do anestezjologa i chirurga (kulturalne i zasadne, wynikające z troski o mamę, bez odpowiedzi), ale rozstrój elektrolitowy był rzeczywistym powodem odmowy zabiegu i szpitalnych przepychanek (Repty i Szpital Rejonowy nr 3). Zabiegu, na który otrzymałam w dwa dni zgodę sądu w TG. Po prostu trafiłam na dobrych ludzi, w przeciwieństwie do "rozdających karty" na oddziale Neurologia IIIA GCR Repty.
      Nieszczelne okna, sala leżących pacjentek (w tym jedna nieustannie krzycząca), plotkarstwo, wścibstwo, "osobise wycieczki", rutyna, podłość. W tym wszystki drobne "światełka w tunelu": postać pana Jacka (fizoterapeuty), p. Eweliny (neurologopedy) i kilku pielegniarek, które świadomie wybrały swój zawód i bez oficjalnych nagród pomagały chorym i doceniały wartość ich bliskich.
      Zamiast prasowych laurek i laudacji, warto podjąć refleksję nad leczeniem w GCR i zachowaniami personelu. Przypadek Mamy znaja inni pacjenci, ich rodziny, niejednokrotnie świadkowie ciekawych "scenek rodzajowych" z zakresu opieki nad chorym i upokarzania jego najbliższych. Znają go również moi piszący o podobnych tematach koledzy.
      Póki co, GCR Repty usowa moje posty z forów neurologicznych, lokalnych, ect, a ... jednocześnie lepiej trakjtuje choryvch: byłą współpacjentka mamy "doczekała" podawania potasu w kroplówkach i badania EKG (relacja zaprzyjaźnionej córki). Moja strata i ból są na tyle duże,by chronić innych przed podobnymi dświadczeniami.
      GCRRepty nigdy nie będzie przypominał spa. Do pełnego relaksu potrzeba harmonii, spokoju, komfortu, a przede wszystkim ... prawdy. Liczą się fakty, o czym przekonywał już M. Bułhakow, a nie "malowamnie chodników" i "transparenty" z autoreklamą. Moja mama nie jest jedyną uśmierconą w tej placówce chorą.
      Przereklamowana reklama (świadoma tautozwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      http://massagethai.info kurs masaz tajski, indonezyjski, stemplami ziolowymi, tajski masaz stop wars

      http://massagethai.info kurs masaz tajski warszawa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 30 / 33

      Uczestniczyłem w kursie masażu tajskiego podstawowego i zaawansowanego oraz kursie masażu indonezyjskiego na ul. Krolewskiej w Krakowie. Na każdym panowała miła i przyjazna atmosfera. Kanya zawsze...rozwiń całość

      Uczestniczyłem w kursie masażu tajskiego podstawowego i zaawansowanego oraz kursie masażu indonezyjskiego na ul. Krolewskiej w Krakowie. Na każdym panowała miła i przyjazna atmosfera. Kanya zawsze służyła radą i pomocą. Wiele elementów, których uczyłem się na kursach, wykorzystuję w codziennej pracy. Przemek B. niedowidzacy technik masazysta po Szkole krakowskiej
      ***
      Dziękuje za bardzo dobry kurs masażu tajskiego. Miałem wiele zabiegów tajskiego na całym świecie, również od nauczycieli masażu - u Kanyi czuć nie tylko profesjonalizm technik, ale "ręce z powołaniem", każdy dotyk ma cel i czuć jego efekt. Kanya bardzo dobrze uczy masażu tajskiego, ma żadko spotykany dar.

      W czasie masażu czuje się emanujacy z niej spokój. Idealnie zgrane nacisk dłoni, ruchy całego ciała i oddech. Tylko sie uczyć od mistrza. Masaż tajski jest zupełnie inny od klasycznego w tym, że oszczędza dłonie masażysty. Moja fascynacja masazem Tajskim jeszcze bardziej sie ugruntowała po kursie zaawansowanym. Kaya pokazała, jak różnymi technikami masazu (stopą, łokciem, przedramieniem) mozna osiągnąć pożadany efekt. Bardziej uświadomiłem sobie jak ważna jest kolejność wykonywania masażu do osiągniecie lepszego efektu.

      Kanya zna wiele ciekawych technik masażu, które nie są uczone normalnie w szkolach. Sa one proste i skuteczne, pozwalają bardziej wczuć sie w klimat masazu Tajskiego. Jestem zainteresowany wymiana zabiegow tajskiego b.gornicki@adler.nazwa.pl Bogdan Górnicki, niewidomy amator masażu, Warszawa, kurs masażu tajskiego Kampinos Majówka i kurs zaawansowany siepien 2010

      ****
      Tajski różni się od masażu klasycznego tym, że przy tym pierwszym masażysta musi się dużo nagimnastykować, technika ta wymaga od niego dużo więcej ruchu. Pacjentem też trzeba dużo więcej poruszać! Kanya każdy ruch opisywała, dokładnie mówiła jak trzymać palce. Dużo lepiej mi się pracowało po godzinach, gdy już wszyscy się rozeszli i zostałem tylko ja z Mariuszem, Kasią i Kanyą, bo wtedy był wreszcie spokoj. Tomasz Marciniak technik masażysta głuchoniewidomy Rawicz
      ***

      Spokojna pani Kanya, cicho mówi, jest nieco tajemnicza, bardzo łagodna w ruchach, nie złości sie jak my z gatunku: cholera, już ci trzy razy mówiłem, ile będę powtarzał. Cierpliwie, spokojnie, raz, drugi, trzeci, aż pojął kursant. W tym momencie już wiedziałem, że warto było tu być. Byłem pewien, że mnie tu nie ominie wiedza. Krzysztofa Gaj technik masażysta głuchoniewidomy z Krakowa

      ***

      Na szkolenie przyjechałam, bo chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe, a o tajskim tylko czytałam wcześniej w Internecie. To jednak nie to samo, co poznać technikę na żywo. Podczas szkolenia najbardziej podobało mi się to, że instruktorka każdy kolejny etap masażu pokazywała każdemu masażyście indywidualnie, wykonując go po prostu na nim.

      Mogliśmy poczuć, jak ważne jest ciepło jej dłoni i jaka powinna być siła nacisku. Kanya wyczuła też chyba, że moje mięśnie były spięte, więc wykonała na mnie dodatkowo masaż - chodząc po moich udach! To zapamiętam najbardziej! Było to mocne ugniatanie, a czułam to najpierw jako mocne ukłucie, które chwilę później powoli się rozchodziło.

      Na pewno wykorzystam elementy tej techniki! Myślę, że klienci też będą tym zaciekawieni i będą przychodzili. A masaż tajski może im pomóc, gdyż pozwala on poruszyć organizm do tego, żeby sam zaczął się regulować. Danuta Gronowicz technik masażystka głuchoniewidoma ze Szczecina

      ***
      Kursy sa profesjonalne i rzetelnne. Kanya jest świetnym dydaktykiem, cechuje ją cierpliwośc i spokój, doskonale przekazuje wiedzę - mam na myśli szczególnie osoby słabowidzące i niewidome, które są otoczone dobrą opieką. Kanya podchodzi do każdego i pokazuje, aż do skutku. Podczas demonstrowania kolejnych technik każdy może podejść i dotykać rąk prowadzącej.

      Nie każdy ma takie doświadczenie i predyspozycje, Kanya robi to perfekcyjnie. Kurs masażu tajskiego i masażu tajskiego stóp jest doskonałym uzupełnieniem pracy z tkankami miękkimi - dużo streczingu i masażu głębokiego. Są to bardzo skuteczne techniki, polecam i zachęcam do ich poznania. Grzegorz Romanowski, przewodniczący Dolnośląskiej Sekcji Niewidomych i Słabowidzących Masażystów i Fizjoterapeutów Polskiego Zwiazku Niewidomych, Wrocław

      *****

      Sposób prowadzenia zajęć w pełni mi odpowiada. Kanya to życzliwa osoba, umiejąca przekazać wiedze osobie niewidzącej. Wiem, że jest to cecha, którą nie posiadają wszyscy uczący, nawet z papierami tyflopedagogicznymi, bo tu papier nie pomoże, kiedy nie ma serca. W naszym kręgu kulturowym czasami otwartość, bezinteresowność i, ośmiele się napisać, wręcz dziecięca radość, postrzegana jest z rezerwą. A ja ją za to lubię. My europejczyczy jesteśmy uziemieni. Gosia Cz. extensor01@interia.pl Kurs masazu tajskiego Kielce, Bochnia 10.2009

      ***

      Byłem na kursie masażu tajskiego w Krakowie w szkole masażu dla niewidomych i słabowidzących - kurs super, jestem pod wrażeniem metody i prowadzącej. Od wielu lat jestem masażystą, zajmuje się równiesz akupresurą i terapią manualną, masaż tajski jest pięknym połączeniem i uzupełnieniem tych metod.

      Elementy masażu tajskiego wykorzystuję podczas tradycyjnego masażu na stole. Oczywiście wykonuję go również jako całość, na specjalne życzenie klietów, których jest coraz więcej. Polecam masażystom zapoznanie sie z tą metodą, na pewno przyniesie dużo satysfakcji Wam i Waszym klietom. Z kursu zaawansowanego skożystam wiosną. Joachim Trocha, technik masażu, vitasanus@gmail.com Bytom 09.2009


      ***

      Kanya jest fantastyczną osobą. Potrafi wszystko cierpliwie wytłumaczyć, pokazać kilka razy, jeśli ktoś czegoś nie rozumie. Osobiście dla mnie ważne była niewielka ilość uczestników, bo jestem niewidoma. Każdy mi chętnie pomagał. Zżyliśmy się wszyscy, az żal było się rozstawać.

      Chętnie wezmę udział w innych szkoleniach. Masaż Tajski jest bardzo interesujący, jeśli prowadzi go ktoś, kto posiada duże doświadczenie i umie podzielić się swoją wiedzą. Warto skorzystać z kursow Kanyi. Eliza Praska, kurs masazu Gdansk marzec '09

      http://massagethai.info
      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama