Karp z rybnika

    Karp z rybnika

    Marek Szołtysek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Karp z rybnika
    Powiedz mi co jesz podczas wieczerzy w Wigilię Bożego Narodzenia, a powiem ci kim jesteś. I nie ma w tym twierdzeniu żadnej przesady. Jednak zagadnienie wigilijnego stołu jest tak bogate, że nie starczy stu stron, by go opisać. Dlatego zajmijmy się dzisiaj wigilijnymi rybami, czyli głównie karpiem.
    Karp z rybnika
    W śląskiej tradycji podstawową rybą jedzoną na wilijo, czyli podczas wigilijnej wieczerzy, od bardzo dawna był i ciągle jest karp. A skąd się on wziął na naszym stole? Wiemy, że karp pochodzi gdzieś z dalekich Chin, ale przywędrował do Europy już w starożytności i żył na dziko w rzekach. Potwierdza to historia starożytnych Rzymian, którzy łowili te ryby w Dunaju, a potem przenieśli je do stawów i hodowali masowo w celach handlowych.
    Takie były europejskie początki karpia. Następnie w średniowieczu karpie hodowano w austriackich stawach, co robili początkowo cystersi w swych licznych stawiarskich gospodarstwach. Z Austrii zaś hodowlę tej ryby przeniesiono i rozpowszechniono do pobliskich Czech. Stąd zaś karp przedostał się na Śląsk.

    I taki kierunek przypłynięcia karpia na nasz stół nikogo chyba nie dziwi, gdyż czesko-śląskie związki historyczne, polityczne i gospodarcze są powszechnie znane i naukowo dowiedzione. Dodatkowo jeszcze czeskie pochodzenie śląskiej tradycji karpia potwierdza sama jego nazwa. Otóż po czesku i po śląsku na karpia mówi się tak samo - kapr, a w liczbie mnogiej - kapry. Zatem opowieści, iż rzekomo Ślązoki nauczyły się jeść karpia dopiero w czasach komunizmu, należy uznać za kompletną bzdurę. Choć owszem, karp nie był dawniej tak masowo jedzony jak to jest dzisiaj, ale to z powodu swej wysokiej ceny. Za komuny zaś - a miał tego rzekomo dokonać około 1950 roku ówczesny minister gospodarki Hilary Minc - zdecydowano jedynie o masowej produkcji tej ryby, natomiast rodzaju ryby nie ustalano ciągnąc losy z kapelusza, ale oparto się na żywej tradycji. No i faktem jest też, że karpia jadali dawniej głównie zamożniejsi, kładąc go na postne wigilijne stoły na przemian z sumami, sandaczami i szczupakami.

    Potwierdzają to źródła historyczne. Przykładowo, podczas wieczerzy wigilijnej na stół księciu pszczyńskiemu w 1931 roku podano sandacza, zaś Ślązoki ze służby dworskiej jadły tego dnia karpia z kartoflami - tyle zachowane zapiski szefowej książęcej kuchni. Natomiast starsi mieszkańcy Rybnika opowiadali mi, że w latach międzywojennych bogata rodzina Nowaków, zamawiała w podrybnickich stawach kilkaset karpi i rozdawała je biednym. A zresztą karpie i szczupaki były głównymi rybami hodowanymi w stawach rybnickich. I tu też warto przypomnieć, że te stawy nazywano dawniej po śląsku - rybnikami, skąd zresztą pochodzi nazwa tego miasta. Tak, Rybnik nazwano "Rybnikiem", bo było tam dawniej dużo rybników.

    Do dzisiaj też w języku czeskim istnieje słowo - rybnik, co również znaczy - staw. A zatem od bardzo dawnych czasów Ślązoki jadły na wilijo karpie, czyli to samo, co jest tradycyjną potrawą świąteczną Czechów oraz Austriaków z okolic Wiednia i całej Dolnej Austrii. A jeżeli kogoś nie było stać na karpia? To jadł karasie albo inne drobne ryby, które już kilka tygodni przed świętami wyławiano w pobliskich rzekach, dzikich stawach i innych krzikopach (niektórzy nazywają to też po śląsku - przikopami lub jeszcze inaczej).

    Mylnie więc niektórzy sądzą, że to właśnie śledzie są typową śląską wigilijną potrawą. Nie! Praśląską potrawą we Wilijo są oczywiście przede wszystkim makówki, ale zaraz po nich jest to ryba słodkowodna wraz z kapustą i grochem czy grzybami, do której około roku 1800 dołączyły kartofle.
    szoltysek@szoltysek.com.pl

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wiljio

      silus (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 45 / 40

      Mozno by sie sprzecac,u nos przed wojnom byl hering, jeszcze wczesni byla gans ale to byli czasy bomu na slonzku poznij za poloka bylo juz gorzej, byl ino karp co go mozno bylo kupic albo...rozwiń całość

      Mozno by sie sprzecac,u nos przed wojnom byl hering, jeszcze wczesni byla gans ale to byli czasy bomu na slonzku poznij za poloka bylo juz gorzej, byl ino karp co go mozno bylo kupic albo wystoc.Jo godol ze takim zuchterem lo karpiach lon godo ze to ryba swinia wzystko co by sie do wody nie wcieplo to zezre.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama