Gazownicy obiecują, że kuchenki u nas nie wybuchną

    Gazownicy obiecują, że kuchenki u nas nie wybuchną

    Michał Wroński

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Rotunda została doszczętnie zniszczona. Ucierpiały też budynki znajdujące się obok niej
    1/2
    przejdź do galerii



    Rotunda została doszczętnie zniszczona. Ucierpiały też budynki znajdujące się obok niej ©fot. Kalendarium polskie 1944-1984

    Zginęła w nich jedna osoba, osiem innych zostało rannych. Ze wstępnych ustaleń wynika, że eksplozje były spowodowane przesłaniem do osiedlowych sieci gazu o podwyższonym ciśnieniu. Prawdopodobnie był to skutek awarii stacji redukcyjnej (zmniejsza ona ciśnienie gazu do poziomu bezpiecznego dla domowych urządzeń). Jak poinformował nas Jarosław Wróbel, wiceprezes Górnośląskiej Spółki Gazownictwa, na podległym jej obszarze (woj. śląskie, opolskie i część małopolskiego) działa około ośmiuset takich stacji.

    - Ich praca jest non stop monitowana. Kontrolowany jest zarówno sam przepływ gazu przez stację, jak też to, czy na jej terenie nie pojawiły się jakieś postronne osoby. W razie niepokojących sygnałów na miejsce wysyłana jest brygada sieciowa, a jeśli trzeba, to także ochroniarze - wyjaśnił Wróbel. Nie chciał komentować, jakie mogły być przyczyny serii wtorkowych wybuchów w Zielonej Górze. Nie wykluczył jednak, iż wpływ na to mogły mieć utrzymujące się od kilku dni niskie temperatury.

    - Nie mam jednak pojęcia, dlaczego na czas nie zadziałały urządzenia zabezpieczające - tłumaczy Wróbel.
    Odpowiedzi na to pytanie szukać będą prokuratorzy z Zielonej Góry oraz specjalna komisja pod nadzorem Jana Rygiera, wiceprezesa Dolnośląskiej Spółki Gazownictwa. Większość lokatorów z bloków, w których doszło do eksplozji wróciło już wczoraj do swych mieszkań (z wyjątkiem mieszkańców jednej klatki). Nadal są jednak pozbawieni dostaw gazu - ich przywrócenie możliwe będzie dopiero w piątek rano.

    Czy wypadki z Zielonej Góry mogą się powtórzyć? Eksperci podkreślają, że były one wydarzeniem bez precedensu. Także nasi gazownicy są zdania, że ich infrastruktura powinna w ramach dotychczasowych procedur obronić się przez mrozem (w ciągu najbliższych nocy temperatura będzie spadać do dziesięciu stopni poniżej zera).
    - Jeśli jednak dostaniemy polecenie przeprowadzenia dodatkowych kontroli, to je na pewno wykonamy - mówi Wróbel.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wybuchy gazu

      marian40 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 13

      Czy pamięta ktoś lata, chyba, sześćdziesiąte, gdy Śląsk jeszcze zasilał część Warszawy w gaz koksowniczy i gdy z powodu zimy (zwiększonego poboru) pracownicy warszawskiej gazowni wyłączyli zawory...rozwiń całość

      Czy pamięta ktoś lata, chyba, sześćdziesiąte, gdy Śląsk jeszcze zasilał część Warszawy w gaz koksowniczy i gdy z powodu zimy (zwiększonego poboru) pracownicy warszawskiej gazowni wyłączyli zawory szybkozamykające (podwiązali młotki) i w nocy, gdy ciśnienie wzrosło, kilka tysięcy gazomierzy, które są najsłabszym elementem sieci w mieszkaniach zaczęły pękać. Nie pamiętam, czy były wtedy ofiary śmiertelne, w każdym razie z całej Polski wysłano do Warszawy monterów do wymiany gazomierzy na nowe.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama