Jan Paweł II i przyjaciele: szef, Wujek, Karol. Był dla nich...

    Jan Paweł II i przyjaciele: szef, Wujek, Karol. Był dla nich oparciem w życiu

    Marta Paluch

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Z radości chodził na rękach
    Dziś wśród żyjących pozostało bardzo niewielu bliskich przyjaciół Jana Pawła II. Jest wśród nich kard. Stanisław Dziwisz, sekretarz papieski przez 27 lat, i Wanda Półtawska, która współtworzyła i przez 33 lata prowadziła Instytut Teologii Rodziny przy Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.

    ZOBACZ TAKŻE:

    QUIZ: Sprawdź, jak dobrze znasz biografię Jana Pawła II


    Jedną z osób, które pamiętają Karola Wojtyłę z czasów wczesnej młodości, jest Danuta Michałowska, z którą w czasie okupacji grał w Teatrze Rapsodycznym w Krakowie.

    - Była nas tylko piątka. Ćwiczyliśmy w mieszkaniach przyjaciół, zachowując zasady konspiracji. Przychodziliśmy w 10-minutowych odstępach. Oczywiście, że się baliśmy, ale nigdy nie było wpadki. Wspieraliśmy się wzajemnie - wspomina.

    - Karol był zawsze akuratny, bardzo dobrze przygotowany, świetnie recytował. Nie wyróżniał się większym talentem niż inni, ale był bardzo żywiołowy, wesoły. Kiedy nam się udała scena, z radości chodził na rękach - dodaje.

    Kiedy zdecydował się iść do seminarium, ich kontakt urwał się na kilka lat. Potem jednak przyjaźnili się przez całe życie, pani Danuta wraz z pozostałymi aktorami z Rapsodycznego odwiedzała go w Watykanie. Zawsze pytał: to kiedy znowu przyjedziesz?
    Inne relacje łączyły Jana Pawła II z tzw. Środowiskiem, młodymi ludźmi z duszpasterstwa przy parafii św. Floriana, gdzie ks. Wojtyła był wikarym (1949-51).

    - Nie była to przyjaźń partnerska, symetryczna. Raczej relacja dzieci-ojciec - wspomina prof. Karol Tarnowski, filozof, wykładowca na Uniwersytecie Papieskim JP II. Gdy poznał ks. Wojtyłę, był gimnazjalistą.

    Fascynował ich. - Uderzyło mnie to, że on nigdy nie miał gotowych rad, recept. Bardzo uważnie słuchał i to była jedna z jego zalet. Nie było w nim też ani odrobiny klerykalizmu, kościelnego puszenia się - opowiada profesor. Ks. Wojtyła wpajał im dyscyplinę, przedwojenny "charakter": nie wolno kłamać, trzeba się dyscyplinować.

    - Uczył nas odpowiedzialności za ludzi, których "oswoiliśmy" - mówi prof. Tarnowski. Ze "Środowiska" wyszło wiele par. Prof. Tarnowski poznał tam swoją żonę, są razem od 1963 r., kiedy abp Wojtyła dawał im ślub.

    Mówili do niego: Wujek. Na początku ze względów bezpieczeństwa, podczas wspólnych wycieczek (ks. Wojtyła był bez koloratki). Potem już pozostał Wujkiem, gdy spotykali się z nim przy okazji chrzcin, ślubów, albo bez okazji.

    - Często to on, zajęty przecież jako biskup, dbał, by wpadać do nas z okazji świąt, spotykać się. Lepiej od nas pamiętał np. daty chrzcin naszych dzieci. Z nami mógł czuć się swobodnie, rozmawiać o głupstwach- mówi prof. Piotr Malecki, fizyk PAN, członek "Środowiska".

    Papież wspierał ich także w najtrudniejszych momentach. Gdy 28 lat temu u prof. Tarnowskiego operowno niebezpiecznego raka skóry, pojechał do Watykanu. - Papież bardzo się przejął, modlił się za mnie i ... do dziś jestem zupełnie zdrowy. Wierzę, że jego modlitwa mi naprawdę pomogła- opowiada prof. Tarnowski.

    Nie ma banalnych tematów
    Annę Karoń-Ostrowską, redaktorkę "Więzi", współzałożycielkę Instytutu Myśli Józefa Tischnera papież wspierał przez całe jej dorosłe życie. Po pielgrzymce w 1979 r. napisała do niego list, m.in. o olśnieniu duchowym, którego wtedy doznała. Potem zaczęli się spotykać.

    - Był najlepszym przyjacielem, jakiego miałam, duchowym ojcem - wspomina Anna Karoń. Każdy list zaczynał: Aniu! i kończył: codziennie się za Ciebie modlę. Pisali o teatrze, Bogu, o Kościele, o grypie jej syna. Z każdej podróży słał jej kartkę z błogosławieństwem. - Interesowały go konkrety. Pamiętam, kiedyś jedliśmy kolację i zaczęłam opowiadać, co się dzieje w warszawskich teatrach. Nagle myślę: co ja za bzdury opowiadam. A on: nie, nie, opowiadaj, to ciekawe. Lubił dotykać życia - opowiada Anna Karoń.

    Pisała mu też o postępach choroby ks. Tischnera. O tym, że kapłan był szykanowany, papież dowiedział się po jego śmierci. Ich relacja była prawdziwa, żywa, serdeczna. Jan Paweł II miał w nim jednego z niewielu równorzędnych partnerów intelektualnych i przyjaciół zarazem.

    - Ks. Tischner nie obnosił się ze swoją zażyłością z papieżem, ale był jednym z jego najbliższych przyjaciół - opowiadaWitold Bereś, współautor książki "Tischner. Życie w opowieściach". Ks. Tischner przed podróżą do Watykanu, mówił: jadę do szefa. Na miejscu zwracał się do niego: Ojcze Święty. A papież: Józiu. - Był jedynym człowiekiem, który wprowadzał nutę codzienności, wesołości do atmosfery wokół papieża. A Jan Paweł II to uwielbiał - podkreśla Bereś.

    Czuł się dłużnikiem
    Serdeczne relacje łączyły papieża również z dwoma kardynałami: Marianem Jaworskim, z którym poznał się w parafii św. Floriana i Andrzejem Deskurem, watykańskim dyplomatą. Jak przyznał w swoich osobistych notatkach Jan Paweł II, był dłużnikiem ich obu. Bo obaj ponieśli jakąś ofiarę - kard. Jaworski podczas katastrofy kolejowej pod Nidzicą w 1967 r. stracił rękę (wtedy gdy Karol Wojtyła odbierał kapelusz kardynalski).

    A na trzy dni przed jego wyborem na Stolicę Piotrową, kard. Deskur w wyniku ataku został częściowo sparaliżowany. Przeżył, zmarł w 2011 r. Więc tak jak inni, oglądał powolną agonię przyjaciela. I jego śmierć.

    Przyjaciele papieża przyznają, że do dziś trudno im o tym mówić. Danuta Michałowska pamięta, że tego dnia wróciła do domu około godz. 17: - Zadzwonił do mnie pewien dziennikarz i poprosił o komentarz dotyczący śmierci papieża. Ja na to: przecież on jeszcze żyje! Kilka godzin później zadzwonił ponownie i powiedział: teraz już pani może komentować... To było straszne, brutalne. A mój przyjaciel już nie żył...

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      Wielki Heros Cnót Wszelakich - bóstwo....

      Pompejan Gracjan

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Od jutra święty Jan Paweł II – jak kiedyś Lenin - wiecznie żywy.
      Słowa Wielkiego Jana Pawła II cytowane w każdej homilii, jak kiedyś myśli Wielkiego Józefa Wisarionowicza Stalina w każdym...rozwiń całość

      Od jutra święty Jan Paweł II – jak kiedyś Lenin - wiecznie żywy.
      Słowa Wielkiego Jana Pawła II cytowane w każdej homilii, jak kiedyś myśli Wielkiego Józefa Wisarionowicza Stalina w każdym referacie partyjnym.

      Pędzi pociąg historii
      błyska stulecie – semafor
      Rewolucji nie trzeba glorii
      nie trzeba szumnych metafor.
      Potrzebny jest Maszynista,
      którym jest On:
      towarzysz, wódz, komunista –
      STALIN – słowo jak dzwon!

      Władysław Broniewski
      ++++++++++++
      Pędzi pociąg historii
      błyska stulecie – semafor
      Odnowy w Duchu Świętym nie trzeba glorii
      nie trzeba szumnych metafor.
      Potrzebny jest Maszynista,
      którym jest On:
      Wielki Heros Cnót Wszelakich
      Opoka -Jan Paweł 2 – słowo jak dzwon!

      Ja - Pompejanzwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama