Wyprawa na Artesonraju: Pięciu alpinistów z Polski zamierza...

    Wyprawa na Artesonraju: Pięciu alpinistów z Polski zamierza zdobyć najpopularniejszą górę świata

    Sylwia Dąbrowa

    Aktualizacja:

    Wyprawa na Artesonraju: Pięciu alpinistów z Polski zamierza zdobyć najpopularniejszą górę świata
    1/30
    przejdź do galerii
    W czwartek wczesnym rankiem z lotniska Okęcie w Warszawie pięciu alpinistów poleciało przez Amsterdam do Limy zdobyć szczyt Artesonraju. Pełni uśmiechów, obładowani bagażami, nartami oraz sprzętem do wspinania po odprawie nie kryli swoich emocji i nadziei na spełnianie marzeń.
    - Lato to najlepsza pora aby z polskich upałów uciec w piękno gór - mówi Piotr Szostek - jeden z alpinistów podejmujących to wyzwanie. Ich celem jest najbardziej popularna góra Świata – nie Everest czy K2 – ale Artesonraju (6025 m. n.p.m.) w Peru. Każdy człowiek na Ziemi widział ją co najmniej raz w życiu i doskonale wie jak wygląda. Artesonraju, w koronie złotych gwiazd, jest logotypem wytwórni filmowej Paramount Pictures.
    Zobyć ją zamierzają doświadczeni alpiniści w składzie: Jarosław Botor, który jest jednocześnie kierownikiem wyprawy, Piotr Szostek, Rafał Dec Tomasz Krawczyk oraz Jakub Munk. Jest to pierwsza tak poważna wyprawa doświadczonych wspinaczy, alpinistów, narciarzy oraz przed wszystkim Ratowników Górskich.

    Artesonraju nie jest łatwym celem. Najpierw z Limy trzeba dojechać 450 kilometrów do miasta Huaraz w Andach. Stamtąd dalej, dziesiątki kilometrów wąską i niebezpieczną drogą w stromych stokach. Po minimum dwóch dniach forsownego marszu po górach z tragarzami i osiołkami, dociera się do miejsca, z którego w końcu można… zobaczyć Artesonraju. I wtedy zaczynają się trudności. Po założeniu obozu, aklimatyzacji i wyczekaniu okna pogodowego, przed wspinaczami długa i uciążliwa przeprawa przez strome pola niskich, sięgających do kolan penitentów. Mijając te fantazyjne lodowo – śnieżne stalagmity (rzadko występujące w Południowych Kordylierach, jedynie na lodowcu właśnie pod Artesonraju), dociera się do pociętych kanionami szczelin pól śnieżnych. Tu zaczyna się strome, siłowe i wyczerpujące wspinanie na 6000 metrów z zaledwie połową zwykłej dawki tlenu i przenikliwym wiatrem.

    Góra potrafi zaciekle bronić swojego szczytu i bywa wyjątkowo zdradliwa przy jego opuszczaniu. Szostek, Dec, Botor, Munk i Krawczyk postanowili wspinać się od południowej strony. Szostek, Dec i Munk w drodze powrotnej ze szczytu planują zjazd na nartach. Powodzenie zjazdu zależy w głównej mierze od jakości śniegu jaki będzie pokrywał tę piękną górę, co trudno przewidzieć. Pozostaje życzyć im powodzenia.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama