Na bielskim osiedlu Wielki Brat podgląda ludzi

    Na bielskim osiedlu Wielki Brat podgląda ludzi

    Jacek Drost

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Wiem, że są jakieś kamerki, ale nas strzeże opatrzność Boża - mówi ks. prałat Jerzy Fryczowski, proboszcz parafii Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka na bielskim osiedlu Karpackim, gdzie zamontowano sześć kamer.
    Strażnicy miejscy mają podgląd na to, co dzieje się na osiedlu

    Strażnicy miejscy mają podgląd na to, co dzieje się na osiedlu © fot. jacek drost

    To pierwsze w Bielsku-Białej osiedle, włączone do miejskiego systemu monitoringu. Kamery zostały zamontowane m.in. w rejonie szkoły, kościoła, supermarketu. Pilnują spokoju około 12 tysięcy mieszkańców.

    - Są w miejscach, gdzie często dochodziło do aktów wandalizmu, chuligani niszczyli samochody i zaczepiali mieszkańców. Jak tylko się pojawiły, od razu w okolicy zrobiło się spokojniej. Jesteśmy z nich zadowoleni - podkreśla Antoni Kruczek, przewodniczący Rady Osiedla Karpackiego, która starała się, żeby największe w mieście osiedle zostało włączone do miejskiego systemu monitoringu. Dodaje, że najtrudniejszą i najkosztowniejszą sprawą było doprowadzenie sieci światłowodowej z centrum do osiedla.

    Mirosław Tronkowski, komendant bielskiej Straży Miejskiej, dorzuca, że kosztowało to gminę około 700 tysięcy złotych.

    - Tam, gdzie są kamery, spada liczba wykroczeń i przestępstw. Pomagają nam w pracy także w inny sposób, np. jeśli dyżurny obserwujący monitoring widzi, że jakieś ulice czy chodniki są zasypane śniegiem, od razu może to zgłosić w administracji spółdzielni lub w zakładzie oczyszczania miasta. Nie musimy posyłać tam patrolu - tłumaczy Tronkowski. Zastrzega, że kamery są tak zamontowane, że strażnicy miejscy nie mają możliwości patrzenia w okna mieszkańców osiedla. Przekazywany jest również tylko obraz, a nie głos, więc o podsłuchiwaniu ludzi nie ma mowy.

    Mieszkańcy osiedla nie zauważają, żeby z powodu zamontowania kamer poprawiło się w znaczący sposób bezpieczeństwo.

    - Przestępczość nieco spadła tam, gdzie są kamery, ale nie jest to znaczący spadek. One obserwują tylko nieznaczny fragment rzeczywistości - mówi Elwira Jurasz, rzecznik bielskiej policji.
    Mieszkaniec Karpackiego, Karok Kulik, kwituje: - Po prostu chuligani przenieśli się tam, gdzie nie ma kamer.

    Karpackie było pierwsze, które osiedla będą następne?



    Osiedle Karpackie jest pierwszym w Bielsku-Białej, które zostało włączone do miejskiego systemu monitoringu. Pociągnięcie sieci światłowodowej z centrum miasta do osiedla otworzyło możliwości do tego, by teraz zostało do niego wpięte kolejne osiedle, czyli leżące w pobliżu Beskidzkie. Jak mówi komendant bielskiej Straży Miejskiej Mirosław Tronkowski, monitoring przydałby się na osiedlach Wojska Polskiego, Polskich Skrzydeł, Złote Łany. Na razie "cała para" idzie na podłączenie do monitoringu przejścia podziemnego pod ul. 3 Maja, bo na pobliskim placu Chrobrego została zamontowana nowa winda i trzeba ją chronić.

    Czytaj także

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama