Prokurator na gazie?

    Prokurator na gazie?

    BIB, HAK

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Znanego z afery paliwowej katowickiego prokuratora, Dariusza K., zatrzymali policjanci w Zakopanem. W czwartek po południu tamtejszy oficer dyżurny otrzymał telefon od kierowcy, który jechał ul. Grunwaldzką w Zakopanem.
    - Poinformował nas, że przed nim w sposób podejrzany jedzie samochód, jakby prowadzący go był pijany - wyjaśnia asp. szt. Dariusz Guźla, oficer dyżurny zakopiańskiej policji. Funkcjonariusze z drogówki zatrzymali do kontroli wskazanego daewoo lanosa.

    - Policjanci poprosili kierowcę o poddanie się badaniu na alkomacie, ale on odmówił i wylegitymował się, że jest prokuratorem - mówi Józef Łukasik, komendant KPP w Zakopanem.

    Okazało się, że kierowcą lanosa jest znany katowicki prokurator, 38-letni Dariusz K., były pracownik Prokuratury Okręgowej w Katowicach, który razem z trzema innymi prokuratorami zajmował się aferą paliwową, tzw. Orlengate, oraz sprawą katastrofy budowlanej z 2006 r., gdy zawaliła się hala Międzynarodowych Targów Katowickich. Od maja ub.r. Dariusz K. pracuje w pionie śledczym w katowickim oddziale IPN. Jak podaje Radio RMF, prokurator nie tylko nie chciał dmuchać w alkomat, ale groził funkcjonariuszom, że ma znajomości na górze, m.in. w ABW. - Wezwaliśmy prokuratora z Zakopanego, który zdecydował o doprowadzeniu kierowcy do szpitala w celu pobrania krwi do badania na zawartość alkoholu - tłumaczy zakopiański komendant.

    W szpitalu jednak katowicki prokurator w pewnym momencie... zniknął. Po godzinie znaleziono go siedzącego na jednym z pięter szpitala, pod schodami.

    - Czy ukrywał się pod schodami, jak to podano w mediach? Różnie to można interpretować. Owszem, przyznaję, że policjanci popełnili błąd i pozwolili mężczyźnie oddalić się, ale to raczej nie była ucieczka. Gdyby chciał uciec, mógł to zrobić - podkreśla komendant Łukasik. - Siedział pod schodami, bo po prostu tam były krzesła. Dlaczego tam, nie wiem. Może znudziło go czekanie na pobranie krwi.

    Czy Dariusz K. prowadził samochód pod wpływem alkoholu okaże się za kilka tygodni.

    Sylweriusz Kosiński, wicedyrektor zakopiańskiego szpitala, mówi, że próbki krwi pobrane od katowickiego prokuratora, opieczętowane banderolami, zostały przesłane do Zakładu Medycyny Sądowej. Dyrektor Kosiński nie chciał komentować zdarzenia w szpitalu. - Nie wiem, czy ten mężczyzna ukrywał się pod schodami. Nie byłem na miejscu zdarzenia - twierdzi Kosiński. - Ale z tego, co słyszałem, długo przebywał w szpitalu.

    Jeżeli prokurator Dariusz K. prowadził auto po pijanemu, grozi mu kara pozbawienia wolności do lat dwóch.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama