Proces rodziców Szymona: Ojciec Szymona był agresywny...

    Proces rodziców Szymona: Ojciec Szymona był agresywny [ZEZNANIA ŚWIADKÓW]

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Proces rodziców Szymona
    1/4
    przejdź do galerii

    Proces rodziców Szymona ©Arkadiusz Gola

    Przed Sądem Okręgowym w Katowicach dziś kolejna rozprawa oskarżonych rodziców Szymona, „chłopczyka z Cieszyna”, którego ciało odnaleziono w stawie marcu 2010 roku. Dziecko zmarło po uderzeniu w brzuch.
    Ojciec Szymona przejawiał agresję – zeznał kolejny świadek.

    Przed Sądem Okręgowym w Katowicach dziś kolejna rozprawa oskarżonych rodziców Szymona, „chłopczyka z Cieszyna”, którego ciało odnaleziono w stawie marcu 2010 roku. Dziecko zmarło po uderzeniu w brzuch.

    O agresji ojca Szymona, oskarżonego Jarosława R. mówił w sądzie kolejny świadek – jego dawny pracodawca z Będzina. Jarosław R.
    był tam kierowcą i m.in. jeździł po farby do hurtowni w Cieszynie. Jest to dla ważne dla postępowania dowodowego, bo z akt sprawy wynika, że to Jarosław R. zdecydował ostatecznie, by porzucić ciało zmarłego synka w okolicach Cieszyna. Mówił do swojej partnerki, matki chłopca, że zna ten teren.

    Obciążające zeznania dotyczyły agresji, jakiej dopuścił się Jarosław R. wobec swojej koleżanki z pracy, z którą łączył go bliższy związek.

    – Któregoś dnia wróciłem do pracy w godzinach popołudniowych i odniosłem wrażenie, że ją dusi, szarpie tę kobietę, używa wobec niej przemocy – zeznawał świadek Marek K.– Rozdzieliłem ich i nakazałem Jarosławowi R. opuścić teren mojej firmy. Wyszedł, choć niechętnie i energię wyładował na drzwiach kopiąc w nie. Dobrze to zapamiętałem, bo nie było to zachowanie zwyczajne. Nie wychodzi się z budynku kopiąc w drzwi. Przestał po tym wydarzeniu u mnie pracować.

    Jarosław R. złożył oświadczenie: – Nic mnie z tą kobietą nie łączyło, żaden związek intymny. Nie było też takiego incydentu, jaki opisał świadek, że ją szarpałem. Nigdy nie jeździłem po farby do Cieszyna tylko do hurtowni w Sosnowcu.

    Marek K. odpowiedział ze spokojem: – Jarosław R. jeździł po farby do Cieszyna, później mógł także jeździć do hurtowni w Sosnowcu. Na pewno też był w związku z moją pracownicą, bo nawet razem z tą kobietą wykonali sobie na ramieniu identyczne tatuaże.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      12 lat więzienia dla takiej bestii???

      Ania (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      przecież to jest skandal żeby bić dziecko kilka dni czekać aż umrze dalej bić i porzucić w stawie

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ?

      den (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4

      Pamiętam dokładnie tę tragiczną historię, jej początki.... Gdy pojawiło się zdjęcie Szymonka, zdziwiło mnie, że jego wiek określany jest na około 12 m-cy... Nr bucika, wzrost itp, odpowiadały...rozwiń całość

      Pamiętam dokładnie tę tragiczną historię, jej początki.... Gdy pojawiło się zdjęcie Szymonka, zdziwiło mnie, że jego wiek określany jest na około 12 m-cy... Nr bucika, wzrost itp, odpowiadały wielkościom mojego synka (miał wówczas 2 latka)... Nawet na zdjęciach widać było, że jest starszy niż roczne dziecko...
      ŻAL MI TEGO DZIECKA!!! DLACZEGO TAK OKRUTNY LOS GO SPOTKAŁ...zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama