Piotr van der Coghen: Śmierć gimnazjalistki na Jurze każe...

    Piotr van der Coghen: Śmierć gimnazjalistki na Jurze każe pytać o rozsądek

    Piotr van der Coghen

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Piotr van der Coghen, twórca i pierwszy naczelnik Jurajskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, a następnie Grupy Jurajskiej GOPR. Poseł na Sejm VI
    1/3
    przejdź do galerii

    Piotr van der Coghen, twórca i pierwszy naczelnik Jurajskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, a następnie Grupy Jurajskiej GOPR. Poseł na Sejm VI i VII kadencji. ©Wojciech Barczyński

    Dziś każdy uprawia turystykę i rekreację na własne ryzyko, a za uczestników imprez odpowiadają organizatorzy - mówi Piotr van der Coghen, były naczelnik Jurajskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego
    Kilka dni temu, podczas penetracji jaskini Studnisko na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, zginęła 16-letnia gimnazjalistka. Dziś pytamy, jak mogło dojść do takiej tragedii. To także pytanie o bezpieczeństwo na Jurze, na którą przyjeżdża coraz więcej turystów. Wielu z nich jest przekonanych, że Jura jest niczym bulwar spacerowy. Lecz rejestr wypadków na Jurze pokazuje, że wcale tak nie jest. Na co powinni uważać turyści?

    Największym zagrożeniem na jurajskich szlakach są ludzie - sami dla siebie. Gdyby nie ich błędy, nie zawsze rozważne pomysły, chęć sprawdzenia się lub zaimponowania znajomym, to do wielu smutnych zdarzeń w ogóle by nie doszło. Czasem wystarczyłaby nawet tylko odrobina wyobraźni.

    Jakie błędy ludzie popełniają najczęściej?
    Turyści odwiedzają liczne jurajskie jaskinie, nie biorąc na przykład ze sobą pewnego światła. Wchodzą często do grot, nie mając pojęcia o rozkładzie korytarzy. Nie wiedzą, czy to jaskinia pozioma, czy też w mroku czają się korytarze pionowe zwane studniami. Wdrapują się na kruche ruiny średniowiecznych zamków, ryzykując upadkiem lub przypadkowym zrzuceniem kamieni na głowy innych. Wspinając się po skałkach, często szukają emocji i adrenaliny, ale bez wyposażenia w atestowany sprzęt alpinistyczny, bez właściwych umiejętności i kompletnie nieprzygotowani. Zdarzają się też paradoksalne wypadki, którym ulegają wybitni alpiniści, powracający z wysokich gór. Ci pogromcy kilkusetmetrowych ścian alpejskich traktują czasem maleńką Jurę i jej niewielkie skałki jak kupę kamieni. A to się mści, gdyż spadając - nawet tylko z kilkunastu metrów - można złamać kręgosłup. Mówiąc obrazowo: Jura ma najczęściej skałki o niepozornej wysokości - od kilku do kilkudziesięciu metrów. Jednak często zapomina się, że skałka, powiedzmy, 30-metrowa to realna wysokość 10-piętrowego wieżowca i skutki upadku z tego poziomu są łatwe do przewidzenia.

    Czy organizatorzy obozów, kolonii, wycieczek, których celem jest Jura, powinni je zgłaszać ratownikom Jurajskiej Grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego?
    Nie ma obowiązku zgłaszania do GOPR-u jakichkolwiek inicjatyw aktywnego wypoczynku, ani też GOPR dziś tego nie oczekuje. System takich zgłoszeń funkcjonował kiedyś, choć kulawo, i definitywnie nie sprawdził się. W obecnej sytuacji prawnej (ustawa o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach) każdy uprawia sport, turystykę i rekreację na własne ryzyko, a za uczestników imprez plenerowych odpowiadają organizatorzy. W dobie powszechnej telefonii komórkowej nie ma też żadnego problemu z szybkim zawiadomieniem Grupy Jurajskiej GOPR o wypadku. Wystarczy znać ogólnopolski telefon alarmowy do pogotowia górskiego GOPR i TOPR, czyli 601-100-300. Ratunek zostaje uruchomiony natychmiast i jest bezpłatny.

    Do większości jurajskich jaskiń można wchodzić tylko w określonych porach roku. Czy zatem jaskinie nie powinny być zamykane?
    Zamykanie jaskiń uważam za niebezpieczny absurd przede wszystkim dlatego, że zabetonowane stalowe ramy montowanych w tym celu krat, uniemożliwiają - w razie tragedii - wyciągnięcie ciała ciężko kontuzjowanego bądź zmarłego tam grotołaza. Ponadto sprawiają, że zamknięte jaskinie stają się dostępne tylko dla wybranych, a przecież powinny być ogólnodostępne, tak jak góry. Co jakiś czas są nakręcane histeryczne akcje zamykania jaskiń: czy to pod pretekstem ochrony przyrody, czy też pod pretekstem bezpieczeństwa turystów i speleologów, przy czym GOPR nie potwierdza, aby miało to jakikolwiek wpływ na zmniejszenie liczby wypadków. W mojej opinii, zamykanie jaskiń jest szkodliwe społecznie i niczym nieuzasadnione. Odebralibyśmy Jurze jej atrakcję turystyczną, jaką są te jaskinie, do których przyjeżdżają ludzie z całej Polski i z zagranicy.

    Ustawa o ratownictwie górskim dopuszcza organizowanie wypraw do jaskiń bez posiadania świadectw ukończenia specjalistycznych kursów, szkoleń. Czy nie kłóci się to z bezpieczeństwem uczestników takich wypraw?
    Skutkiem ustawowej deregulacji zawodów i po zmianie ustawy o sporcie, wprowadzono zupełną dowolność w zakresie sportu i rekreacji. Dziś każdy może uczyć alpinizmu, nurkowania, sztuk walki wręcz i to bez jakichkolwiek uprawnień. Jest to rodzaj pułapki, bo ustawa o bezpieczeństwie w górach stanowi, że każdy organizator wszelkich form aktywności jest zobowiązany zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom swej imprezy. W razie wypadku będzie musiał przed sądem udowodnić, że jest profesjonalistą, a wypadek nastąpił z przyczyn od niego niezależnych.

    Ratownicy z Jurajskiej Grupy GOPR przeprowadzali przegląd ringów, urządzeń do wspinaczki, trwale zamontowanych na skałkach. Wiele z nich było wadliwych. Czy teraz ringi są bezpieczne?
    Akcję, aby wszystkie ringi w skałach były bezpieczne, przejął Polski Związek Alpinizmu i Akcja "Nasze skały" współpracujące ze Związkiem Gmin Jurajskich. Te instytucje otrzymują na te cel specjalne fundusze, np. w formie dotacji czy zbiórek publicznych. Grupa Jurajska GOPR ocenia, że ringi i spity obecnie mocowane w skałach jurajskich są w najwyższym standardzie i są sukcesywnie wymieniane.

    Jurajskie skałki są w sezonie oblegane przez wspinaczy. Gdzie można bezpiecznie nauczyć się wspinaczki na Jurze, z czyją pomocą?
    Umiejętności wspinaczkowe i speleologiczne zawsze warto zdobywać pod okiem doświadczonych instruktorów, na pełnych, pięcio- lub siedmiodniowych kursach. Taką usługę oferują dziś prywatne szkoły wspinaczkowe, których na Jurze jest wiele. Po nich stajemy się w pełni przygotowani do udziału w fascynującej przygodzie, jaką jest alpinizm. Tę przygodę warto zacząć od Jury właśnie. Potem przyjdzie - być może - czas na Tatry, potem na góry wyższe i najwyższe. Niektórych jednak Jura zafascynuje do tego stopnia, że zostaną jej wierni na zawsze.

    Jurajska Grupa GOPR, poza główną stacją, ma też posterunki terenowe, m.in. w Olsztynie. Czy tych posterunków może być więcej, co skróciłoby czas dojazdu do akcji ratunkowych?
    Grupa Jurajska GOPR ma Centralną Stację Ratunkową pośrodku Jury - w Podlesicach koło Zawiercia, gdzie pełniony jest stały dyżur - całodobowy i całoroczny - zespołu szybkiego reagowania gotowego do wyjazdu na ratunek w ciągu kilku minut. Poza tym GOPR dyżuruje też w Olsztynie, Ogrodzień-cu-Podzamczu i w Dolinkach Krakowskich, nie licząc Bazy Szkoleniowej na Lgotce. Szybkim samochodem można dostać się w każdy zakątek Jury w ciągu kilkunastu minut. Przy #dobrej sieci dróg na Jurze, obecna liczba stacji ratunkowych jest wystarczająca. Ale Grupa Jurajska GOPR zmaga się z olbrzymim deficytem terenowych samochodów ratunkowych. Te, które GOPR ma na Jurze, są stare i wyeksploatowane - niektóre mają po 18 lat! Pojazdy są przecież używane od lat bez przerwy - do niesienia ratunku na bezdrożach. Tylko dzięki ogromnej determinacji mechaników są jako tako sprawne. Wyposażenie terenowych stacji ratunkowych w nowoczesne samochody 4x4 to obecnie absolutny priorytet, ale GOPR nie ma na to pieniędzy. Może ktoś pomoże? Gdy się jedzie na ratunek, trzeba mieć pewność, że dotrze on na czas!

    Czy za akcje ratunkowe w przypadku oczywistej bezmyślności nie powinni płacić uratowani?
    Kwestia odpłatności za akcje ratunkowe wraca w debacie publicznej co jakiś czas, ja jednak jestem temu zdecydowanie przeciwny. Dlaczego? Bo skutek będzie taki, że niezamożni ludzie - w obawie o konsekwencje finansowe - będą się bali wzywać na ratunek GOPR-owców. Może się zdarzyć, że gdy kolega spadnie ze skały i złamie kręgosłup, będą go transportować na jakimś kocu do samochodu, by samemu zawieźć go do szpitala. Efektem tego może być paraliż rannego do końca życia. Koszty społeczne mogą więc ostatecznie być zbyt wysokie. A poza tym - jeśli państwo zapewnia bezpieczeństwo i ratunek na drogach, pokrywając jego koszty z podatków, to dlaczego w górach i na Jurze miałoby być inaczej? To są przecież ci sami ludzie! Do tej pory nikt na szczęście nie wpadł na pomysł, aby za pomoc straży pożarnej, policji czy pogotowia ratunkowego musiał płacić obywatel. I niech tak zostanie.

    Rozmawiał Janusz Strzelczyk

    Jura Krakowsko-Częstochowska,
    czyli Wyżyna Krakowsko-Częstochowska - znana bardziej pod nazwą Jura Krakowsko-Częstochowska, tworzy pas długości ok. 80 km pomiędzy Krakowem a Częstochową. W pasie tym wzgórza wznoszą się na wysokość 400-515 m n.p.m. Najwyższe miejsce znajduje się na terenie Ogrodzieńca - to Góra Zamkowa lub Góra Janowskiego (515,6 m n.p.m). Spośród jaskiń najgłębsza jest Jaskinia Studnisko - ma 77,5 m głębokości i 337 m długości.


    *Pielgrzymka mężczyzn do Piekar 2014: ROZPOZNAJ SIĘ NA ZDJĘCIACH
    *TRAGEDIA NA WIŚLE: Nurt porwał dwie dziewczyny ZDJĘCIA
    *Elementarz: Bezpłatny podręcznik POBIERZ PDF
    *Prawo jazdy kat. A. Egzamin na motocykl [PORADNIK WIDEO, ZDJĘCIA PLACU]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama