Policjant oświadczył, że autem, które spowodowało kolizję,...

    Policjant oświadczył, że autem, które spowodowało kolizję, jechał ktoś z najbliższych

    Aleksander Król

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Komendant Zając przeniósł podwładnego do prewencji
    1/2
    przejdź do galerii

    Komendant Zając przeniósł podwładnego do prewencji ©Aleksander Król

    Czy nie stracił pan zaufania do swojego podwładnego? - pytamy dr. Pawła Zająca, komendanta raciborskiej policji, a on znów umywa ręce i odsyła nas do rzecznika. Nie chce komentować sprawy, w której główną rolę gra Dawid D., policjant z Raciborza, którego auto ponad trzy miesiące temu staranowało inny wóz.
    Komendant już wcześniej nie chciał rozstrzygać, jak było naprawdę - czy to jego podwładny jechał i czy był wówczas pod wpływem alkoholu, więc sprawę na polecenie śląskiego komendanta policji zbadała rybnicka komenda, by - jak to ujęto - "uniknąć podejrzeń o stronniczość." Osobne śledztwo prowadziła też rybnicka prokuratura. Co ustalono w Rybniku? Niewiele.

    Było tak: 8 stycznia na Żorskiej w Raciborzu kierujący audi uderzył w zaparkowanego vw transportera, po czym zwiał z miejsca zdarzenia. Pech chciał, że sprawca zgubił przednią tablicę rejestracyjną pojazdu, którą rano odnalazł właściciel uszkodzonego transportera. Mógł machnąć ręką i wyrzucić ją do rowu, ale poszedł z tablicą na komendę dochodzić swoich praw.
    Pewnie wielkie było jego zdumienie, gdy dowiedział się, że w jego volkswagena wjechało auto policjanta. Nie można było od razu porozmawiać o tym z samym zainteresowanym, bo ten zniknął, nie pojawił się w pracy i nie odbierał telefonów od kolegów. Dawid D. pojawił się w komendzie dopiero wieczorem z L4.

    Funkcjonariusze zabezpieczyli ślady w odholowanym aucie i pobrali krew do badań, tyle że od zdarzenia minęło już wiele godzin. Co by było, gdyby pobrano je rano? Gdy 9 stycznia w internecie pojawiły się informacje o kolizji, internauci podali nazwę lokalu, w którym wieczorem miał bawić policjant. - Nie udało nam się ustalić, czy policjant tam przebywał, a tym bardziej, czy pił - mówi Jacek Sławik, prokurator rejonowy z Rybnika.

    Sprawdziliśmy: w lokalu na Jana Pawła w Raciborzu nic nie pamiętają. - Wszystko powiedzieliśmy już na przesłuchaniach w Rybniku. Zresztą wezwano tam właścicieli bodaj 7 lokali. To było dawno, przecież nie robimy notatek, kto przychodzi na piwo - mówią nam właściciele lokalu.

    - Prokuratura badała sprawę w kierunku przestępstwa, czyli jazdy pod wpływem alkoholu bądź środka odurzającego. Wykonaliśmy kompleksowe badania krwi pobranej przez policjantów, najwcześniej jak było to możliwe, bo policjant zniknął. Wobec braku dowodów umorzyliśmy sprawę - mówi prokurator Sławik.

    Co ustaliła policja z Rybnika, która badała, kto spowodował kolizję? - Podczas przesłuchania właściciel pojazdu potwierdził, że jego samochodem 8 stycznia jechała osoba z jego najbliższego otoczenia, ale odmówił podania jej danych - informuje Aleksandra Nowara, rzeczniczka rybnickiej policji.

    Policjant nie odpowie więc za spowodowanie kolizji, ale nie pozostanie bezkarny. Skierowano przeciwko niemu wniosek do sądu w Rybniku za to, że wbrew obowiązkowi nie wskazał, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie. Drugi wniosek o ukaranie 34-latka został skierowany do sądu w Raciborzu za brak badań technicznych w audi.

    A komendant? Mimo wszystko nie stracił zaufania do podwładnego? - Zaraz po zdarzeniu komendant podjął decyzję o delegowaniu funkcjonariusza do prewencji (pracował w "przestępczości gospodarczej"- red.) - mówi Mirosław Szymański, rzecznik policji w Raciborzu. - Zapewnia też, że będzie go pomijał przy rozdzielaniu premii - dodaje.

    Grzechy policjantów

    Zbliża się do końca proces byłej policjantki z Dąbrowy Górniczej, która jest oskarżona o spowodowanie wypadku, którego ofiara została ciężko ranna, nieudzielenie pomocy oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia. Do zdarzenia doszło 11 listopada 2009 roku. Anna K. miała przejechać na czerwonym świetle i na pasach na ul. Tysiąclecia potrącić kobietę. Niemożliwe jest ustalenie, czy policjantka znajdowała się pod wpływem alkoholu.

    12 lat więzienia grozi Witoldowi B., wydalonemu ze służby policjantowi z Łęcznej, który spowodował śmiertelny wypadek. Do wypadku doszło w grudniu 2013 roku w miejscowości Wólka pod Lublinem. Przechodząca przez przejście dla pieszych 19-latka została potrącona przez samochód, a kierowca zbiegł z miejsca wypadku.


    *Próbny sprawdzian szóstoklasistów 2014 ARKUSZE + KLUCZ ODPOWIEDZI
    *Horoskop 2014: Karty tarota ostrzegają [PRZEPOWIEDNIE NA 2014]
    *Tabliczka mnożenia do wydrukowania [WZORY TABLICZEK MNOŻENIA]
    *Urlop macierzyński 2014 [ZASADY I TERMINY: URLOP RODZICIELSKI]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama