Ważne
    Tajner kontra Kowalczyk

    Tajner kontra Kowalczyk

    Przemek Franczak

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Mamy skłonność, my - naród, do ocen pochopnych i niesprawiedliwych, rozdzierania szat po porażkach. Z drugiej strony, jesteśmy też, my - naród, przewrażliwieni, gdy dotyka nas krytyka. Można się spierać, co było najpierw. Tyle tytułem wstępu, dalej będzie o sytuacji, w której w pewnym sensie te dwa światy się zderzyły, czyli o "ekspertach", reprezentowanych w oczach Justyny Kowalczyk przez Apoloniusza Tajnera oraz naszej heroicznej mistrzyni we własnej osobie.
    Przemysław Franczak w Soczi

    Przemysław Franczak w Soczi ©Paweł Relikowski/Polskapresse

    Justyna nie pierwszy raz na igrzyskach podpala lont. W Vancouver to była astma Bjoergen, w Soczi odbijająca się szerokim echem ironiczna wycieczka pod adresem prezesa PZN i ludzi, którzy - według niej - oceniali jej start w biegu łączonym zbyt surowo, w oderwaniu od faktów. Jedni lubią ten jej brak dyplomatycznych nawyków, innych to zraża. Być może dla niej to sposób odreagowania stresu, presji. Nie oceniam tego. Ma za sobą trudny okres, cztery lata harówki na olimpijskie medale mogą pójść na marne. Trzeba podziwiać ją za wytrwałość, hart ducha, wolę walki, tym bardziej że uprawia jeden z najcięższych sportów. Bez wątpienia wielką sportsmenką jest.

    Trudno jednak nie zauważyć, że wyrzucając ekspertom, w cudzysłowie i bez, że w swoich ocenach - może zbyt pochopnych i niesprawiedliwych - opierali się na domysłach, sama ich na te domysły skazała. Nie informując o szczegółach kontuzji stopy, długo nie decydując się na diagnozę, tworząc wokół tego osobliwą tajemnicę. Czy Tajner (były kombinator norweski, a więc na biegach trochę się zna) powiedziałby, że ,,pod koniec biegła ciężko", gdyby wiedział, że Justyna ma złamaną kość śródstopia? Może nie. Inna sprawa, że takie zdanie nijak nie wygląda na krytykę wielkiego kalibru, mogącą zmącić spokój sportowca.

    Nie pierwszy raz zabrakło między nimi rozmowy (i chemii, tej w ogóle brakuje od dawna). A jak nie ma dialogu, to wychodzi coś, co lubimy nazywać polskim piekiełkiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      gladiatorstwo

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 8

      Jestem przeciwny gladiatorstwu w sporcie.
      Noga złamana to na zwolnienie a nie biegać na nartach.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama