Jak nie puścić domu z dymem

    Jak nie puścić domu z dymem

    Monika Chruścińska

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    W minioną niedzielę zginął w pożarze człowiek, bo źle się ogrzewał. Strażacy apelują: ostrożnie z piecami i grzejnikami.
    W mieszkaniach i w domach trwa właśnie sezon grzewczy. To najtrudniejszy okres dla strażaków. Nie dalej jak w ostatnią niedzielę doszło do tragicznego pożaru w starej kamienicy przy ul. Gen. Ziętka w Mysłowicach, w którym zginął 73-letni mężczyzna.

    Straż pożarną zaalarmowali sąsiedzi rankiem około godz. 7.30. Ale ogień na poddaszu musiał pojawić się znacznie wcześniej. Jak się okazało mieszkanie było jednym wielkim składowiskiem szmat i starych sprzętów, pomiędzy którymi lokator przemieszczał się niczym swego rodzaju tunelami. Feralnej nocy dogrzewał się w łóżku piecykiem i to od niego zajęły się tkaniny. Ogień tlił się w nich przez kilka godzin.

    - Kiedy próbował uciekać, całe składowisko zawaliło się. Do tego drzwi wejściowe do mieszkania otwierały się do środka więc zdołał je ledwo uchylić. Znaleźliśmy go leżącego - relacjonuje rzecznik mysłowickiej Straży Pożarnej, mł. bryg. Artur Tomalik.

    To niestety, ale dość częste przyczyny pożarów w naszym mieście. Miesiąc temu z podobnych przyczyn zginął 79-letni mieszkaniec Kosztów. Strażacy apelują o ostrożność.

    - Wzrost ilości pożarów w ostatnim czasie w domkach jednorodzinnych i kamienicach jest niepokojący - tłumaczy Tomalik. Tylko w tym roku mysłowiccy strażacy wzywani byli do walki z ogniem aż 368 razy.

    A jednym z głównych zagrożeń są właśnie elektryczne piecyki. - Zaczynają się palić, gdy są nadmiernie eksploatowane i ustawiane w sąsiedztwie łatwopalnych materiałów - firan, koców, pościeli czy ubrań - przestrzega rzecznik straży pożarnej.

    Niemniej niebezpieczne są źle użytkowane piece kaflowe. Korzystając z nich powinniśmy pamiętać przede wszystkim o tym, by przewody kominowe były regularnie kontrolowane i utrzymane w dobrym stanie.

    - Kominiarz winien sprawdzać je minimum raz w roku - mówi Tomalik. Nie bez znaczenia jest również, czym w piecu palimy. Jeśli piec opalany jest węglem, to bezpieczniej byłoby sprawdzać komin nawet trzy razy w roku, zaś w przypadku pieców gazowych - dwa razy. Na paliwie lepiej też nie oszczędzać. A już na pewno nie wrzucać w ogień tworzyw sztucznych - butów, plastykowych butelek, szmat, torebek. - To powoduje, że kominy ulegają zasmoleniu, zwężeniu lub popękaniu. A stąd już krótka droga nie tylko do pożaru, ale także przedostania się do mieszkania tlenku węgla - uprzedza Artur Tomalik.

    Tlenek węgla, zwany także czadem, to jedna z najgroźniejszych substancji, jakie przedostają się do powietrza w wyniku złego użytkowania pieców i złej wentylacji. Dlatego ważne jest aby na co dzień nie uszczelniać nadto lokali. - Wszystkie okna powinny mieć wywietrzniki, a kratki wentylacyjne w ścianach zawsze powinny być odsłonięte - wymienia strażak.

    Warto wiedzieć także, że objawami zatrucia czadem są zwykle najpierw bóle i zawroty głowy, wymioty, w końcu utrata przytomności.

    Inną przyczyną wzniecenia pożarów mogą być także przeciążenia instalacji elektrycznych. Każda ma określony pobór mocy. Nie podłączajmy w domu za dużej ilości odbiorników. A urządzając wnętrza mieszkań nie kierujmy się jedynie dobrym gustem. - Chodzi głównie o korytarze i przedpokoje. Niestety coraz częściej można znaleźć w nich styropianowe kasetony, boazerie pokryte lakierami na bazie celulozy, wykładziny z łatwopalnych tworzyw. W razie pożaru odcinamy sobie nimi drogę ucieczki - wyjaśnia Tomalik.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama