Życiowa pomyłka z narkotykami. Arkadiusz Siedlecki "Kokaina"...

    Życiowa pomyłka z narkotykami. Arkadiusz Siedlecki "Kokaina" [ROZMOWA]

    Arkadiusz Siedlecki

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Arkadiusz Siedlecki ma 32 lata, od 2005 roku mieszka w Wielkiej Brytanii, obecnie w Luton pod Londynem
    1/4
    przejdź do galerii

    Arkadiusz Siedlecki ma 32 lata, od 2005 roku mieszka w Wielkiej Brytanii, obecnie w Luton pod Londynem ©archiwum prywatne

    W wieku 23 lat wyemigrował z Gliwic, bo chciał lepszej przyszłości dla swoich dzieci. W Londynie Arkadiusz Siedlecki borykał się z uzależnieniem od narkotyków. O tym m.in. jest książka "Kokaina"
    O pańskiej książce "Kokaina" jest coraz głośniej. Czy takie były pana zamierzenia?
    Chyba każdy autor, a zwłaszcza autor beletrystyki, oczekuje w jakimś tam stopniu sławy i splendoru. Pod tym względem nie odbiegam od ogółu. Sztuka dla sztuki jakoś mnie nie interesuje. Szuflady w moim mieszkaniu zapełnione są tekstami, więc oczywiście chcę, aby "Kokaina" trafiła do jak największej grupy odbiorców. To bardzo cieszy, kiedy owoc ciężkiej pracy jest pożądany i doceniany.

    Mówi się, że to książka mocna, wstrząsająca, dla czytelników o mocnych nerwach...
    Bez wątpienia nie jest to książka łatwa. W jednej z recenzji napisano: "Bardzo męska książka.
    Żadnych pluszowych misiów ani kwiatów. Samo życie" i myślę, że jest to idealna rekomendacja "Kokainy". Prawdę mówiąc, nigdy nie zastanawiałem się, jaka ta książka ma być. Napisałem ją tak jak czuję, a że czuję właśnie tak…

    Dla kogo ją pan napisał? Kto ma być jej czytelnikiem?
    "Kokaina" była - a właściwie cały czas jest dla mnie - formą terapii. Napisałem ją początkowo dla siebie. Taki był pierwotny zamysł. Chciałem przypomnieć sobie bolesne wydarzenia z przeszłości, jakby "wyciągnąć je z siebie" i schować gdzieś na półkę. Miałem już dosyć bezustannego dźwigania brzemienia, które - proszę mi wierzyć - bardzo ciąży. Później uzmysłowiłem sobie, że to byłby egoizm w najczystszej postaci i postanowiłem "Kokainę" wydać. Chcę bowiem, aby trafiła do ludzi zagubionych, ich rodzin i bliskich. Zależy mi, aby ludzie uzależnieni, bądź ci, którzy zaczynają swoją "życiową pomyłkę" z narkotykami, nie popełniali moich błędów, aby - jeśli jeszcze mają, a na pewno nigdy nie jest za późno - okazję wydostać się z bagna uzależnienia, zrobili to. Doprawdy nie warto niszczyć sobie i najbliższym życia. W imię, czego to branie narkotyków? W imię ulotnego szczęścia i chwilowej rozkoszy? Z perspektywy czasu wiem, że to jest bez sensu.

    Czy postać głównego bohatera jest wzorowana na panu, a może raczej - w ilu procentach jest wzorowana na panu?
    Oczywiście, "Kokaina" jest powieścią w dużej mierze autobiograficzną. Nigdy natomiast nie chciałem bawić się w statystyki, więc i tym razem tego nie zrobię. Proszę dać mi prawo zachowania tej tajemnicy dla siebie. Tak wiele spraw ujawniłem, tak dużo szczegółów ze swojego "brudnego" życia, że chociaż ten niuans pozostawię niewyjaśniony.

    Dlaczego księgarnie sieci Matras wycofały pańską książkę ze sprzedaży?
    Sytuacja jest dosyć kuriozalna, ponieważ książka była dostępna w sprzedaży tej księgarni - a właściwie sieci księgarskiej, bo mówimy tu przecież o potężnym punkcie sprzedaży książek - przez kilka tygodni. Plasowała się nawet bardzo wysoko w rankingu bestsellerów, a później nagle zarząd firmy wydał zakaz sprzedaży. Przyznam, że zabolało mnie to. Domyślam się, że chodzi o temat książki, jest ona przecież bardzo kontrowersyjna, a nie każdy jest gotów na zapoznanie się z treścią "Kokainy". W XXI wieku, w dobie wolności słowa i demokracji takie coś jest niedopuszczalne. Podsumowując tę sytuację, do głowy przychodzi mi tylko jedno słowo: absurd.

    Pochodzi pan z Gliwic, ale mieszka w Wielkiej Brytanii. Ile lat spędził pan w Gliwicach?
    Urodziłem się i wychowałem w Gliwicach. Tam mieszkają moi rodzice i przyjaciele. Bardzo identyfikuję się z tym miastem i właśnie dlatego fabuła "Kokainy", ale pewnie i wielu moich przyszłych powieści, będzie miała miejsce w tym, a nie innym mieście. W Gliwicach spędziłem dzieciństwo i młodość. Do Anglii przeprowadziłem się w wieku 23 lat. Bardzo tęsknię za moim miastem.

    Dlaczego zdecydował się pan na emigrację?
    Wyjechałem, bo chciałem zacząć nowy rozdział w życiu. Również dlatego, że chciałem zawalczyć o lepszą przyszłość dla moich dzieci. Mnie jest ciężko przestawić się na angielski system życia, bo nie mam tego wpisanego w genotyp, nie dorastałem tu. Moje dzieci takiego problemu już nie powinny mieć. Wyjechałem także dlatego, że chciałem się uniezależnić od rodziców. Znam polskie realia i wiem, jak jest w Polsce. Nie chciałem być utrzymywany przez rodziców do czterdziestki. Nie chciałem być dla nich ciężarem.

    Czy życie za granicą spełniło pańskie oczekiwania, czy wcale nie jest tak łatwo, jak się wydaje nam tutaj w Polsce?
    Na pewno w sensie perspektyw, filozofii pracy, stylu i lekkości życia w Wielkiej Brytanii żyje się łatwiej niż w Polsce. Ale żeby przetrwać na obczyźnie, trzeba mieć mentalność emigranta. Mnie jest ciężko i często rozważam powrót do kraju - choć wiem, że będę żałował. Poza tym mam znajomych, którzy wrócili do ojczyzny, a po roku - z powrotem na Wyspy. Reasumując; jeśli się nie podchodzi do tematu emocjonalnie, jeśli potrafi się nie tęsknić za ojczyzną, to wtedy życie w Anglii może być fajne. W przeciwnym razie - dość przygnębiające i bolesne.

    Wiem, że pracował pan w Wielkiej Brytanii jako listonosz. Co pan teraz robi?
    Staram się zarobić na życie tym, co kocham, czyli pisaniem. W związku z tym piszę dla polonijnych gazet. Jestem redaktorem i felietonistą jednej z nich. Oczywiście nie są to jakieś wysokie zarobki, a prawdę mówiąc - marne, ale pozwalają przetrwać. Cały czas szukam zleceń i ofert - najchętniej zaczepiłbym się na stałe w redakcji jakiegoś magazynu. Jestem trochę takim współczesnym bohaterem tragicznym, takim Konradem Wallenrodem - zdaję sobie sprawę z własnych słabości i bezustannie prowadzę wewnętrzną bitwę. Nie tylko o własną przyszłość, ale o egzystencję w ogólnym tego słowa znaczeniu.

    Rozmawiała: Katarzyna Pachelska


    *Pielgrzymka mężczyzn do Piekar 2014: ROZPOZNAJ SIĘ NA ZDJĘCIACH
    *TRAGEDIA NA WIŚLE: Nurt porwał dwie dziewczyny ZDJĘCIA
    *Elementarz: Bezpłatny podręcznik POBIERZ PDF
    *Prawo jazdy kat. A. Egzamin na motocykl [PORADNIK WIDEO, ZDJĘCIA PLACU]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama