Historia kanoniera z Woźnik, który zdobywał Monte Cassino

    Historia kanoniera z Woźnik, który zdobywał Monte Cassino

    Dariusz Piekarczyk

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Historia kanoniera z Woźnik, który zdobywał Monte Cassino
    1/4
    przejdź do galerii
    18 maja mija 70 lat od zdobycia przez polskich żołnierzy klasztoru Monte Cassino. Jednym z tych, którzy brali udział w walkach był Ignacy Barawaśny z Woźnik, dziś dzielnicy Sieradza.
    W małym zagłębieniu za kamieniem, niemalże przyssany do ziemi, leżał kanionier Ignacy Barwaśny. Mocno dociśnięta do oczu lornetka przeszkadzała, ale była okiem na świat. Ignacy Barwaśny wypatrywał niemieckich pozycji, starając się nie podnosić głowy zakrytej hełmem. A wróg ukryty w ruinach klasztoru Monte Cassino patrzył z góry na polskich żołnierzy. Niektórych Niemcy mieli wystawionych niczym kaczki na polowaniu. Nic więc dziwnego, że niejeden z żołnierzy dostał i padł.

    Ignacy Barwaśny nie pamiętał, który to już był dzień szturmu na niemieckie pozycje. Piąty, szósty, może siódmy... Nie liczył czasu, jak większość żołnierzy na pierwszej linii frontu. A on był na wysuniętym stanowisku obserwacyjnym i wspólnie z oficerem kierował ogniem polskiej artylerii. Myśli różne po głowie przebiegają, życie niczym filmy z Eugeniuszem Bodo, przewija się raz po raz. Tylko o śmierci się nie myśl. Choć strach przed nią jest okrutny.

    Ignacy Barwaśny, urodzony 2 grudnia 1916 roku w podsieradzkich Woźnikach, był pod Monte Cassino żołnierzem 6. Lwowskiego Pułku Artylerii Lekkiej (dowódca mjr Stanisław Świniarski), który wchodził w skład 5. Kresowej Dywizji Piechoty. Dowodził nią gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko. Ta z kolei była częścią składową 2. Korpusu Polskiego, walczącego w kampanii włoskiej w składzie 8. Armii Brytyjskiej. Dowódcą korpusu był, już wtedy owiany legendą, generał Władysław Anders.

    Jak prosty wiejski chłopak znad Warty trafił na pole walki, które obrosło w legendy i o którym śpiewa się pieśni?

    - To był postawny, ale szczupły mężczyzna. Rzekłbyś żołnierz od urodzenia - rozpoczyna opowieść Józef Świniarski, zięć nieżyjącego już Ignacego Barwaśniego. - Przeżył 87 lat, miał znakomitą pamięć. W roku 1936 ożenił się ze Stanisławą, także mieszkanką Woźnik. Gospodarzyli na niewielkim skrawku lichej ziemi. Pod koniec sierpnia 1939 roku dostał kartę mobilizacyjną do wojska. Nie musiał daleko jeździć. Trafił do 31. Pułku Strzelców Kaniowskich w Sieradzu. Był w artylerii. Walczył z Niemcami niedaleko domu, koło Dzigorzewa. Polacy musieli się wycofać. Teść, jak po wielokroć opowiadał, przeżył piekło w lesie pod Łaskiem. Tam, cofające się polskie oddziały wypatrzyli piloci niemieckich samolotów. Lotnicy zbombardowali naszych żołnierzy. Mój przyszły teść przeżył.

    Potem zaczęła się gehenna odwrotu. Garwolin, Łuków, w końcu Włodzimierz Wołyński (dziś to Ukraina). Tam w okolicach wsi Werba polski oddział otoczyli Rosjanie, rozbroili i wzięli do niewoli. To było już po 17 września, czyli po agresji sowieckiej na Polskę. Kolejny etap to miasteczko Hoszcza nad rzeką Horyń w powiecie rówieńskim (obecnie Ukraina). Zaczęło się dla Ignacego Barwaśniego, trwające kilka lat życie niczym rozrzucone paciorki różańca, ze wszystkimi jego trzema tajemnicami: radosną, bolesną, chwalebną.

    W Horyniu jeńcy polscy pracują przy budowie drogi. Niedługo potem jest Równe, Zborów, gdzie zastaje ich sroga zima. Zakwaterowani w nędznych barakach z desek Polacy dostają beczki po smole, z których mają sobie zrobić piecyki. Potem pracują w Brodach przy budowie lotniska i padają jak muchy, dziesiątkowani przez choroby. I tam Ignacego Barwaśniego zastaje 22 czerwca 1941 i agresja Niemiec na ZSRR. Naloty niemieckich samolotów - bomby trafiają także w żołnierzy polskich. Wielu zostaje w Brodach na zawsze. Rosjanie uciekają przed Niemcami, a więc ewakuacja.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama