"Mama, tata i Messi": maluchy chcą być jak najlepsi na...

    "Mama, tata i Messi": maluchy chcą być jak najlepsi na świecie piłkarze

    Katarzyna Kapusta

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Futebol de salao, czyli brazylijska gra w piłkę nożną na sali
    1/60
    przejdź do galerii

    Futebol de salao, czyli brazylijska gra w piłkę nożną na sali ©Lucyna Nenow

    Futebol de salao, czyli brazylijska gra w piłkę nożną na sali. To dyscyplina, której kraj kawy zawdzięcza wielu wybitnych piłkarzy w historii futbolu. To Pele, Carlos Alberto, Socrates, Ronaldo czy Roberto Carlos
    Według Simona Clifforda, brytyjskiego trenera, by zostać mistrzem, trzeba trenować przez 10 lat przez 3 godziny dziennie. Mali chłopcy marzą, by być jak Lionel Messi, Cristiano Ronaldo czy Neymar. W piłkę grają gdzie się tylko da: w domu, na podwórku, w szkole. O każdej porze. Coraz większą popularnością cieszą się szkółki piłkarskie sygnowane barwami najlepszych piłkarskich klubów. Od Zagłębia po Śląsk w ciągu dwóch lat ogromną popularność zdobywają Brasilian Soccer Schools.

    Najlepsi piłkarze pochodzą z kraju kawy, ojczyzny Pelego


    W przyszłym tygodniu rozpoczynają się mistrzostwa świata. Gospodarzem mundialu jest Brazylia. To właśnie z kraju kawy pochodzą jedni z najlepszych piłkarzy świata.
    Gdy Wayne Rooney zapisał swojego półtorarocznego syna Kaia do szkółki piłkarskiej, wszyscy pukali się w czoło, że ojciec wariat owładnięty jest obsesją, by z syna zrobić gwiazdę. Wayne zapisał jednak syna do jednej z wyrastających na całym świecie jak grzyby po deszczu szkółki Socatots. W tych szkołach już półroczne dzieci są oswajane z piłką nożną. Do Polski pomysł przywędrował z Anglii. Tam z kolei pierwszą szkołę Brasilian Soccer Schools założył Simon Clifford, brytyjski trener piłkarski. To on rozpoczął badania nad brazylijską piłką nożną. Dziś na całym świecie pod szyldem Brazylijskiej Akademii Piłkarskiej działa ponad 800 szkół, w których systematycznie trenuje ponad 2 miliony dzieci z 55 krajów. W województwie śląskim takich szkół jest kilka. Są między innymi w Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Chorzowie, Katowicach, Częstochowie. W całym kraju jest 170 takich ośrodków w ponad 90 miastach.

    - To wszystko się wzięło z brazylijskiej odmiany piłki nożnej: futebol de salao. Najpierw wszyscy na Wyspach się śmiali z Simona Clifforda, bo przecież piłka nożna w Wielkiej Brytanii jest bardzo mocna. Na początku do szkółki trafiły słabsze dzieci, które nie dostały się do innych klubów. Dzieci ćwiczyły w małej sali, w tle leciała brazylijska muzyka. Ludzie przestali się śmiać, gdy wychowankowie Socatots zaczęli ogrywać wszystkich - tłumaczy z wielką pasją Łukasz Nowak, menedżer regionalny Socatots Górny Śląsk.

    Na czym polega fenomen tych szkółek? Z niewielkiej sali gimnastycznej w chorzowskim gimnazjum dobiegają brazylijskie rytmy, słychać piski dzieci, i rodziców, którzy noga w nogę biegają za piłką ze swoimi pociechami. Socatots to nic innego jak zajęcia ruchowe inspirowane piłką nożną. Dzieci uczą się przyjmować piłkę sześcioma częściami stopy. - Tu nie ma podziału, że ktoś jest obrońcą, bramkarzem. Wszyscy grają i wszyscy trenują. Na zajęciach nie ma rywalizacji. Chodzi o to, by w dzieciach obudzić pasję i chęć do gry w piłkę. Ma im to sprawiać radość - tłumaczy Nowak. Nieco starsze dzieci trenują w BSS. Na sesjach treningowych młodzi adepci szlifują głównie technikę, zdolności przyjmowania i prowadzenia piłki, uderzania na bramkę, drybling oraz sztuczki. Bo mają głód piłki, chcą być jak ich idole piłkarze.

    Trenują, by być jak Cristiano Ronaldo i Lionel Messi


    Daniel Nnabuo ma niespożyte pokłady energii, tak twierdzi jego mama Anna. - Tata Daniela jest zagorzałym fanem Realu Madryt i Cristiano Ronaldo, a syn naśladuje tatę - śmieje się Anna. Daniel na treningu wprost tryska energią, dla niego pierwszym mistrzem i guru jest trener. Z dokładnością wykonuje wszystkie jego polecenia. - Nawet po treningu nie jest zmęczony i jeszcze długo w domu biega - śmieje się Anna.

    Bartek Nowak trenuje w Pionier Ujejsce w Dąbrowie Górniczej. Ma siedem lat i jego największym idolem jest Lionel Messi.
    - Jest bardzo dobrym strzelcem, strzela dużo goli i bardzo dobrze asystuje. Messi jest królem strzelców. Ja też strzelam dużo bramek lewą nogą tak jak on - mówi z wypiekami na twarzy Bartek. Bartek dzieli obowiązki między naukę w szkole a treningi. Niemal nie rozstaje się z piłką. Ma koszulkę z tym samym numerem co Messi, w klubowych barwach oczywiście. Prowadzi też w zeszycie statystyki, ile goli i którą nogą strzelił jego ulubiony piłkarz. Zbiera też karty z wizerunkiem piłkarzy. Nie opuścił też żadnego meczu, w którym grał Messi. - Chciałbym tak grać jak on, bo jest najlepszy, a ja lubię powtarzać to, co robią najlepsi piłkarze. Poza tym on umie się zachować na boisku, nie dostaje czerwonych kartek. Ja też tak jak on strzelam dużo lewą nogą i dużo asystuję. Będę oglądać z rodzicami wszystkie mecze podczas mundialu - zapewnia Bartek.

    Ronaldo i Messi to najbogatsi piłkarze świata. Majątek tego pierwszego szacuje się na 148 milionów euro. Rocznie zarabia 17 milionów euro, a w jego garażu stoją lamborghini aventador i bugatti veyron. Dla młodych adeptów piłki nożnej kompletnie nie ma to jeszcze znaczenia, liczy się to, co piłkarz prezentuje na boisku. - To częściej rodzice przychodzą i pytają, czy zrobimy z ich dziecka piłkarza, gwiazdę zarabiającą krocie. W takich sytuacjach powtarzamy rodzicom, że dziecko przede wszystkim powinno kochać sport i ruch. Mamy sporo maluszków, które potrafią mówić trzy słowa: "mama, tata i Messi". Dzieci, które są przygotowane wszechstronnie technicznie, są dobrze przygotowane do przejścia do klubów, które decydują, co dalej - zapewnia Nowak. Zdecydowana jednak większość rodziców chce, by ich dziecko rozwijało się prawidłowo i miało dobrą koordynację ruchową.

    - Po raz pierwszy Błażej w Socatots pojawił się, gdy miał półtora roku. Od tamtej pory bardzo się rozwinął ruchowo, więc dlaczego by tego nie doskonalić - mówi Katarzyna Kowalska. - Zarówno ja, jak i mąż uprawiamy sporty, trenowaliśmy kiedyś zawodowo, ale bez przesady. Błażej jest malutki, nie mamy ambicji wychować go na piłkarza. Nam przede wszystkim chodzi o to, by się rozwijał, nie tylko ruchowo. Uprawiając sport w gronie dzieci Błażej uczy się też dzielić z innymi - dodaje. Za zajęcia trwające godzinę raz w tygodniu rodzice muszą zapłacić 129 złotych miesięcznie. W sumie za cztery zajęcia w miesiącu. Dodatkowo rodzice wykupują strój za 99 złotych, czyli koszulkę, spodenki w barwach Brazylii oraz książeczki instruktażowe. Za strój dla dzieci starszych, trenujących w BSS, trzeba zapłacić 11 złotych więcej.

    W Brazylijskich Szkołach Piłkarskich stawia się przede wszystkim na szybkość podejmowania decyzji i umiejętność panowania nad piłką. Dzieci uczą się głównie dryblingu, zwodów, żonglerki. To ma im zapewnić przewagę nad gorzej wyszkolonymi rywalami. W trakcie treningów w BSS dzieci rozwijają 147 umiejętności piłkarskich, bo rozwój jest sprawą fundamentalną w piłce nożnej, a każdy zawodnik powinien dążyć do zdobywania nowych umiejętności i doskonalenia starych.


    *Pielgrzymka mężczyzn do Piekar 2014: ROZPOZNAJ SIĘ NA ZDJĘCIACH
    *TRAGEDIA NA WIŚLE: Nurt porwał dwie dziewczyny ZDJĘCIA
    *Elementarz: Bezpłatny podręcznik POBIERZ PDF
    *Prawo jazdy kat. A. Egzamin na motocykl [PORADNIK WIDEO, ZDJĘCIA PLACU]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama