Nadzieja matką tych, którzy klną, stojąc w korkach

    Nadzieja matką tych, którzy klną, stojąc w korkach

    Marcin Kasprzyk

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Nadzieja matką tych, którzy klną, stojąc w korkach
    Co pcha ludzi do polityki? Co powoduje, że chcą być prezydentami, posłami czy samorządowcami?
    Nadzieja matką tych, którzy klną, stojąc w korkach
    Zawsze, gdy idę do lokalu wyborczego staram się wzbudzić w sobie nadzieję, że znajdę na listach nazwiska ludzi, którzy chcą zrobić coś dla innych. Wiem, że to naiwne, ale zazwyczaj w dniu wyborów pada deszcz albo śnieg, jest niedziela i nikomu nie chce się wychodzić z domu. Potrzebuję więc takiego wewnętrznego wsparcia.
    Być może problemem Żor jest to, że wybory skończyły się tam w pierwszej turze. Gdyby była druga, droga jeszcze by się kandydatom przydała.

    Niestety, gdy czytam, jak budowana jest bardzo ważna dla regionu obwodnica Żor (czytaj na stronie 7) czuję absmak (modne ostatnio słowo), bo tam ktoś wyraźnie wykorzystał naiwność wyborców. No właśnie, a jeśli i mój głos posłuży do załatwienia zupełnie innych spraw?

    A o co chodzi z tą drogą? Otóż w skrócie: drogę budowano szybko i sprawnie, ale jak się okazuje, nie po to, by ludzie szybciej mogli dojechać do pracy. Nie po to, by zakończyć uciążliwe dla mieszkańców objazdy.
    Drogę zbudowano po to, by ją hucznie przed wyborami otworzyć. Była wielka feta, bo było się czym chwalić. Droga piękna i równa jak stół, a to rondo i krawężniki, prawdziwa Europa.

    Problem w tym, że mimo hucznego otwarcia do dziś nie bardzo można tam jeździć. Barierki wciąż stoją, a sygnalizacja nie działa. Okazuje się, że urzędnikom zabrakło zaangażowania, by złożyć wniosek w nadzorze budowlanym, aby ten dopuścił drogę do ruchu.

    Dziś urzędnicy i samorządowcy zrzucają winę jedni na drugich. Tłumaczą się, że zawinił kto inny. Otóż kto tak naprawdę zawinił, interesuje mnie tylko jako dziennikarza. Jako wyborcę nie obchodzi mnie to wcale. Nie obchodzi to również wyborców z Żor. Oni stawiając krzyżyk przy nazwisku człowieka, któremu decydują się zaufać, chcą, by to właśnie on dopilnował, aby droga nie służyła wyłącznie kampanii wyborczej, ale by przynajmniej przy okazji skorzystali na tym mieszkańcy.

    Być może problemem Żor jest to, że wybory skończyły się tam w pierwszej turze. Gdyby była druga, droga jeszcze by się kandydatom do czegoś przydała.

    Choć przykład żorskiej drogi trąci minioną epoką, a przed wyborami wciąż najważniejsze są wstęgi, cały czas wierzę w nasz samorząd i w następnych wyborach, w pochmurną niedzielę, znów wzbudzę w sobie nadzieję i pójdę głosować, i wszystkich do tego zachęcam. Ale nad tym, kogo wybrać zastanowię się pięć razy.


    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pisać każdy może...

      Józef Brzozowski (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      Czytając Pańskie wywody, Panie Kasprzyk, poczułem smak słowa absmak.
      Z tego co zrozumiałam, próbuje Pan udowodnić winę Prezydenta Żor, nie wgłębiając się w zagadnienie.
      Może pisze Pan prawdę, na...rozwiń całość

      Czytając Pańskie wywody, Panie Kasprzyk, poczułem smak słowa absmak.
      Z tego co zrozumiałam, próbuje Pan udowodnić winę Prezydenta Żor, nie wgłębiając się w zagadnienie.
      Może pisze Pan prawdę, na pewno nie świntą prawdę, ale najpewniej jednak pisze Pan g_wno prawdę.
      Dlaczego tak piszę. Mieszkam w Żorach i staram się przytomnie patrzeć na otaczającą mnie rzeczywistość. Z tego co mi wiadomo, to tarcia między Urzędami, Miejskim w Żorach a Wojewódzkim w Katowicach były i raczej winiłbym ten drugi Urząd. Dlaczego? Podam jeden przykład w sprawie budowanej obwodnicy. Obwodnica miała przebiegać między innymi na terenie dwóch ogrodów działkowych i trzeba było je częściowo likwidować. Prezydent wyznaczył rzeczoznawcę przed rozpoczęciem robót drogowych do oszacowania majątku działkowców z likwidowanego pasa, a Urząd Wojewódzki, czy Marszałkowski (tego nie wiem) zakwestionował zlecenie Prezydenta. To Urząd wyższy rangą miał wyznaczyć rzeczoznawcę, i wyznaczył ale dopiero jak już mienie było zniszczone, altanki wyburzone. W jaki sposób może rzeczoznawca z Tychów określić wartość zniszczonego mienia jak go już nie ma?
      Z takich i podobnych przykładów wyłania się obraz arogancji tych co chcą pokazać że lepiej widzą i wiedzą jak jest na prowincji.
      Pozdrawiam,
      Józef Brzozowski.
      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama