Robin Williams z dziecięcą radością wykorzystał swoją iskrę...

    Robin Williams z dziecięcą radością wykorzystał swoją iskrę szaleństwa

    Kate Muir redakcja@polskatimes.pl

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Kiedy zgłosił się na przesłuchanie do "Mork i Mindy", swojego pierwszego dużego serialu telewizyjnego, Robin Williams z miejsca zdobył rolę barwnego kosmity Morka z planety Ork, bo gdy poproszono go, by usiadł, on stanął na głowie na sofie i zaczął wymachiwać nogami. Twórca serialu Garry Marshall, w tym momencie zrozumiał, że Williams, ze swoimi szalonymi wygłupami, paplaniną i pogardą dla tego, co konwencjonalne, nie pochodził z tej samej planety - "jedyny obcy, jaki zgłosił się na casting".


    Od czasów serialu, emitowanego w latach 1978-1982, Williams do każdej swojej roli filmowej i telewizyjnej wnosił niemal dziecięcą radość i szczerość, zdobywając miłość każdego pokolenia, które go odkrywało - od nastoletnich fanów "Stowarzyszenia umarłych poetów" po dzieci, zauroczone jego hałaśliwym Dżinem w "Aladynie".

    Kariera filmowa Williamsa rozpoczęła się od ról tytułowych w filmie "Popeye" i "Świat według Garpa", lecz serca kinomanów tak naprawdę podbił w 1987 r. rolą Adriana Cronauera, prezentera radiowego sieci Armed Services w filmie "Good Morning, Vietnam". To wtedy stało się jasne, że aktor potrafi improwizować w nieskończoność. Przez całe długie minuty potrafił imitować inne postaci, bez litości tnąc ostrzem ironii i kpiąc z władzy w żywe oczy z takim sprytem, że zwierzchnicy sami nie wiedzieli, co ich ugryzło. "A skoro mowa o kontrowersjach, czy to prawda, że tu, w Wietnamie, jest problem z marihuaną?" - pyta Cronauer, i sam sobie odpowiada, naśladując głos oficera: "Nie, nie ma żadnego problemu, każdy ma marihuanę". Zapytany w jednym z wywiadów o jego własną "świadomość polityczną" w czasie wojny w Wietnamie, kiedy to uniknął poboru o zaledwie kilka miesięcy, Williams odparł z entuzjazmem: - W tamtym czasie miałem tylko świadomość genitalną.

    Od tamtej pory jego reputacja błyskotliwego komika o skłonności do satyry tylko zyskiwała.

    Najbardziej cenioną kreacją Williamsa była postać Johna Keatinga w filmie "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" z 1989 r. Jako ekscentryczny nauczyciel literatury angielskiej w szacownej uczelni z końca lat 50. w niekonwencjonalny sposób odkrywał przed uczniami literaturę i poezję, inspirując podopiecznych do korzystania z życia. Radził: "Carpe Diem" - "chwytajcie dzień, bo wierzcie lub nie, ale każdy z nas, obecnych tu, w tej klasie, pewnego dnia przestanie oddychać, zrobi się zimny i umrze". Gdy jeden z uczniów odbiera sobie życie, William pokazuje, że jego geniusz jako aktora dramatycznego dorównuje jego talentowi komediowemu. W słynnej scenie finałowej, gdy Keating zostaje wyrzucony z pracy, chłopcy stają na stołach i oddają hołd swojemu mentorowi, do którego zwracają się "O kapitanie, mój kapitanie!", cytując wiersz Walta Whitmana. Wczoraj użytkownicy serwisu Twitter i wielbiciele zmarłego aktora wchodzili na biurka i recytowali te same słowa.

    Choć rola w "Stowarzyszeniu Umarłych Poetów" była być może jego największym osiągnięciem aktorskim, Williams czekał na Oscara 10 lat - do 1997 r., kiedy to Akademia nagrodziła go za rolę drugoplanową w "Buntowniku z wyboru", z Mattem Damonem i Benem Affleckiem, autorami scenariusza. Williams wciela się tam w łagodnego, brodatego psychoterapeutę, który bierze pod swoje skrzydła nieokrzesanego buntownika i geniusza matematycznego (Damon). Jego monologu "superfilozoficznego" o Michale Aniele oraz wojnie i miłości, wygłaszanego do Damona o niewinnej twarzy dziecka, nie sposób obejrzeć bez paczki chusteczek higienicznych.

    Niektórzy preferowali go w rolach komediowych. Wielkim przebojem kinowym 1993 r. była "Pani Doubtfire", gdzie Williams w peruce i staromodnym fartuszku udaje nianię, by móc opiekować się własnymi dziećmi pod nosem rozwiedzionej z nim żony. Rola starszej kobiety podkreśla jego niebywały talent do komedii fizycznej. Film jest w takim samym stopniu zabawny, co wzruszający.

    Czasami jego komedie traciły ostrość i okazywały się szmirą. Porażką Williamsa był wzgardzony przez krytyków "Flubber" z 1997 r. Po jednej nieudanej komedii przyszedł mdły "Patch Adams", gdzie grał lekarza leczącego pacjentów śmiechem. Na drugim końcu spektrum znalazła się inna rola lekarza - nieśmiałego - i neurologa w "Przebudzeniu" Penny Marshall z 1990 r., według książki Olivera Sacksa. Widać było, że jego talent nie osłabł, ale umiejętność wybierania dobrych ról zdawała się zanikać.

    W 2002 r. Williams pokazał swoją mroczną stronę, wcielając się w postać podstępnego pisarza w thrillerze "Bezsenność" Christophera Nolana. Równie zaskakująca była jego transformacja w nieśmiałego dziwaka o skłonności do obsesji, pracującego w laboratorium fotograficznym w filmie "Zdjęcie w godzinę". W tym okresie dały o sobie znać problemy zdrowotne i uzależnienie aktora. Występował w rolach gościnnych, pracował głosem, byle nie wypaść z obiegu, ale w tych filmach nie było miejsca dla jego talentu. Jego ostatnią ważną rolą był "Najlepszy ojciec świata", czarna komedia z Sundance o ojcu, którego syn popełnia samobójstwo.

    Od 2006 r. Williams dwukrotnie wcielił się w postać Theodore'a Roosevelta w komediach z serii "Noc w muzeum" z Benem Stillerem. Niebawem zobaczymy go jeszcze w trzeciej części - "Noc w muzeum: Tajemnica grobowca". Na premierę czeka kilka jego filmów: "The Angriest Man in Brooklyn", "Merry Friggin' Christmas", "Boulevard", a także rola głosowa w "Absolutely Anything" jako Dennis the Dog.

    W Wielkiej Brytanii gościł na scenie w 2008 r., z okazji 60. urodzin księcia Karola w Wimbledon Theatre. - Chuck, Cam, świetnie was widzieć - wołał do rodziny królewskiej. - Yo! Jak leci, Walio? Windsorowie, dajecie czadu!".
    Wierzę, że wspaniałe role komediowe Williamsa przetrzymają próbę czasu, a jego słabsze role zatrą się w pamięci. Williams jest tego wart. Jak sam kiedyś zauważył: - Człowiek otrzymuje tylko iskrę szaleństwa. Pod żadnym pozorem nie można jej zgubić.

    Tłumaczenie: Lidia Rafa

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama