Zgłosili się jako dawcy szpiku dla Ani Seweryn. Jej nie...

    Zgłosili się jako dawcy szpiku dla Ani Seweryn. Jej nie udało się pomóc, ale oddali szpik innym

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Historia Ani Seweryn zmobilizowała tysiące mieszkańców województwa śląskiego i przyczyniła się do upowszechnienia wiedzy o dawstwie szpiku. 2 kwietnia
    1/3
    przejdź do galerii

    Historia Ani Seweryn zmobilizowała tysiące mieszkańców województwa śląskiego i przyczyniła się do upowszechnienia wiedzy o dawstwie szpiku. 2 kwietnia odbędzie się Dzień Dawcy Pamięci Ani ©Marzena Bugała-Azarko

    Ania Seweryn, katowicka studentka AWF, do końca wierzyła, że jeśli nie jej, to na pewno uda się pomóc komuś innemu. Niestety, Ani nie można było uratować... Zmarła w lipcu 2009 roku, po nierównych zmaganiach z ostrą białaczką szpikową.
    Rezultatów nie dało wówczas przeszukanie wszystkich światowych rejestrów dawców. Wtedy fundacja DKMS, pod której opieką znajdowała się Ania, postanowiła zorganizować Dzień Dawcy dla Ani. W akcję poszukiwań genetycznego bliźniaka zaangażowało się tysiące osób. Jej historia wzruszyła i poruszyła serca. 8 czerwca w Katowicach, dzięki apelowi Ani, jako dawcy zarejestrowało się prawie 2300 mieszkańców naszego województwa. Ustawiła się długa kolejka chętnych!

    - Ania odeszła, ale jej cząstka będzie żyć w każdym, kogo uda się uratować dzięki dawcom, którzy odpowiedzieli na Jej apel.
    To była nasza największa akcja i w ogóle największa akcja w Polsce poświęcona jednemu pacjentowi - mówi Katarzyna Jabłońska z Fundacji DKMS.

    Po prostu odruch serca

    Dzięki Ani szansę na życie otrzymało już dwudziestu pacjentów z różnych stron świata, dla których dawcami byli ci, którzy postanowili oddać szpik katowickiej studentce. Nie wszystkim biorcom udało się pokonać raka. Część chorych zmarła, ale większość żyje!

    - Ja zostałem dawcą już po pół roku. Byłem bardzo zaskoczony, bo wszelkie statystyki mówiły, że takie parametry jak ja może mieć jeden człowiek na dziesięć tysięcy. A tu proszę. Telefon zadzwonił - opowiada Łukasz Cios z Katowic. Dlaczego zdecydował się zostać dawcą? - Proszę nie oczekiwać ładnych odpowiedzi. To po prostu odruch serca. Każdy wie, czemu to robi - dodaje Łukasz.

    Chorzowianka Aleksandra Romik-Zając od dawna chciała zrobić coś dobrego, bezinteresownego. - My po psychologii już tak mamy - uśmiecha się. O Ani dowiedziała się z mediów. Rok temu została dawcą dla starszej, ponad 60-letniej Amerykanki.

    Mateusza Skrzeka z Sosnowca do zostania dawcą namówiła mama, która śledziła historię Ani i jej kibicowała. - Poszedłem i potem byłem zadowolony. Nie zostałem dawcą dla Ani i nie przypuszczałem, że kiedyś zostanę.

    A tu trzy lata po śmierci Ani okazało się, że właśnie on będzie mógł pomóc chorej 40-letniej Litwince. Drużyna Ani cały czas ratuje życie. Z pewnością nie jest to jej ostatnie słowo.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A ten partyjny co szpiku szukał,to podobno znalazł bliźniaka generycznego w

      Alojz aus Rybnik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

      Wrocławskim ZOO .Tam bliźniak skakał po drzewach i zajadał się bananami.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama