List do DZ: Niełatwo pożegnać się z abonamentem RTV na...

    List do DZ: Niełatwo pożegnać się z abonamentem RTV na poczcie

    Andrzej Piontek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Gdyby zapytać ludzi, czy wiedzą, ile kosztuje znaczek na list, okazałoby się, że niewielu wie. Płacimy na  poczcie tyle,  ile nam każą  - pisze Czytelnik
    1/2
    przejdź do galerii

    Gdyby zapytać ludzi, czy wiedzą, ile kosztuje znaczek na list, okazałoby się, że niewielu wie. Płacimy na poczcie tyle, ile nam każą - pisze Czytelnik z Wodzisławia Śląskiego. Powyżej: tak wygląda znaczek bez ceny ©arc.

    Całe niezadowolenie klientów spada na niewinne panie z okienek. Osobliwym pomysłem poczty jest stosowanie znaczków bez ceny
    Potykamy się nie o góry, ale o małe kretowiska

    Kilka dni przed datą moich siedemdziesiątych piątych urodzin pojechałem na pocztę zapłacić ostatni abonament radiowo-telewizyjny. Po opłaceniu powiedziałem pani z okienka, że chcę dopełnić formalności "wymeldowania" się z tego obowiązku.
    Pani z okienka rozpoczęła dłuższe klikanie, wyjęła jakieś formularze, po czym wzięła mój dowód osobisty i… poinformowała mnie, że nie może mnie wymeldować. Muszę przyjść następnego dnia po urodzinach. O mało szlag mnie nie trafił.

    Powiedziałem, że więcej nie przyjdę w tej sprawie. Ze wzburzenia nie spytałem, czy jak przyjdę za dwa dni po urodzinach, to nie będzie za późno? Tak trafiło, że po moich urodzinach jest sobota, potem niedziela. Po urodzinach można też być w stanie wskazującym na spożycie - i co tu począć?

    Dla człowieka w moim wieku najcenniejszy jest czas. Na pocztę muszę dojechać i wrócić autobusem. Stanie około 20 minut w kolejce wśród kichających (Na zdrowie!) może spowodować, że jakiś zarazek przeskoczy na mnie. Wchodzenie do autobusu i wysiadanie, w tym przejście po kilku stopniach schodów, nie jest łatwe dla osoby o ograniczonej sprawności ruchowej.

    Ze względów oszczędnościowych nie wyślę pisma poleconego do Bydgoszczy. Gdy w czasach "zniewolenia" ludzie zarabiali tyle, co obecnie, znaczek na pocztówkę kosztował 40 groszy, a na list 60 groszy. Wysoką cenę znaczków odczuwam, kiedy - jako tradycjonalista - wysyłam ponad 20 kart świątecznych dwa razy w roku.

    Na znaczku zamiast ceny jest symbol "a" i dziwna informacja, jakoby znaczek ważył 350 gramów. Nie znając ceny znaczka, można przepłacić u nieuczciwego pracownika poczty. Dawniej znaczki polskie były dziełami sztuki, teraz są brzydkie, siermiężne. Żal mi filatelistów.

    Prawdopodobnie za niedługo dostanę kolejną porcję przekazów z Bydgoszczy (choć zostało mi jeszcze 13). Będą też monity, na które nie zareaguję. Potem może nastąpi "wszczęcie postępowania" przeciwko mnie za niedopełnienie obowiązku.

    Nie mam pretensji do pani z okienka, ponieważ nie wolno jej naruszyć tak zwanych procedur, co mogłoby skończyć się utratą pracy. Urzędnicy są ubezwłasnowolnieni i muszą pracować jak przyuczony szympans, przez co narażeni są na słowne ataki niezadowolonych petentów. Może osoba kompetentna z Poczty Polskiej SA wypowie się na ten temat? Obawiam się, że winą zostanie obciążona pani z okienka za "niewłaściwą interpretację" przepisu, bo to najwygodniejsze.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama