Menu Region

Wigilia po śląsku

Wigilia po śląsku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

PAP

Anna Gumułka (PAP)

1Komentarz Prześlij Drukuj
Rzadko już przyrządzane siemieniotka i moczka oraz wciąż popularne makówki to typowe śląskie potrawy wigilijne. Choinka pojawiła się w śląskich domach późno, charakterystyczne dla Śląska było za to budowanie w domu szopek, tzw. betlejek. A prezenty przynosi Dzieciątko.
Siemieniotka to polewka z siemienia konopnego, rozgotowana z kaszą jaglaną, z dodatkiem kaszy tatarczanej. Moczka to rodzaj gęstego sosu, używanego do klusek. Występuje w kilku odmianach; jej zasadnicza baza to piernik i pieczki, czyli suszone owoce, które są moczone i rozgotowywane. Do tego dodawano najrozmaitsze przyprawy, jak chrzan, czosnek i pasternak - bulwiastą roślinę pastewną.

Niezwykle lubiane na Śląsku makówki to plastry bułki moczone w mleku, przekładane makiem z dodatkiem bakalii, potem ochłodzone.
Składniki siemieniotki i makówek - mnogość ziarenek kaszy czy maku - symbolizują obfitość.

Zanim w śląskich domach zagościła choinka, ogromnie rozbudowany był na tym terenie kult żłóbka, inaczej szopki lub betlejki. Bezpośrednio odwzorowywała ona swoim wyglądem szopkę kościelną, miała klasyczny, skromny wygląd - poza pasterzami nie było tam postaci świeckich, nie było też bogatych budynków odwzorowujących miejscową architekturę, jak to ma miejsce w szopkach krakowskich.

Choinka jako drzewko stojące w domu na Śląsku jest czymś stosunkowo nowym. Na wsi zaczęła się przyjmować w późnych latach trzydziestych XX w., a w niektórych rejonach dopiero po wojnie. Istniał jednak zwyczaj wieszania w domu tzw. połaźnicy czy podłaźnicy - czubek ściętego drzewa iglastego wisiał szczytem w dół u sufitu, ozdobiony czerwonymi jabłkami, pierniczkami, orzechami.

W centrum wigilijnego stołu był chleb - pieczono specjalnie mały, okrągły bochenek chleba, który symbolizował dobrobyt. Od niego zaczynano wieczerzę wigilijną. Najstarszy w rodzinie mężczyzna odkrawał piętkę - tzw. godni krajiczek, który przechowywano cały rok i któremu przypisywano magiczną moc - miał m.in. usuwać boleści.

Na nakrytym białym obrusem stole powinny się znaleźć zapalone świece i krzyż, w rodzinach górniczych stawiano dodatkowo zapaloną lampę górniczą. Pod stołem musiało być koniecznie coś metalowego - mógł to być młot górniczy, siekiera czy lemiesz pługa, wiążące się z magią siły i mocy, które z żelaza miały przepłynąć do organizmu ludzkiego.

Wieczerza była jedzona z jednej misy; do dziś niektóre rodziny jedzą w ten sposób makówki. "Żebyśmy byli zawsze w kupie" - jak mówią. To wzmacniało poczucie wspólnoty, wzajemnej miłości, dominujące podczas tej wieczerzy. Misę stawiano na opłatku - jeśli się przykleił do dna, to wróżyło urodzaj.

Prezenty na Śląsku przynosiło od zawsze Dzieciątko - prawdopodobnie było to nawiązanie do Trzech Króli, którzy składali hołd w Betlejem i przynieśli Dzieciątku dary.

Najpierw, choćby w skromny sposób, rodzice obdarowywali dzieci, dopiero z czasem upominki zaczęli sobie robić dorośli. Prezenty były w przeszłości skromne, bez zbytków i rozrzutności - słodycze, szalik, wystrugany przez kogoś z domowników konik. Zanim upowszechniła się choinka, były kładzione na parapecie.
Reklama
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Moczka

+68 / -43

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Czesia (gość)  •

Moczka to nie żaden sos do klusek.To rodzaj słodkiego deseru o konsystencji gęstej zupy.Popularna głównie w okolicach Raciborza Rybnika czy Krapkowic.Czyli poza tzw "Śląskiem"

odpowiedzi (0)

skomentuj
Reklama
Reklama