"Bambi" woli grać, niż zarabiać milion złotych miesięcznie....

    "Bambi" woli grać, niż zarabiać milion złotych miesięcznie. Łukasz Fabiański odejdzie z Arsenalu

    Kacper Rogacin

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    "Flappyhandski" wreszcie złapał pewność siebie i jest na ustach całej Europy. Latem najprawdopodobniej odejdzie z Arsenalu. Tylko dokąd?
    "Łukasz to skarb. Chciałbym, żeby z nami został, ale uszanuję każdą jego decyzję. Jeżeli odejdzie, to życzę mu powodzenia, ale jeśli zechce zostać w Arsenalu, to drzwi do mojego gabinetu są dla niego otwarte".

    Słowa Arsenego Wengera pod adresem Łukasza Fabiańskiego nie są wcale kurtuazją. Przez ostatnich siedem lat Francuz mógł spać spokojnie, mając na ławce najlepszego rezerwowego bramkarza na świecie.
    Niestety dla niego Polak odrzucił ostatnio ofertę przedłużenia kontraktu (klub zaproponował mu 50 tys. funtów tygodniowo, czyli około miliona złotych miesięcznie) i wkrótce opuści Arsenal. - Bardzo dobrze, że nie podpisał nowej umowy - przekonuje Grzegorz Szamotulski. Legendarny bramkarz Legii Warszawa twierdzi, że najlepszym wyjściem dla Fabiań-skiego będzie zmiana klubu.

    - Oczywiście, teraz każdy klub będzie dla niego krokiem wstecz. Chyba że trafi np. do Manchesteru United - mówi "Szamo". - Ale przecież po paru sezonach w gorszym klubie "Fabian" znów może trafić do drużyny z górnej półki. Łukasz ma dopiero 28 lat, może bronić nawet do czterdziestki, oczywiście jeśli nie będą go prześladowały kontuzje.

    Według Szamotulskiego to właśnie urazy spowodowały, że dziś Fabiański musi szukać szczęścia w innym klubie. O ile w Legii, z którą "Bambi" w 2006 r. zdobył mistrzostwo Polski (był także dwukrotnie wybierany najlepszym bramkarzem ligi), poważniejsze kontuzje go omijały, o tyle w Arsenalu urazy stały się jego utrapieniem.Szamotulski: za kilka sezonów Łukasz znów może grać w najlepszych klubach Europy

    - Przez pierwsze trzy lata w Londynie kariera Łukasza rozwijała się zgodnie z planem - stwierdził Andrzej Dawidziuk w rozmowie z portalem Transfering.pl - "Fabian" był co prawda zmiennikiem Jensa Lehmana i Manuela Almunii, ale właśnie na takich warunkach opuszczał Legię. Miał zbierać doświadczenie, uczyć się i wskoczyć do bramki, gdy będzie gotowy. Tylko że kiedy wreszcie zaczął bronić, jak grom z jasnego nieba spadły na niego kontuzje - dodał Dawidziuk, który prowadził Fabiańskiego w MKS Szamotuły, na początku jego przygody z futbolem.

    Kontuzje kontuzjami, ale za pierwszym razem, gdy Polak wskoczył do składu Arsenalu, zdarzały mu się wpadki. Potrafił wyciągnąć najtrudniejszą piłkę, a nie złapać tej najłatwiejszej. Stąd właśnie słynny przydomek "Flappyhandski", którym ochrzciły go miejscowe media, i powrót na ławkę. Gdy poprawił formę i wrócił do składu, bronił znakomicie i w klubie, i w kadrze. Ale wtedy złapał kolejną kontuzję, Szczęsny wykorzystał szansę, stał się pupilem Wengera, a Fabiański wiecznym rezerwowym.

    Ostatnie mecze pokazały, że Łukasz nadal prezentuje wysoką formę, nabrał luzu i pewności siebie, których na początku gry w Londynie mu brakowało. Dwa tygodnie temu cała piłkarska Europa zachwycała się jego obroną rzutu karnego w meczu Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Kilka dni później Arsenal ponowił ofertę przedłużenia kontraktu, ale Fabiański znów odmówił.
    Wśród potencjalnych nowych pracodawców Polaka wymienia się głównie niemieckie Schalke Gelsenkirchen i Borussię Mönchengladbach, która latem straci najprawdopodobniej Marc-Andrégo ter Stegena (ma odejść do Barcelony). Poważnie zainteresowane Fabiańskim jest także szwajcarskie FC Basel oraz angielscy, włoscy i hiszpańscy średniacy.

    Pytanie tylko, czy Łukaszowi opłaca się wykonać krok wstecz?

    - Pewnie, że tak - nie ma wątpliwości Szamotulski. - "Fabian" mógłby teraz siedzieć i odcinać kupony, a mimo to chce podjąć wyzwanie. To mi się podoba! Nie zdziwię się, jeśli za kilka sezonów będzie grał w jednym z najlepszych klubów Europy. A na razie, na jego miejscu pewnie zostałbym w Premier League, którą zna bardzo dobrze. Ale decyzja należy do niego. Ja nie będę mu doradzał, bo nigdy nie grałem w Arsenalu - dodał "Szamo".

    - Fabiański może pójść śladem Edwina van der Sara, który po nieudanej przygodzie z Juventusem bronił najpierw w Fulham, zanim trafił do Manchesteru - mówi Dawidziuk.

    Wenger liczy na to, że Polak zmieni jednak zdanie i - natchniony ostatnimi sukcesami - postanowi jeszcze raz powalczyć o miejsce w bramce Arsenalu.

    - To nie byłoby najmądrzejsze posunięcie i Łukasz dobrze o tym wie. Na pozostaniu w Londynie może w ogóle nic nie zyskać, podczas gdy zmiana klubu, nawet na gorszy, będzie dla niego krokiem do przodu - kończy Szamotulski.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama