Finał Ligi Europy: Benfica Lizbona powetuje sobie pechową...

    Finał Ligi Europy: Benfica Lizbona powetuje sobie pechową porażkę sprzed roku?

    Hubert Zdankiewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Zrobimy wszystko, by tym razem wygrać - zapowiada przed środowym finałem Ligi Europy z Sevillą były napastnik Benfiki Lizbona (dziś dyrektor w tym klubie) Nuno Gomes. Nie bez powodu, bo przed rokiem jego młodszym kolegom współczuli chyba nawet kibice FC Porto. No może bez przesady, niemniej faktycznie mieli strasznego pecha w przegranym 1:2 finale z Chelsea. Pierwsi stracili co prawda gola, ale później byli stroną dominującą, atakowali. Udało im się wyrównać po rzucie karnym wykorzystanym przez Oscara Cardozo (wcześniej do siatki trafił Fernando Torres).

    W ostatniej minucie doliczonego czasu gry, po rzucie rożnym, najwyżej wyskoczył jednak Branislav Ivanović i puchar poleciał do Londynu. Jak będzie tym razem? - To dobrze o nas świadczy, że potrafimy zagrać drugi raz z rzędu w finale. Mam nadzieję, wierzę w to, że tym razem będziemy mogli wrócić z pucharem do Lizbony. To by było coś fantastycznego dla naszych kibiców i zrobimy wszystko, by tak się stało - zapewnia Gomes.

    - Osiągnięcie dwóch finałów z rzędu to efekt ciężkiej pracy. To na pewno nie jest łatwe dla zespołu. Pokazało jednak konsekwentną, ciężką pracę, która teraz zaowocowała - wtóruje mu kapitan portugalskiego zespołu Luisao i wiele wskazuje na to, że obaj mogą mieć rację.

    W sukces Benfiki wierzą bukmacherzy. Kurs na jej zwycięstwo w bwin wynosił we wtorek 2,20 do 1. Na wygraną Sevilli 3,20 (3,30 na remis). To najlepiej pokazuje, kto będzie faworytem tego spotkania.

    Orły zagrają co prawda bez zawieszonych za kartki Eduardo Salvio, Lazara Markovicia i Enzo Péreza, ale zdaniem Gomesa jest kim ich zastąpić. - Rodrigo jest w dobrej formie. Mamy także Limę i Cardozo. Oni wiele wnoszą do zespołu. Pokazują, że są świetnymi piłkarzami, i mam nadzieję, że pomogą nam wygrać ten finał - podkreśla. Dodaje, że jest również pod wrażeniem stylu gry zespołu Jorge'a Jesusa. - Gramy radosną piłkę, która podoba się kibicom. Zawsze staramy się atakować. Lubimy mieć piłkę przy nodze i stwarzać jak najwięcej okazji na gola. Piłkarze są poukładani, bo Jesus to metodyczny szkoleniowiec. Każdy z zawodników wie, co do niego należy - przekonuje.

    Co na to rywale? - Nie jedziemy do Turynu tylko po to, żeby pooglądać Benfice - zapewnia napastnik Kevin Gameiro i nie można przekreślać szans jego drużyny. Zwłaszcza jeśli się pamięta, w jak dramatycznych okolicznościach Sevilla wywalczyła awans do finału. W pierwszym półfinale pokonała 2:0 Valencię, ale w rewanżu rywale prowadzili w 90. minucie 3:0. W doliczonym czasie gry do siatki trafił jednak Stéphane Mbia, a najszczęśliwszym człowiekiem na Estadio Mestalla był chyba trener Unai Emery, który porównał to trafienie do gola Andrésa Iniesty w 93. minucie półfinału Ligi Mistrzów Chelsea - Barcelona (2009 r., Katalończycy awansowali dzięki niemu do finału, w którym pokonali 2:0 Manchester United). Miał powody do zadowolenia, wcześniej pracował w Valencii i nie opuścił tego klubu z własnej woli.

    W Sevilli pracuje od stycznia ubiegłego roku i kompletnie przebudował ten zespół. Latem dokonał 14 zmian w kadrze.

    - To wszystko jest imponujące, nigdy wcześniej nie widziałem tak wielu zmian. Nie wiem, ilu graczy przybyło, a ilu zostało. Myślę, że czterech lub pięciu piłkarzy dobrze się znało, i to pokazuje działanie naszego klubu - ocenia kapitan, Chorwat Ivan Rakitić.

    Hiszpański zespół ma szansę na trzecie w historii zwycięstwo w Lidze Europy. Poprzednio wygrywał w 2006 i 2007 r. (wtedy rozgrywki nazywały się jeszcze po prostu Puchar UEFA). W tym sezonie o jego sile przekonali się m.in. piłkarze Śląska Wrocław, którzy w czwartej rundzie eliminacyjnej przegrali z nim 1:4 na wyjeździe i 0:5 na własnym boisku. - Mamy wielkie zaufanie do własnych możliwości. Jeżeli zespół dostaje się do finału, to jest oczywiste, że chce go wygrać. Pracowaliśmy ponad dziewięć miesięcy, aby znaleźć się w tym miejscu. Jednak Benfica to doświadczona drużyna. W ubiegłym roku byli w takiej samej sytuacji i musimy mieć do nich szacunek - podkreśla Rakitić.

    Benfica zakończyła sezon jako mistrz Portugalii (tytuł zapewniła sobie na dwie kolejki przed jego końcem). Z kolei Sevilla przed ostatnią kolejką Primera Division jest piąta i ma zapewniony udział w kolejnej edycji Ligi Europy.

    - Wiemy, że Benfica będzie podwójnie zmotywowana tym, co stało się rok temu. Wiemy, że oni nigdy się nie poddają, tak jak my. Musimy być maksymalnie skupieni, jestem pewien, że nasz trener ma już jakiś pomysł na to, jak ich pokonać, a my musimy go po prostu zrealizować - mówi Gameiro.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama