Ważne
    Dronem dostarczą książkę do domu, dronem nawet podejrzysz...

    Dronem dostarczą książkę do domu, dronem nawet podejrzysz sąsiadkę

    Anna Przybyll

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Drona o wadze do pół kilograma, który jest sterowany smartfonem, można kupić za kilkaset złotych

    Drona o wadze do pół kilograma, który jest sterowany smartfonem, można kupić za kilkaset złotych ©FOT. JOANNA URBANIEC/ POLSKAPRESSE

    Przebojem weszły na rynek. Jedne likwidują groźnych terrorystów, inne dostarczają ciastka i książki do naszych domów. Jeszcze inne potrafią dostać się niepostrzeżenie do domu sąsiadów. Takie są drony.
    Drona o wadze do pół kilograma, który jest sterowany smartfonem, można kupić za kilkaset złotych

    Drona o wadze do pół kilograma, który jest sterowany smartfonem, można kupić za kilkaset złotych ©FOT. JOANNA URBANIEC/ POLSKAPRESSE

    Mało kto podejrzewał, że drony rozpanoszą się w naszym życiu. Ale tak się stało, te bezzałogowe statki powietrzne sterowane zdalnie lub wykonujące lot autonomicznie są dziś na każdym kroku. Urządzenie to wykorzystywane przede wszystkim do celów wojskowych coraz częściej trafia pod strzechy. W internecie najprostszy dron można kupić już za 50 zł. Za 1000 zł kupimy bardzo dobrą maszynę.

    Drony na wyposażeniu armii służą głównie do lotów zwiadowczych i strzelania do terrorystów.
    Drony militarne mają skrzydła o długości kilkunastu metrów i są wyposażone w silnik. Ich mniejszych kuzynów ważących poniżej 0,5 kg można kupić już za kilkaset złotych. Steruje się nimi za pomocą smartfona, na który bezzałogowy robot przekazuje obraz rejestrowany przez wbudowaną kamerę. Modele dostępne w internecie mają baterię pozwalającą na mniej więcej kwadrans zabawy z nagrywaniem. Ceny cywilnych, nieprofesjonalnych dronów wahają się w granicach 50-2000 zł. Z ich pomocą można rejestrować piękne widoki, ale również podglądać sąsiadów albo szpiegować niewiernego małżonka.

    Jak to zazwyczaj bywa, sprzęt militarny trafia w końcu do użytku cywilnego. Drony najczęściej wykorzystuje się do filmowania i fotografowania z powietrza. Urządzenia władzom publicznym są też przydatne przy monitorowaniu imprez masowych, patrolowaniu granic i dróg, koordynacji akcji ratunkowych oraz dokumentowaniu strat po klęskach żywiołowych czy badaniu stanu upraw albo linii energetycznych. Można je posyłać w miejsca nieodstępne dla pojazdów załogowych. Do tego są relatywnie tanie i proste w obsłudze.

    Zainteresowanie dronami, czyli bezzałogowymi pojazdami latającymi, rośnie w Polsce tak szybko, że jak grzyby po deszczu wyrastają firmy, które urządzenia nie tylko sprzedają, ale też wynajmują. Z ich usług korzystają przede wszystkim media. A to rodzi pytania natury prawnej.

    Zamiast chować się w krzakach, paparazzi po prostu wysyłają w okolice domu znanych ludzi małe drony i fotografują do woli. Ostatnio postąpiła tak redakcja "Faktu", podglądając prywatne życie Radosława Sikorskiego w jego posiadłości w Chobielinie. Minister spraw zagranicznych od razu złożył doniesienie do prokuratury za naruszenie prywatności przez dziennik. Jednak ze względu na to, że prawo nie nadąża za zmianami technologicznymi, są nikłe szanse na ukaranie gazety. W większości krajów świata wejście na teren cudzej działki stanowi pogwałcenie prawa. Jednak wysłanie w to samo miejsce latającego robota z kamerą nie jest zabronione, bo nikt jeszcze kilka lat temu nie przewidywał takiej możliwości dostępnej dla każdego.

    Co istotne, użytkowanie dronów do celów komercyjnych ma swoje obostrzenia i wymaga specjalnej licencji. Jak piszą eksperci Urzędu Lotnictwa Cywilnego w opracowaniu "Bezzałogowe statki powietrzne w Polsce" z lipca 2013 r., w naszym kraju "wolno wykonywać loty w zasięgu wzroku operatora. W przypadku lotów innych niż rekreacyjne i sportowe należy posiadać świadectwo kwalifikacji, badania lotniczo-lekarskie odpowiedniej klasy oraz ubezpieczenie. Bezzałogowce cięższe niż 25 kg muszą uzyskać pozwolenie na wykonywanie lotów w kategorii specjalnej, natomiast loty poza zasięg wzroku operatora możliwe są jedynie w wydzielonych strefach". Prawo jednak pozostaje martwe, gdyż brakuje przeszkolonych służb, które mogłyby aresztować właściciela drona za brak odpowiednich dokumentów.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      Co oni z tym podglądaniem? Po jaką cholerę miałbym podglądać sąsiadkę?

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Wystarczy jak puści SMS, że mężna nie ma w domu.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama