Ważne
    Wesele sprzedam za pół ceny. To okazja. Kto chętny?

    Wesele sprzedam za pół ceny. To okazja. Kto chętny?

    Sławomir Cichy

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    W Polsce odwołuje się 5 proc., czyli ok. 10 tys. opłaconych wesel . Działają już specjalne firmy sprzedające zaplanowane imprezy.
    Rynek usług ślubnych i weselnych oceniany jest na 10 mld zł rocznie

    Rynek usług ślubnych i weselnych oceniany jest na 10 mld zł rocznie ©123rf

    W ciągu ośmiu miesięcy ubiegłego roku w Polsce zawarto 117,7 tys. małżeństw, czyli o 10 proc. mniej niż rok wcześniej. Z szacunków wynika , że w całym 2013 r. zawarto nieco ponad 200 tys. małżeństw. To był pod tym względem najsłabszy rok od końca... II wojny światowej.

    Ślubem i wszystkim, co się z nim łączy, już od wielu lat nie rządzi przypadek. To prawdziwy przemysł, w który zaangażowane są dziesiątki firm. Od jubilerów, krawów, modystek i szewców zaczynając, poprzez firmy kateringowe, domy weselne, restauracje i cukiernie, a na fotografach, orkiestrach i #DJ-ach kończąc. A dochodzą jeszcze koszty związane z ceremonią w kościele. Nic więc dziwnego, że rynek usług oceniany jest nawet na 10 mld zł rocznie.

    ZOBACZ TAKŻE:
    Wesele ma być huczne i bogate! [ZDJĘCIA MODY ŚLUBNEJ]


    Kolejna odsłona najnowszych trendów zapowiadana jest już w niedzielę na targach ślubnych w Częstochowie, a za tydzień w katowickim Spodku.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wesele wczora, a dzis.

      Akademik Frouov (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      Troche dziwi mnie podejscie pana Cichego do tematu.
      W cywilizowanych krajach, tak zwane „organizowane sluby“, to rzecz codzienna. Nie mowie o USA, gdzie instytucje organizujace uroczystosci typu...rozwiń całość

      Troche dziwi mnie podejscie pana Cichego do tematu.
      W cywilizowanych krajach, tak zwane „organizowane sluby“, to rzecz codzienna. Nie mowie o USA, gdzie instytucje organizujace uroczystosci typu zawarcie zwiazku malzenskiego (i innych), to nic niecodziennego.
      Oczywiscie w polskiej tradycji, tego typu organizacja byla nieznana. Choc i tu zadania byly jasno sprecyzowane. Mloda pani – a zasadniczo jej rodzice – przejmowala strone aprowizacyjna, zabijajac chodowanego na balkonie lub w wannie poniemieckiej kamienicy “zajantego” mieszkania (to ci miejscy), lub w zagrodzie podkrakowskiej czy kieleckiej wsi (to ci wiejscy), i przerabiajac na wyroby I
      Juz pierwszy “przedsiebiorca” – rzeznik – byl zaangazowany.
      Mlody pan, lub jego rodzice mieli za zadanie zadbanie o wystarczajaca ilosc procentow – by goscie dlugo pamietali wesele. Czy dostawca byl Jozio pedzacy bimber w piwnicy tejze poniemieckiej kamienicy, czy w stodole na wsi – bylo niewazne. Ktos musial trunek wyprodukowac. A wiec i tu byl “wytworca”.
      Odzienie musialo byc takie, by wszyscy inni zazdroscili. Wiec “dawalo sie szyc” – czesto z materialow z “Pewexu”, lub “Gorniczego”. No wiec i pana krawca mozna podlaczyc do lancucha firm wspolorganizujacych wesele.
      Czasy, gdy malzonkowie po wyjsciu z lasu jako symbol dozgonnego polaczenia, wybierali nakretki z T34 lub trofjejnego Szmajzera, trwaly krotko. Krotko trwalo tez zalatwianie przez Mlodego – do ktorego obowiazkow nalezy to do dzisiaj – pierscionkow slubnych – trofiejnych – zdobywanych w wyszabrowywanych mieszkaniach “po Niemcach”.
      Potem byl to – im wiekszy, tym lepszy – pierscionek z czerwonego zlota – czesto przemycany po wizycie u rodziny w ”Rassieji”.
      Ale I w tej materii zlotnik mial do roboty – bo z trofjejnych trza bylo zeskrobac oryginalne daty slubu bylych wlascicieli, i zastapienie ich inicjalami i datami nowych – a i nie zawsze wielkosc przywiezionych z Rosji “kalcow” byla pasowna – wiec zlotnik robil poprawki.
      A I nie kazdy posiadal odpowiedni woz drabiniasty, czy “taksowke”, by pojechac do kosciola – wiec I tu ktos robil za firme.
      O plebanie i organiscie juz nie w spomne, bo to pozostalo do dzisiaj.
      No wiec – panie autorze? I kiedys wesele (slub) choc bez formalnego “Weseloorganizatora” byly splotem dzialania “firm”, choc niepotrzebne byly poradnictwo na targach slubnych – ani w Czestochowie, ani w Katowicach.
      Pozdrawiam.
      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama