Prof. Paczkowski: Jaruzelski zawsze był lojalnym komunistą....

    Prof. Paczkowski: Jaruzelski zawsze był lojalnym komunistą. Przecież nie był "generałem czasu wojny"

    Jakub Szczepański

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Człowiek go nie skazał, może będzie jakiś inny sąd - o zmarłym niedawno generale Wojciechu Jaruzelskim, twórcy stanu wojennego, mówi prof. Andrzej Paczkowski, historyk, przewodniczący Rady Instytutu Pamięci Narodowej.
    Andrzej Paczkowski

    Andrzej Paczkowski ©FOT MARCIN OBARA / POLSKAPRESSE

    Czy po tym jak generał Jaruzelski umarł, zmienił Pan zdanie na jego temat?
    Nie, wcale nie musiałem. Od tego czasu nie wydarzyło się przecież nic takiego, żebym musiał zmieniać swoje zdanie.

    Wydaje mi się, że dobrym punktem wyjścia do rozmowy o życiu Wojciecha Jaruzelskiego jest jego współpraca z Informacją Wojskową. Opowie Pan o tym?
    Wcale nie wiem, czy to taki dobry punkt wyjścia. Współpraca z Informacją Wojskową była stosunkowo krótkim epizodem w biografii Jaruzelskiego. Nie miała chyba większego wpływu ani na jego ówczesne, ani - zwłaszcza - późniejsze losy. Trzeba pamiętać, że w okresie, kiedy Jaruzelski był zarejestrowany jako współpracownik Informacji Wojskowej, mniej więcej jedna siódma oficerów Ludowego Wojska Polskiego miała podobny status.

    Co ma Pan na myśli?
    Przecież Informacja Wojskowa werbowała swoich informatorów głównie spośród oficerów. Oczywiście, w grę wchodzili także szeregowi, ale to oficerowie byli "na widelcu". Nie była to więc wcale wyjątkowa sytuacja.

    Niech mi Pan wytłumaczy, dlaczego człowiek, który pochodzi ze stanu ziemiańskiego, zostaje komunistą.
    To już jedna z tajemnic natury. Ludzkiej. Jeśli, oczywiście, można tak powiedzieć. Sam Jaruzelski na ten temat dosyć oględnie się wypowiadał. Zresztą trudno w takich sprawach o konkret. Być może wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej, pod wpływem jego przeżyć związanych ze wstąpieniem do 1. Armii? Indoktrynacja, która miała tam miejsce, mogła go przekonać, że los Polski związany jest ze Związkiem Sowieckim, że komunizm jest sensowną ofertą. Nie tylko dla Rzeczypospolitej, ale w ogóle, jako ideologia. W tych latach była to ideologia ofensywna, ogarniała wciąż nowych ludzi, np. setki milionów Chińczyków. A może przyszły generał był po prostu konformistą? Powstawał taki, a nie inny system i Jaruzelski uznał, że musi znaleźć w nim miejsce dla siebie. Miejsce w systemie, a nie poza nim.

    Zacząłem naszą rozmowę od Informacji Wojskowej, ponieważ to od tej organizacji kariera generała Jaruzelskiego ruszyła z kopyta. Awansował błyskawicznie. Dlaczego? Chodziło o spolegliwość wobec Moskwy czy wojskowy talent?
    Chyba na zawsze zostaniemy w sferze interpretacji, bo trudno będzie znaleźć twarde fakty w postaci dokumentów. Myślę, że dużą rolę odegrała inteligencja. Jaruzelski był człowiekiem inteligentnym. A to wcale nie było takie częste w ówczesnym korpusie oficerskim. Po drugie, miał pewną kindersztubę i zaplecze kulturowe, wyróżniało go to wśród oficerów, zwłaszcza w jego generacji. Trzeba ponadto pamiętać, że w latach 1945-1946 do Ludowego Wojska Polskiego wstąpiło wielu przedwojennych oficerów zawodowych z dyplomami szkół wojskowych. Niektórzy z nich zrobili nawet kariery - jak generał Stefan Mossor, który został zastępcą szefa Sztabu Generalnego, a więc osobą znaczącą. To mogło wspomagać zamysł pozostania w armii. A kiedy w latach 1949-1950 oficerowie ci zostali wyeliminowani, wielu aresztowano, skazywano, mordowano w więzieniach, może za późno było, aby wycofać się, a ponadto Wojciech Jaruzelski nie należał do tego środowiska.

    Co było najbardziej znaczące, jeśli chodzi o ścieżkę zawodową Jaruzelskiego?
    Należał do kościuszkowców, a w zasadzie wszyscy oni traktowani byli jako osoby lojalne. Sowieci go przecież sprawdzili, od 1940 r. był cały czas pod jakąś tam ich kontrolą. O tyle, o ile można powiedzieć, że rosyjscy komuniści w ogóle komuś ufali, to raczej właśnie takim. Mogło mu to pomagać w karierze, która rzeczywiście była błyskotliwa - 13 lat po tym, jak wstąpił do wojska, został generałem! Miał 33 lata, był najmłodszym generałem w ówczesnym korpusie oficerskim i zapewne jednym z najmłodszych generałów w historii Wojska Polskiego. I nie był to "generał czasu wojny". Zapewne istotne było także jego oddanie. Zresztą być może "niewłaściwe pochodzenie społeczne" mogło popychać go do wykazania się lojalnością czy gorliwość ideową. Przez wiele lat, aż do 1957 r., Jaruzelski był oficerem sztabowym, a w sztabach było łatwiej zarówno pod względem kontroli, jak i okazji do wykazania się ideową gotowością.

    Mam wrażenie, że dzisiaj wybiela się postać Wojciecha Jaruzelskiego. A ten człowiek miał przecież na sumieniu chociażby degradację prawie 1,5 tys. oficerów pochodzenia żydowskiego. A mógłbym jeszcze trochę powymieniać.
    To wybielanie ma kilka różnych aspektów. Z pewnością robi to każdy, kto poczuwa się do lojalności wobec PRL, a zwłaszcza wobec Ludowego Wojska Polskiego. Pewnie ci wszyscy, którzy przeszli przez to wojsko jako oficerowie (nie mówię o żołnierzach z poboru), i ci, którzy w ogóle dobrze wspominają PRL, niejako automatycznie wspominają dobrze generała, który był jednym z wybitniejszych przedstawicieli tego systemu. Druga grupa entuzjastów jego osoby jest związana z postawą Jaruzelskiego w latach 1989-1990.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (13)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co jest teraz wart tytuł profesora

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 17

      Paczkowski został profesorem w 1991 r. Po ch... . Reszta to wypociny zfrustrowanego, maluczkiego człeczyny.

      Zdjęcie autora komentarza
      Komuch chowają swojego, stąd te honory, odznaczenia i salwy.

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 17

      Przy okazji trwa rozmydlanie historii i zakłamywanie rzeczywistości.

      Widziałem w tewizorni fragment mszy za kata Polaków.
      Tylu komunistów i żydokomunistów w jednym kościele jeszcze nie widziałem....rozwiń całość

      Przy okazji trwa rozmydlanie historii i zakłamywanie rzeczywistości.

      Widziałem w tewizorni fragment mszy za kata Polaków.
      Tylu komunistów i żydokomunistów w jednym kościele jeszcze nie widziałem.
      Bezcenny widok.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jebać ciebie

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

      matole.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Czekam na obiektyw. i naukową ocenę Jaruzelskiego, ale nie przez IPN

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 13

      Nic nie jest proste i nic nie dzieli się jedynie na czarne i białe. To to fakt. Kiedyś jeden z amerykańskich analityków wywiadu powiedział "Nic nie jest takie, jakim się wydaje". To także prawda....rozwiń całość

      Nic nie jest proste i nic nie dzieli się jedynie na czarne i białe. To to fakt. Kiedyś jeden z amerykańskich analityków wywiadu powiedział "Nic nie jest takie, jakim się wydaje". To także prawda. Zajmując się prakseologią i jednocześnie metodologią historii, a także psychologią, po bardzo wielu latach doszedłem do wniosku, że ocena faktów historycznych może być błędna. Często, a dotyczy to badań historycznych na temat człowieka tworzącego historię, nie mamy dostępu do wszystkich danych. Często mając nawet takie dane nie potrafimy ich sensownie poskładać. Jeszcze częściej idziemy na łatwiznę i upraszczanie ocen. Czarne albo białe, to najczęściej wybieramy. Media, które nas epatują wydarzeniami rzadko kiedy przeprowadzają dogłębną ich analizę tak jak robi to przykładowo analityk wywiadu., który dokonuje uporządkowania posiadanych informacji, układa je chronologicznie, identyfikuje podobieństwa i różnice z wydarzeniami podobnymi, obecnymi i przeszłymi. Uzyskane odpowiedzi będą miały sen, jeżeli zdarzenie będzie rozpatrywane we właściwym kontekście, zostaną zidentyfikowane motywy - czynniki, bez których najważniejsza nawet informacja lub jej fragment nie będą miały praktycznego znaczenia dla odbiorcy. Media rzucają kilka faktów, dołączają pobieżną ocenę i ... przechodzą do następnego tematu. I na takiej kruchej podstawie społeczeństwo wyrabia sobie opinię o wydarzeniach, osobach i faktach. Rzadko kto sięga do materiałów które są już dostępne, rzadko kto przeprowadza ich szczegółową analizę, a jeszcze rzadziej stara się obiektywnie posługując się jedynie informacjami dostępnymi w określonym czasie przez określone osoby lub zespoły przeanalizować ich decyzje i działania. Najczęściej domorośli badacze a nawet uznani historycy oceniają decyzje podejmowane przez badane postaci historyczne nie w oparciu o tamtą wówczas dostępną wiedzę badanych, ale wiedzę współczesną dostępną badaczowi.

      W materiałach opracowanych przez specjalistów - analityków Centralnej Agencji Wywiadowczej nie ma ostatecznej oceny co do słuszności decyzji wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Są natomiast materiały w których (w raportach NID w ówczesnym czasie) inwazję radziecka na Polskę oceniano jako realną i bardzo prawdopodobną. Douglas J. MacEachin - Dyrektor Biura Analiz CIA ds. ZSRR oceniał postępowanie Jaruzelskiego jako najtrafniejsze wyście z tej trudnej sytuacji. W grach strategicznych można to ocenić jako "przegrany-przegrany". W swej publikacji "U.S. Intelligence and the Confrontation in Poland" podjął się zadania zgromadzenia materiałów i wstępnej ich oceny. Być może jego ocena odnośnie postępowania Jaruzelskiego byłaby jeszcze trafniejsza gdyby analizę przeprowadził w kontekście wiedzy naukowej jaką posiadał Jaruzelski na temat "walk niezbrojnych" zdobytej dzięki prof. Kotarbińskiemu. To dzięki profesorowi Kotarbińskiemu wiedza Jaruzelskiego o prowadzeniu "walki niezbrojnej" wewnątrz obozu w którym tkwił była mu bardzo pomocna w rozgrywce z "Towarzyszami" ze wschodu, grze na zwłokę, pozyskiwanie sprzymierzeńców w obozie własnym i przeciwnika. Jaruzelski podkreślał że jest dla niego największa wartością dobro narodu. Nawet zestawienie życiorysów powieściowego Waltera Alfa z życiorysem Jaruzelskiego mogłoby dużo powiedzieć nie tylko o motywach działania tego drugiego, ale także o jego metodach. Być może ktoś podejmie się w przyszłości takiej pracy badawczej gromadząc ówczesne raporty, materiały i dokumenty, a także wspomnienia bohaterów pozytywnych i negatywnych tamtych czasów, w tym i Wojciecha Jaruzelskiego. Dla badacza historii z Polski uczestniczącego w tamtych wydarzeniach zachowanie obiektywizmu byłoby nadzwyczaj trudne. Dlatego mam nadzieję, że ... kiedyś ktoś lub jakiś zespół historyków i analityków podejmie się pracy badawczej oceniającej decyzję naszych postaci historycznych. Musiałby być to ktoś kto zna skomplikowane procesy psychologiczne i moralne jakie mogą być udziałem badanej postaci. Kto zna meandry walk niezbrojnych i zbrojnych, kto zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      c.d. Czekam na ...

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 9

      walk niezbrojnych i zbrojnych, kto wie jak mogą przebiegać te procesy i jak mogą być skomplikowane.

      Być może odpowiednią osobą badaczem i historykiem jednocześnie mógłby być jakiś analityk wywiadu...rozwiń całość

      walk niezbrojnych i zbrojnych, kto wie jak mogą przebiegać te procesy i jak mogą być skomplikowane.

      Być może odpowiednią osobą badaczem i historykiem jednocześnie mógłby być jakiś analityk wywiadu który podobnie jak nasz wieszcz Adam Mickiewicz dopuściłby do metod walki z przeciwnikiem uczestnictwo w jego zespole lub zespole jego sprzymierzeńców by sprawować kontrolę i mieć wpływ na bieg historii i wydarzenia.
      W działalności wywiadowczej to normalna rzecz, ale w życiu politycznym rzadko spotykana i nie mieszcząca się w głowie osób dzielących rzeczywistość w sposób uproszczony na czarne i białe.

      Dla wielu tak jak dla niektórych pseudo badaczy z IPN pewnie i Walter Alf - późniejszy Konrad Wallenrod byłby zdrajcą i targowiczaninem gdyby działał w zespole przeciwnika lub zespole jego popleczników po to by doprowadzić przeciwnika do zguby lub przez swoje działania wewnątrz zmniejszyć rozmiar tragedii dla swojego narodu. Ale pewnie naukowcy z IPN nie czytali poetyckiej powieści Adama Mickiewicza i nie analizowali tematu infiltracji przeciwnika i działania w jego zespole. Dla nich być może istnieje tylko czarne i białe. Tak jak dla wielu polskich "pożal się boże" historyków, którzy honorują tylko targanie się po szczękach i krwawą walkę w okopach, a bardziej finezyjnej i niedostrzegalnej na pierwszy rzut oka, bo skrytej walki intelektualnej prowadzonej w obozie przeciwnika, nie dostrzegają i swym malutkim intelektem nie ogarniają. I niestety takich historyków mamy na pęczki. Zarówno tych kanapowych siedzących w domach jak też tych działających pseudonaukowo w IPN. Z pewnością według metodologii historycznych pseudo badań prowadzonych w IPN Konrad Wallenrod nie mógłby spocząć zasłużenie na cmentarzu, bo działał w obozie swojego przeciwnika jako ich przywódca i ociągał się z podjęciem tej straszliwej decyzji o doprowadzeniu do ich zguby przez wprowadzenie Zakonu w zastawione pułapki. działania.
      Kiedyś zdziwiłem się podwójnie gdy w pokaźnej bibliotece bardzo znanej amerykańskiej organizacji zajmującej się sprawami międzynarodowymi znalazłem prace profesora Kotarbińskiego przetłumaczoną dla potrzeb tej instytucji na język angielski. Były tam także prace innych polskich prakseologów z naniesionymi odręcznymi uwagami o ważności i celności pewnych teorii i analiz. Szkoda, że nasi "naukowcy" nie znają tych prac, szczególnie ci naukowcy, którzy biorą się za ocenę zjawisk politycznych i międzynarodowych, a także za ocenę postępowania postaci historycznych do których niewątpliwie należy już generał Wojciech Jaruzelski.
      Jak na samym początku zaznaczyłem większość komentatorów oceniających Jaruzelskiego nie stawia siebie w sytuacji człowieka, który chce "skutecznie", będąc w zespole znienawidzonym, przeprowadzić takie działania, które wg. niego zapobiegły by większej tragedii, jednocześnie nie zdradzając przed nikim aż do samego końca swojej rzeczywistej roli. Dla większości rola Konrada Wallenroda jest abstrakcyjna nie realna mającej miejsce tylko na kartach poetyckiej powieści Adama Mickiewicza. To Mickiewicz pisząc powieść zastanawiał się nad wartościami moralnymi, uwzględniał implikacje i hamulce etyczne w zastosowaniu metody infiltracji - walki wewnątrz obozu przeciwnika. Nie zastanawiają się natomiast współcześni historycy i politycy jak by postąpili na miejscu Jaruzelskiego korzystając z tej bardzo skutecznej techniki aczkolwiek strasznej: "Znam ja sposób jedyny, straszny, skuteczny, niestety! Może kiedyś objawię" - mówił Walter Alf późniejszy Konrad Wallenrod, do Kiejstuta. Czy zdecydowaliby się na taką rolę która wymagałaby podejmowania także złych etycznie dedycji, aby nadal prowadzić swą działalność która służyć może i służy nie tylko uzyskiwaniu informacji o stronie przeciwnej, lecz także np. zyskiwaniu sprzymierzeńców w zespole przeciwnika (m. in. za pomocą odpowiedniej propagandy bezpośredniej prowadzonej w jego zespole), dezorientowaniu przeciwnika i wprowadzaniu go w błąd co do zamierzeń własnych, osłabieniu odporności psyczwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cd. Czekam na...

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 9

      osłabieniu odporności psychicznej czy też chęci do dezorganizowaniu poczynań przeciwnika lub osłabianiu jego sił? Większość ludzi nie zdecydowała by się na taką samotną walkę wiedząc że nie...rozwiń całość

      osłabieniu odporności psychicznej czy też chęci do dezorganizowaniu poczynań przeciwnika lub osłabianiu jego sił? Większość ludzi nie zdecydowała by się na taką samotną walkę wiedząc że nie spotkają ją zasługi tylko potępienie. Taką rolę w historii świata i walk często odgrywali agenci ulokowani wysoko w hierarchii struktur przeciwnika. Do tej pory wielu nie doczekało się i nie doczeka rehabilitacji ze zrozumiałych względów choć ich czyn lub czyny wniosły wiele do walki o pokój, o demokrację. Co by czekało agentów niemieckich takich jak Brutus i Garbo działający na terenie Anglii w czasie wojny gdyby w ręce społeczeństwa wpadły po wojnie tylko ich meldunki wysyłane do Niemiec a MI5 nie odtajniła materiałów dotyczących podwójnych agentów prowadzonych w ramach operacji Double-Cross? Masterman długo po wojnie walczył o opublikowanie materiałów - raportu dotyczących tej tajnej operacji wprowadzającej Niemców w błąd. Decyzja o jego opublikowaniu została podjęta dopiero w ... 1971 roku. Więc jeszcze raz przytoczę sentencję "Nic nie jest takie, jakim się wydaje". Warto więc dokładnie wszystko zbadać i otworzyć archiwa bo nie wszystkie są otwarte (NID), a te które znamy nie zawsze są rzetelne: "Nasi (Rosjanie) celowali w pisaniu raportów według wcześniej przygotowanych scenariuszy, a nie faktycznych wydarzeń i zaistniałych faktów (Mitrochin) . Marek Sternickizwiń


      Zdjęcie autora komentarza
      Re; Czekam. Zapominałeś się podpisać? Zrobię to za ciebie.

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 11

      Adam Szechter i Sp. z o.o z Czerskiej


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie uważnie czytasz.

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 4

      Podpisałem mój komentarz. Nie miałem nigdy związków z Czerska jak piszesz. Można powiedzieć że siedziałem po drugiej stronie barykady choć dosyć daleko od Polski. Mogłem czytać dokumenty które...rozwiń całość

      Podpisałem mój komentarz. Nie miałem nigdy związków z Czerska jak piszesz. Można powiedzieć że siedziałem po drugiej stronie barykady choć dosyć daleko od Polski. Mogłem czytać dokumenty które pozwoliły mi na spojrzenie na te sprawy z dystansu z róznych stron. Jak się przekonałem wiele postaci historycznych było przez społeczeństwa opluwane, bo nie znali prawdy głęboko ukrytej. Tak było z przywołanym przeze mnie agentem niemieckim Brutus - w rzeczywistości Romanem Czerniawskim współpracującym z SOE (Special Operations Executive). Czerniawski nawet w Wojsku Polskim w Anglii miał wytaczane procesy, dotykał go tam ostracyzm bo nikt nie wiedział aż do 1972 roku jaka faktyczną rolę pełnił polski oficer w walce przeciwko Niemcom. Gdyby nie ujawnienie dokumentów Double - Cross przez Mastermana pewnie byłby w świadomości społeczeństwa francuskiego, polskiego i angielskiego niemieckim agentem - zdrajcom. A został za te zasługi odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego. Nie warto opluwać kogokolwiek, bo możne okazać się że kiedyś w przyszłości po otwarciu archiwów trzeba byłoby sobie napluć w twarz. Marek Sternickizwiń

      Zdjęcie autora komentarza
      Biało-czerwony komunista ?!

      Euro

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 3

      W sowieckiej Rosji mawiano, że "polski komunista jest, jak rzodkiewka - z wierzchu czerwony, a w środku biały".

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Paczkowski

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 14

      Typowy hipokryta i koniunkturalista. Jak wszyscy historycy od czasów gareckich i rzymskich. Mówią to co chce usłyszeć mocodawca.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nie chce mi sie spierać o stan wojenny ,ale przecież jaruzelski jest też współodpowiedzialny

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 8

      za masakrę na wybrzeżu w grudniu 1970 , był wtedy ministrem obrony narodowej i nadzorował , działania wojska , w wyniku masakry zostało rannych ponad 1000 osób a ponad 40 zgineło, a jaruzelski w...rozwiń całość

      za masakrę na wybrzeżu w grudniu 1970 , był wtedy ministrem obrony narodowej i nadzorował , działania wojska , w wyniku masakry zostało rannych ponad 1000 osób a ponad 40 zgineło, a jaruzelski w nagrodę za krwawe stłumienie protestów został członkiem KC , jak takiego kogos można traktować z honorami ? zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      liczy się końcówka

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 5

      A jak Jaruzelski „reformował” PRL po śmierci Breżniewa, już za Gorbaczowa? Tu mam największe pretensje to rządzących po 1984-m roku. Jedyne na co się zdobyto to tzw. rząd „fachowców” Messnera w...rozwiń całość

      A jak Jaruzelski „reformował” PRL po śmierci Breżniewa, już za Gorbaczowa? Tu mam największe pretensje to rządzących po 1984-m roku. Jedyne na co się zdobyto to tzw. rząd „fachowców” Messnera w 1985-m roku, "manewry" gospodarcze czy inne półśrodki.

      A przecież gdyby wtedy Jaruzelski, mający władzę niemal absolutną, np. powiedział do Zachodu: panowie, dopuszczamy prywatyzację w określonym zakresie, strefy specjalne
      i robimy system typu skrzyżowanie finlandyzacji z Węgrami, Chinami i Jugosławią w sferze gospodarczej a w zamian skreślacie nam nasze długi to istniała szansa na poważny ruch do przodu, w drugiej połowie zmarnowanych lat 80-tych. Po 89-m roku takich klientów jak Polska było już 10, z NRD na czele. I tam poszły zachodnie miliardy a Jaruzelski zmarnował
      szansę przejścia do historii jako mąż stanu, bo liczy się końcówka.
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Sprzeczne sygnały docierały do Jaruzelskiego

      Zgłoś naruszenie treści / 11

      Do Jaruzelskiego dochodziły sprzeczne sygnały. Z jednej strony Gorbaczow wysłał Aleksandra Jakowlewa do stolic satelickich, żeby wzięli sprawy we własne ręce, ale z drugiej, do Jaruzelskiego...rozwiń całość

      Do Jaruzelskiego dochodziły sprzeczne sygnały. Z jednej strony Gorbaczow wysłał Aleksandra Jakowlewa do stolic satelickich, żeby wzięli sprawy we własne ręce, ale z drugiej, do Jaruzelskiego dochodziły także sygnały że stara gwardia KGB przygotowuje "działania aktywne" które zapobiegną rozpadowi ZSRR i bloku sowieckiego. Na szczęście Kreml nie pozwolił wprowadzić je w życie. Nawet w czasie wrześniowej wizyty Gorbaczowa w Berlinie w 1989 (9 listopada mur Berliński upadł) sytuacja nie była pewna co do rzeczywistych kroków Starej Gwardii na kremlu. Dodam, że to Jaruzelski grożąc swoją dymisją zmusił Biuro Polityczne do rozpoczęcia negocjacji z zdelegalizowaną Solidarnością co doprowadziło do czerwcowych wyborów powszechnych. tak więc działania Jaruzelskiego z jednej strony były korzystne dla budowania z**ążków demokracji (Polska była pierwsza z satelickich krajów) ale z drugiej strony ostrożne z uwagi na jeszcze niepewne losy Gorbaczowa i jego ekipy. Jaruzelski nie miał władzy absolutnej. W lipcu w 1989 został prezydentem a już w 19 września 1990 przesłał do marszałka Sejmu Mikołaja Kozakiewicza projekt ustawy konstytucyjnej skracający jego kadencję oraz wprowadzający do porządku konstytucyjnego wybory powszechne prezydenta RP, które w 1990 wygrał Wałęsa. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama