Ważne
    Rugby: Polacy przegrali z Mołdawią, ale wstydu nie...

    Rugby: Polacy przegrali z Mołdawią, ale wstydu nie przynieśli [ZDJĘCIA]

    Robert Małolepszy

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Gdyby porównać ten wynik ze starciem piłkarskim byłoby 3:2 dla rywali. Dokładnie tyle razy obie drużyny przedzierały się na pole punktowe rywali. Mołdawia trzy, Polska dwa. W rugby za przyłożenie zdobywa się pięć punktów. Potem jednak jest jeszcze kop na bramkę. Jeśli jest celny, drużyna dostaje kolejne dwa "oczka". Nazywa się to podwyższeniem.

    Rywale wszystkie trzy przyłożenia podwyższyli. My jedno.
    Jeśli dodać fakt, że nasi kopacze trzykrotnie próbowali trafić do bramki z rzutów karnych (w rugby dyktuje się je za różne przewinienia na całym boisku) i że żadna z prób nie była celna (dwie z pozycji do trafienia, jedna z 50 m), wychodzi, że Polacy mogli ten mecz co najmniej zremisować, a przy odrobinie szczęścia nawet wygrać, co byłoby dużą niespodzianką.

    Rywale mają w tej chwili najsilniejszą ekipę w naszej grupie. Większość ich zawodników gra w zawodowych silnych ligach Rosji i Rumunii, a lider i największa gwiazda Vadim Cobilas to podstawowy zawodnik czołowej angielskiej drużyny Sale Sharks.
    Mołdawianie przyjechali do Siedlec jak po swoje. Nawet nie przeprowadzili w piątek treningu. Przyszli tylko na spacer. Na każdym, kto był wówczas na stadionie (łącznie z piszącym te słowa - 188 cm, 135 kg) zrobili wrażenie. Wielcy jak dęby!
    Polacy mieli w pamięci swój ostatni, przegrany jesienią mecz z Niemcami w Berlinie - 13:43. Nasza drużyna była wówczas bezsilna. Tydzień później w Kiszyniowie mołdawski walec rozjechał Niemców 30:15. Nie było chyba nikogo, kto nie bał się, że w Siedlcach wynik może być dla Polski bardzo zły.

    Biało-czerwoni obiecywali, że postarają się zmazać berlińską plamę na honorze. Mimo porażki uczynili to. Mołdawski walec zadziałał, ale tylko kilka razy. Niemal przez cały mecz toczyła się tak zażarta walka, że prawie było słychać chrzęst kości. Polacy pojęli walkę z mołdawskim młynem. Wygrywali starcia w formacji autowej. Mieli przewagę w grze otwartej, gdy piłka szła do graczy ataku.

    Dość powiedzieć, że rywale ani razu nie zdołali przedrzeć się na nasze pole punktowe po związaniu tzw. mola (grupa zawodników prze do przodu związana w specyficzny sposób, chroniąc piłkę u ostatniego).

    Czego zatem zabrakło? Sił w drugiej połowie, zimnej głowy w kilku akcjach, na pewno nie pomogły nam kontuzje zawodników i brak koncentracji na początku obu części gry, gdy dwukrotnie traciliśmy punkty po prostych błędach w obronie.
    Polacy stracili szansę awansu do grupy 1A Pucharu Narodów Europy. Ale zyskali pewność, że ta ekipa ma przyszłość. Potrzeba jej tylko i aż wsparcia finansowego. Dziś nasi to wciąż amatorzy.

    Polska - Mołdawia 12:21 (12:7)
    Punkty dla Polski: Mateusz Bartoszek 5 (P), Tomasz Gasik 5 (P), Dawid Banaszek 2 (1pd)
    Punkty dla Mołdawii: Craig Felston 6 (3pd), Oleg Prepelita 5 (P), Craig Felston 2 (1pd), karne przyłożenie 5
    Polska: Witoszyński (43' Bachurzewski), Bobryk (kpt) (79' Chróściel), Kaszuba (50' Janiec), Perzak (7' Płonka), Bartoszek, Majcher, Niedźwiecki (57' Rafał Kwiatkowski) , Zeszutek, Szostek (51' Lorentowicz), Banaszek (51' aneczko), Rokicki, Szrejber (38' Robert Kwiatkowski), Gasik, Rakowski, Jurkowski.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nasi mają więcej z gry!

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

      Uff, odetchnąłem. Skoro przegrali nie przynosząc wstydu tylko 12 do 21 to jestem z nich dumny,
      bo na pewno mieliśmy „więcej z gry“.

      Miła to i tania rzecz w telewizji ujrzeć mecz,
      Słyszę krzyki...rozwiń całość

      Uff, odetchnąłem. Skoro przegrali nie przynosząc wstydu tylko 12 do 21 to jestem z nich dumny,
      bo na pewno mieliśmy „więcej z gry“.

      Miła to i tania rzecz w telewizji ujrzeć mecz,
      Słyszę krzyki mojej pani: - Nasi walczą z Mołdawianami!
      Pędzę wtedy, to zmaganie chcę obejrzeć na ekranie,
      A tam sprawozdawca grzmi: - Nasi mają więcej z gry!

      Zdanie to nic nie oznacza, naszych leją w rytmie cza-cza,
      Przez plac jadą jak po stole i ładują Polsce gole.
      Ale po co ronić łzy? Nasi mają więcej z gry!
      Ktoś wyjaśnił, ze ta dziwność ma okreslić ich aktywność,
      Że w grze wprawdzie są do kitu, ale więcej mają sznytu,
      Większy fajer, większa faja, choć ich leją pięć do jaja!
      Ale radość, hi hi hi ! - Nasi mają więcej z gry!

      Gdyby - losu zarządzeniem - Chopin grał z Dreptakiem Heniem
      W dwa Bechsteiny w jednej sali i by obaj naraz grali,
      A ten Chopin smukłą ręką nostalgicznie, ślicznie, cienko,
      A ten Henio głośno, basem, pięścią raz, a raz obcasem,
      Sprawozdawca krzyknąłby: - On ma dużo więcej z gry!!!

      Co nie znaczy, że jest lepszy, bo w zasadzie - pardon – pieprzy.
      Ale szybciej, ale głośniej, efektowniej i radośniej.
      Bowiem u nas proszę panów kwitnie kult bałaganu,
      Wrzasku, blasku i zamętu, lataniny i tętętu,
      Innym lepiej! Ale my, mamy dużo więcej z gry!!!

      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama