Robert Skitek: Najlepszy projekt może być zepsuty, jeśli...

    Robert Skitek: Najlepszy projekt może być zepsuty, jeśli architekt nie ma siły przebicia [WYWIAD]

    Robert Skitek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Robert Skitek jest autorem udanej modernizacji
    1/2
    przejdź do galerii

    Robert Skitek jest autorem udanej modernizacji ©Jolanta Pierończyk

    Tychy miały szczęście do architektów. Marek Dziekoński (projektant m.in. rotundy Panoramy Racławickiej we Wrocławiu), prof. Tadeusz Teodorowicz Todorowski, Stanisław Niemczyk (zwany polskim Gaudim) i wielu innych wybitnych twórców ściągnęło do budującego się miasta. Potomni nie zawsze umieli, chcieli docenić to kulturowe dziedzictwo. Jedyna udana modernizacja, która nie tylko nie zmieniła obiektu, ale wręcz wydobyła jego walory, to modernizacja budynku III LO im. Wyspiańskiego, dzieło pracowni Roberta Skitka. Zdobyła Superjednostkę w 2013 roku.
    Dlaczego modernizacje i rewitalizacje często psują obiekty?
    Jeden z głównych problemów to przepisy przetargowe, które obligują miasto do wyboru najtańszej oferty. To eliminuje pracownie z dorobkiem, które znają swoją wartość i nie mogą zejść poniżej pewnych kosztów. Problemem są też architekci, którym brak empatii i nie za bardzo starają się wczuć w sytuację twórcy. Nie myślą, czy im samym byłoby miło, gdyby ktoś za 10 czy 20 lat całkowicie zmienił ich dzieło, jak to się dziś robi z obiektami powstałymi w latach 50. czy 60. Wielu autorów tamtych obiektów jest zbywanych czy wręcz pomijanych przez inwestorów i autorów projektów na modernizację.


    Gorzej, że nawet dobry projekt modernizacji, jeśli już się trafi, może zostać zepsuty na etapie realizacji. Sam to pan odczuł na własnej skórze przy modernizacji budynku III LO im. Wyspiańskiego. Wiem, że nie był pan do końca zadowolony z realizacji pańskiego projektu.
    Zmorą projektantów jest propozycja ze strony wykonawców rozwiązań zamiennych, czyli po prostu tańszych niż zakłada projekt. Na szczęście realizacja naszego projektu nie jest daleka od tego, co sobie założyliśmy, ale zawsze można do czegoś się przyczepić, choćby jakości detali. Ważne w tym wszystkim jest, aby inwestor stał po stronie projektanta - tu na szczęście nie mieliśmy z tym problemu.

    Ale gdyby pan trochę nie zawalczył, mógłby pan swojego projektu nie poznać.
    Mogłoby się tak zdarzyć. Jest zawsze niebezpieczeństwo, że wykonawca dogada się z inwestorem za plecami architekta i jeśli ten architekt nie cieszy się jakimś szczególnym autorytetem, może mieć problem z obronieniem swojego projektu. Obiekt jest inwestora - on płaci, on wymaga. Prawo własności należy oczywiście uszanować, ale inwestor powinien też szanować prawa autorskie projektanta, a z tym bywa różnie. Zbyt zdecydowane obstawanie przy swoim może z kolei skutkować tym, że w przyszłości nie będzie się już miało żadnych szans na zlecenie u tego inwestora.

    Czyli projektant jest zawsze na straconej pozycji?
    Chyba że ma wysoką pozycję, wtedy nie pozwoli na prace bez sprawowania nadzoru autorskiego. Ale w przypadku np. młodych architektów rzeczywiście zachodzi niebezpieczeństwo, że nikt nie będzie się za bardzo przejmował ich uwagami i sprzeciwami.

    Budynek III LO im. Wyspiańskiego w Tychach miał więc szczęście. Został świetnie zmodernizowany, co potwierdzają dwie nagrody: Superjednostka i Architektura Roku 2013. Jaki jest więc przepis na udaną modernizację?
    Zdaję sobie sprawę, że te nagrody są głównie za - jednak rzadkie dla architektów - podejście do modernizacji. Że znaleźliśmy twórcę tego obiektu, pana Zdzisława Łojewskiego, że spytaliśmy go o zdanie. Myślę, że właśnie to zostało nagrodzone, a nie sama modernizacja, choć nie ukrywam, że jestem zadowolony z tego, co udało się nam zaproponować i co zostało zrealizowane.

    Czy spotkanie miało wpływ na projekt? Czy bez tego spotkania projekt wyglądałby inaczej?
    Na szczęście, tak się złożyło, że nasze wizje były zbieżne. Panu Łojewskiemu wszystko się podobało, do niczego nie musieliśmy go przekonywać, o nic się spierać. Podobało mu się przede wszystkim to, że nie udziwnialiśmy i udało nam się odkryć w tej architekturze to, co nie za bardzo było widoczne wcześniej.

    Rozmawiała: Jolanta Pierończyk


    *Próbny sprawdzian szóstoklasistów 2014 ARKUSZE + KLUCZ ODPOWIEDZI
    *Horoskop 2014: Karty tarota ostrzegają [PRZEPOWIEDNIE NA 2014]
    *Tabliczka mnożenia do wydrukowania [WZORY TABLICZEK MNOŻENIA]
    *Urlop macierzyński 2014 [ZASADY I TERMINY: URLOP RODZICIELSKI]

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Sila przebicia to,,,,,

    imc, (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Korfanty ,,,Grazynski

    Hitler,,,Stalin

    Zietek ,,,Gierek

    I tak to lecialo i wyrabany przodek...Skutki na biezaco...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szkoda,że nikt wcześniej nie płakał, gdy robiono miejsce dla tych wiekopomnych dzieł z lat 50 czy 60

    Katowiczanin (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    gdy wyburzano zabytkowe kamienice w centrach miast,bo nowa władza potrzebowała przestrzeni.
    Ciekawe czy wówczas pytano projektantów o zgodę ?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo