Włókniarz Częstochowa nie płaci Łagucie. "Grisza" mówi...

    Włókniarz Częstochowa nie płaci Łagucie. "Grisza" mówi wprost: pieniądze albo odchodzę

    Leszek Jaźwiecki

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Grigorij Łaguta zapowiadał, że nigdy nie odejdzie z Częstochowy, kiedy jednak klub przestał płacić zaczął się mówić o przenosinach
    1/2
    przejdź do galerii

    Grigorij Łaguta zapowiadał, że nigdy nie odejdzie z Częstochowy, kiedy jednak klub przestał płacić zaczął się mówić o przenosinach ©Jakub Jaźwiecki

    Rozpieszczany przez częstochowskich kibiców i klub Grigorij Łaguta odmówił występu w ligowym meczu w barwach KantoraOnline Włókniarza. Jeden z najbardziej efektownie jeżdżących zawodników ekstraligi domaga się zaległych pieniędzy, w przeciwnym razie zamierza zmienić klub.
    Rosjanin nie jest pierwszym, który postanowił zaprotestować. Wcześniej podobne problemy mieli Norweg z polskim paszportem Rune Holta i rodak Łaguty Emil Sajfutdinow. Nawet ikona częstochowskich Lwów Sławomir Drabik swego czasu ustawiał się w kolejce po zaległe pieniądze.

    Najgłośniej mówiło się o konflikcie finansowym częstochowskiego kluby z Sajfutdinowem. - Jaki konflikt? Ja tylko walczę o swoje pieniądze zarobione na torze - mówił Rosjanin któremu klub był winien milion zł.

    Sajfutdinow nie dokończył sezonu z powodu kontuzji, potrzebował pieniędzy na leczenie i rehabilitację. Żużlowiec podzielił się swoimi problemami z prezydentem Częstochowy i radnym, za co klub chciał nałożyć na niego karę za narażenie na #szwank swojego wizerunku.


    Sprawa pewnie ciągła by się jeszcze długo, gdyby nie wyrok Trybunału PZM, który nakazał Włókniarzowi spłacić zaległości oraz sfinalizować jego przejście do Unibaxu Toruń.

    Klub podobno już zaczął spłacać Sajfutdinowa, ale teraz zrodził się kolejny problem. Bunt Łaguty, któremu częstochowia-nie są winni podobną sumę co Emilowi. Zawodnik nie chce tego jednak potwierdzić, ale zapewnia, że jak nie dostanie pieniędzy to już nie wystąpi w barwach częstochowskich Lwów. Łaguta, podobnie jak Sajfutdi-now zamierza przenieść się do Torunia.

    W klubie są źli na byłego kapitana Włókniarza. Na oficjalnej stronie Artur Sukiennik, który został oddelegowany przez strategicznego sponsora do spraw związanych z Włókniarzem, mówi że Łaguta pokazał swoje prawdziwe oblicze i tak na dobrą sprawę zależy mu tylko na pieniądzach. Tłumaczy także, że znając sytuację finansową klubu Rosjanin otrzymał dużą część zaległości, ale ten zażądał wypłatę całości.

    - To był nasz numer jeden, ale skończyło się spełnianie każdej zachcianki Łaguty, bo Włókniarz to nie jest Łaguta, tylko cała drużyna - argumentuje swoje racje Sukiennik.

    Zarząd klubu próbował na początku tygodnia skontaktować się z zawodnikiem, ale ten milczał. Oczekujemy na zawodnika w klubie i wyrażamy nadzieje związane z realizacją kontraktu - ogłasza biuro prasowe klubu.

    Obojętnie jak skończy się sprawa Łaguty i czy zawodnik będzie nadal jeździł w barwach Włókniarza, z pewnością ucierpi dobre imię klubu. I to jest wina ludzi rządzących klubem. Między bajki można włożyć zapewnienia, że częstochowianie są w pełni wypłacalni. Po raz kolejny działacze podpisując kontrakty i wiedząc, że nie będą im mogli im sprostać, doprowadzili klub na skraj bankructwa i Włókniarz może nawet nie dokończyć bieżących rozgrywek.


    *Matura 2014 ARKUSZE + KLUCZ ODPOWIEDZI + PRZECIEKI
    *Elementarz: Bezpłatny podręcznik POBIERZ PDF
    *Weź udział w quizach Dziennika Zachodniego. SPRAWDŹ SWOJĄ WIEDZĘ
    *Prawo jazdy kat. A. Egzamin na motocykl [PORADNIK WIDEO, ZDJĘCIA PLACU]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama