Ważne
    Ostatni przed Wigilią weekend w centrach handlowych

    Ostatni przed Wigilią weekend w centrach handlowych

    Justyna Przybytek

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Sobota g. 16.45. Beata i Agata Hałun w gliwickim centrum handlowym Arena
    1/8
    przejdź do galerii

    Sobota g. 16.45. Beata i Agata Hałun w gliwickim centrum handlowym Arena ©Fot. Arkadiusz Ławrywianiec

    W weekend ten był zwycięzcą, kto wcześnie wstał, szybko połknął śniadanie, po czym załadował rodzinę do samochodu i ruszył. Kierunek? Centrum handlowe. Cel? Świąteczne zakupy. Takie, żeby z koszyka się wysypywało.
    Sprawdziliśmy - centra handlowe w regionie w ostatni weekend przed świętami przeżywały oblężenie. Trudno było przed nimi nawet zaparkować - o miejscu blisko wejścia do sklepu można było pomarzyć. Jeszcze trudniej było spokojnie wystać w kolejkach do kasy.

    Można było odnieść wrażenie, że przy okazji świąt kupujemy wszystko i na cały rok. Tłumy były nie tylko na stoiskach spożywczych, ale też w drogeriach, sklepach obuwniczych, odzieżowych, dziecięcych, górskich, zoologicznych, kioskach, księgarniach, a nawet w aptekach.

    Melanię i Marcina spotkaliśmy w sklepie odzieżowym centrum handlowym Trzy Stawy w Katowicach. - Szukamy prezentów dla rodziny, czegoś praktycznego - mówiła Melania. Łatwo nie było. - Ludzi sporo - wzdychał Marcin.
    Parking tego samego centrum. Sobota przed południem. Dwóch mężczyzn rozładowuje koszyk z zakupami do bagażnika - sprawnie, szybko i z podziałem obowiązków. To pan Roman z synem Karolem z sukcesem zakończyli wypad na zakupy.

    Po południu trzeba się już było szykować na większe emocje - chaos, tłum, szturchanie łokciami, zdenerwowanie i wyścigi, kto szybciej "po promocję". To nie były miłe zakupy.

    Sobota. Silesia City Center, około godz. 14. Ludzie biegają. Starsza pani przed nami od tego biegu wylądowała na posadzce SCC - na szczęście obyło się bez obrażeń. Docieramy do punktu pakowania prezentów. Tu ruch taki, że ludzie zostawiają pakunki i idą dalej na "polowanie". Tylko Monika Filocha opanowana - spokojnie pakuje prezenty.

    - Ludzie wszystko przynoszą. Ostatnio największy do zapakowania był zestaw kina domowego. Zdarzyły się też rybki w akwarium - nie było łatwo, musiałam tak je zapakować, żeby nie zdechły - opowiada. I dalej pakuje - elektrownię wiatrową w wersji mini dla dzieci, książki, płyty, ręczniki...

    Uważajmy na pułapki


    Prof. Dariusz Doliński, specjalista od psychologii reklamy z Wrocławia:
    Jeżeli już mamy pełen wózek, to dorzucimy do tego jakąś koszulę tylko dlatego, że jest świąteczna obniżka. Bo jak wiemy, że zapłacimy za to wszystko 300 czy 400 złotych, to dorzucenie czegoś za 10 czy 20 jest dla nas subiektywnie nieznaczącą kwotą, w niewielkim stopniu zwiększającą wartość zakupów. Gdyby nie zbliżały się święta, w tym naszym wózku byłyby sprawunki wartości 60 złotych, to dołożenie czegoś mało sensownego za 20 złotych wydawałoby nam się nieracjonalne. Na tym polega pułapka świąt.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama