Wypadek szybowca w Szymocicach: Pilot rozbitego szybowca...

    Wypadek szybowca w Szymocicach: Pilot rozbitego szybowca zamierza dalej latać

    Aleksander Król

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Wypadek szybowca w Szymocicach: Pilot rozbitego szybowca zamierza dalej latać
    1/2
    przejdź do galerii
    Wypadek szybowca w Szymocicach: Z niebieskiego szybowca, który rozbił się w Szymocicach, pozostały strzępy. Trudno rozpoznać w nich fragmenty "statku powietrznego"
    Wypadek szybowca w Szymocicach: To cud, że żyje - z jego niebieskiego szybowca, który roztrzaskał się w Szymocicach (pow. raciborski), pozostały tylko strzępy, w których nawet trudno rozpoznać "statek powietrzny". Tymczasem Arek J., 29-letni mieszkaniec Opola, jak gdyby nigdy nic po całym zdarzeniu sam poszedł na komendę policji w Raciborzu i poinformował, że rozbił się w Szymocicach. - Powiedział, że podczas próby lądowania uderzył szybowcem w drzewo, ale nic mu nie jest. Sprawdziliśmy, był trzeźwy - relacjonuje Anna Wróblewska z raciborskiej policji.

    Pilot rozbitego szybowca zamierza dalej latać



    Mężczyzna jest uczniem Ośrodka Szkolenia Lotniczego BB Aero w Rybniku. Wylatał już 50 godzin.

    - Arek był na badaniach, nic poważnego mu się nie stało. Musi jednak teraz odpocząć i póki co, nie chce komentować całej sprawy. Ale zapewniam, że zamierza dalej latać - mówi nam Roman Kata, szef szkolenia z Ośrodka Szkolenia Lotniczego BB Aero w Rybniku.

    Mężczyzna wystartował w niedzielę, około godz. 13.30, z lotniska rybnickiego aeroklubu w Gotartowicach. Miał za zadanie lecieć do Zdzieszowic i zawrócić. Jednak jego szybowiec stracił wysokość i pilot-uczeń musiał ratować się lądowaniem. - "Znalazł" łączkę, na której próbował wylądować. Niestety, ta próba się nie powiodła. Arek zachował się jednak w pełni profesjonalnie - ocenia w rozmowie z DZ Roman Kata. Okoliczności zdarzenia, oprócz policji z Raci-borza, bada katowicki oddział Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

    Kolejny wypadek pod rybnickim niebem



    To kolejny wypadek "pod rybnickim niebem". W zeszłym roku w wypadku motoparalotni, który miał miejsce na początku sierpnia, zginęły dwie osoby: pilot i pasażer, w wieku 52 i 47 lat. Motolotnia spadła wówczas do lasu z wysokości około 100 metrów. Późniejsze postępowanie wykazało błędy m.in. w przygotowaniu lotu. Z kolei w październiku zginął 58-letni pilot paralotni. Miał spore doświadczenie, zaliczył kilkaset lotów.

    Wypadek pod Rybnikiem "idzie na nasze konto"



    - Zarówno ostatnie zdarzenie z Szymocic, jak i wypadki motolotni i paralotni z zeszłego roku nie mają nic wspólnego z Aeroklubem ROW Rybnik. To nie byli "nasi ludzie". My jedynie wynajmujemy innym fragment naszego hangaru i użyczamy pas startowy. Niestety, każdy wypadek pod Rybnikiem zawsze idzie na nasze konto - mówi Wiesław Dziuba, kierownik szkolenia z rybnickiego aeroklubu, który w tym roku przygotowuje się do wielkiego jubileuszu. W dniach 21-22 czerwca aeroklub ROW będzie świętował 50 lat istnienia.


    *Matura 2014 ARKUSZE + KLUCZ ODPOWIEDZI + PRZECIEKI
    *Elementarz: Bezpłatny podręcznik POBIERZ PDF
    *Weź udział w quizach Dziennika Zachodniego. SPRAWDŹ SWOJĄ WIEDZĘ
    *Prawo jazdy kat. A. Egzamin na motocykl [PORADNIK WIDEO, ZDJĘCIA PLACU]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama