Darmowe przedszkole w Gliwicach

    Darmowe przedszkole w Gliwicach

    Joanna Heler

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    W przedszkolu, które rozpoczęło działalność w dzielnicy Sośnica, Unia Europejska płaci za wszystko.
    Do przedszkola Animator chodzi 60 maluchów

    Do przedszkola Animator chodzi 60 maluchów ©fot. joanna heler

    Zarówno za ręczniki, pastę do zębów, całodzienne wyżywienie, wycieczki, naukę angielskiego czy judo, ale przede wszystkim za utrzymanie dzieci. W kieszeniach rodziców zostaje co miesiąc co najmniej 400 złotych. Tak będzie przez najbliższe dwa lata.

    Przedszkole powstało w niezagospodarowanym skrzydle budynku Zespołu Szkół Ekonomiczno-Technicznych przy ul. Sikorskiego. O pieniądze na jego uruchomienie - prawie 1,8 mln złotych postarało się gliwickie stowarzyszenie Animator. Do placówki uczęszcza 60 dzieci w wieku od 3 do 5 lat. I to zarówno z Gliwic, jak i Zabrza. Za wyposażenie kolorowych salek w zabawki i wszystkie urządzenia sprzyjające rozwojowi maluchów także zapłaciła Unia.


    - Urzędnikom rozdzielającym fundusze spodobał się pomysł, że dzięki darmowej edukacji przedszkolnej lepszy start będą miały maluchy z poprze-mysłowych dzielnic obu miast. Chwalili też, że chcemy aktywizować rodziców. Przy naborze nikogo nie pytaliśmy o dochód, czy sytuację rodzinną. Jedynym kryterium było miejsce zamieszkania - wyjaśnia Grażyna Grzesik, prezes Stowarzyszenia Animatorów Wszechstronnego Rozwoju Młodzieży.

    Zachwycona przedszkolem jest Anna Krzyżanowska. Jej trzyletnia córka Tatiana szybko znalazła w nim koleżanki. A pani Anna podkreśla, że dzięki nowo powstałej placówce mogła podjąć pracę.
    Po dwóch latach trwania projektu, placówka w Sośnicy ma się stać przedszkolem niepublicznym.

    Higiena i bezpieczeństwo, ale głównie zdrowy rozsądek



    Z Teresą Ogrodzińską z Fundacji Rozwoju Dzieci im. J.A. Komeńskiego rozmawia Joanna Heler

    Pomagacie gminom w zakładaniu tzw. punktów oraz zespołów przedszkolnych, ale przecież za ich tworzenie biorą się także stowarzyszenia i osoby prywatne. Jest im łatwo?
    Otwieranie takich placówek miały usprawnić przepisy, które weszły trzy lata temu. Tak się jednak nie stało. Standardy zostały nieco obniżone, nie są już tak rygorystyczne, ale dla przedsiębiorczych to dalej droga przez mękę.

    Na przykład?
    Wiadomo, każda z osób pracujących w oświacie pilnuje, żeby w szkołach, bądź przedszkolach było przede wszystkim bezpiecznie. Jednak potrzebny jest przede wszystkim zdrowy rozsądek. Wiadomo, na każde dziecko powinien przypadać określony metraż i z tym nie polemizuję. Ale dlaczego pomieszczenia w placówkach przedszkolnych mają być wyższe, niż zwyczajne mieszkania? Po co montować malutkie muszle klozetowe, skoro w domu także takich nie ma i dzieci korzystają z nocników lub nakładek na toalety dla dorosłych? W przepisach obowiązywał zapis, że dorośli, którzy chcą pomagać w pracy placówek przedszkolnych powinni mieć sanepidowską książeczkę zdrowia! Udało się nam przeforsować, że wystarczy zaświadczenie od lekarza pierwszego kontaktu.

    W Gliwicach na bazie tych przepisów chciano przeszkolić bezrobotne kobiety, by zakładały takie punkty przedszkolne. Zrezygnowały.
    I wylano dziecko z kąpielą. Straciły i dzieci i kobiety, które mogły wrócić na rynek pracy.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama