Szczęsny i Boruc mogą zawalić mecz, ale lepszych od nich nie...

    Szczęsny i Boruc mogą zawalić mecz, ale lepszych od nich nie mamy. Którego wybierze Nawałka?

    Tomasz Biliński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    We wrześniu, gdy rozpoczną się eliminacje do Euro 2016, sztab szkoleniowy reprezentacji Polski z Adamem Nawałką na czele - zdaniem Jana Tomaszewskiego - będzie musiał, a przynajmniej powinien, określić, kto jest pierwszym bramkarzem reprezentacji Polski. Na razie o to miano rywalizują Artur Boruc z Wojciechem Szczęsnym. Selekcjoner przekonuje, że gdyby miał takie problemy na każdej pozycji, to praktycznie nie miałby zmartwień. Obaj są świetni. Ale też… niepewni.

    Można tak stwierdzić po publikacji "Daily Mail" sprzed kilku tygodni. Dziennikarze brytyjskiego tabloidu wybrali z każdego zespołu Premier League po jednym słabym punkcie. Gracza, któremu nie można ufać. Nazwiska, których obecność w wyjściowym składzie są źródłem niepokoju wśród kibiców. W zestawieniu jest tylko dwóch bramkarzy. Wojciech Szczęsny i Artur Boruc.

    - Takie zestawienie to totalne nieporozumienie, niemające żadnej wartości merytorycznej. Obserwując ich, jestem pewny, że obaj nie mają większej częstotliwości popełniania błędów niż pozostali bramkarze w Anglii czy innej lidze, z Ligą Mistrzów włącznie - uważa były trener bramkarzy w kadrze Andrzej Dawidziuk.

    Mało tego. Polscy bramkarze są uznawani za jednych z najlepszych golkiperów w Anglii. Bronią ich statystyki. Gracz Arsenalu jest drugi w klasyfikacji pod względem występów bez straty bramki (13 w 30 meczach, lepszy jest tylko Petr Čech z Chelsea - 14, Boruc był niepokonany w 10 z 24 spotkań). Stosunek obronionych przez nich strzałów do oddanych nie tak dawno był bliski 80 proc., w czym wyprzedzali m.in. Čecha, Simona Mignoleta z Liverpoolu czy Hugo Llorisa z Tottenhamu Hotspur.

    W każdym razie jeden i drugi częściej ratują swoje zespoły, niż zdarza im się wpadka. Te są jednak zwykle wytykane. 23-letniemu Szczęsnemu na przykład czerwona kartka w pierwszej połowie meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Sytuacja niemal identyczna jak w starciu na Euro 2012 z Grecją. Inną jest ta z finału Pucharu Ligi Angielskiej w lutym 2011 roku z Birmingham, gdy przez błąd Polaka w 89. min Kanonierzy stracili bramkę na 1:2. Kilka wpadek przydarzyło mu się też w meczach, które Arsenal wygrywał, na co często przymykano oko.

    Menedżer Arsene Wenger wciąż jednak darzy zaufaniem Szczęsnego, który podpisał niedawno długoterminowy kontrakt (nieoficjalnie do 2018 r., gwarantujący 5,2 mln funtów rocznie). Mimo że w odwodzie ma pięć lat starszego Łukasza Fabiańskiego, niewykluczone, że pierwszego, gdyby nie kontuzja. Nie zmienił tego nawet mecz z Chelsea, w którym Arsenal przegrał aż 0:6.

    W podobnej sytuacji jest 34-letni Boruc. Długo czekał na miejsce w bramce Southampton. Gdy już się doczekał, to przyczynił się do tego, że zespół przez kilka kolejek był w czołówce tabeli, a on najskuteczniejszym bramkarzem w Premier League. Gdy w grudniu złamał rękę, w siedmiu meczach jego koledzy zdobyli pięć punktów i stracili 13 bramek.

    Tyle że za nim też ciągną się kompromitujące błędy. Te ostatnie to nieudolne kiwanie się we własnym polu karnym z Olivierem Giroudem, po którym napastnik Arsenalu strzelił gola. Natomiast w meczu ze Stoke gola spod własnej bramki strzelił mu jego vis-a-vis Asmir Begović. Wpadki zaliczał też w Fiorentinie, Celticu, a także reprezentacji Polski. Wystarczy wspomnieć tylko o nietrafieniu w piłkę w spotkaniu z Irlandią w eliminacjach do mundialu w RPA 2010.

    - Wpływ na taki wybór angielskich dziennikarzy musiały mieć też wypowiedzi Wojtka o rywalach i gesty Artura za czasów, gdy grał w Szkocji. Każdy bramkarz ma swoje Waterloo. Ale jeśli nie jesteś kontrowersyjny, a oni są, to prędzej czy później media i kibice zapomną o tych wpadkach. W przeciwnym wypadku, gdy się taki potknie, to go punktują - tłumaczy legendarny bramkarz reprezentacji Polski.

    Oprócz Boruca i Szczęsnego wśród najlepszych polskich bramkarzy wymienia się m.in. Fabiańskiego, Tomasza Kuszczaka (Brighton & Hove Albion) i Przemysława Tytonia (PSV Eindhoven, ale od dawna występuje tam w drużynie rezerwowej).
    - Boruc czy Szczęsny? To zależy, jaki zespół budujemy. Jeśli chcemy doświadczonego bramkarza, to Artur. Natomiast jeśli myślimy o przyszłości, to Wojtek. Poza tym obaj są tak samo świetni - ocenia Dawidziuk.

    Jan Tomaszewski: - To fachowcy najwyższej klasy, a wybór, który z nich jest lepszy, powinien opierać się na obserwacjach poza treningami.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo