Eliminacje Euro 2016. Od Müllera do... Wawrzyniaka, czyli...

    Eliminacje Euro 2016. Od Müllera do... Wawrzyniaka, czyli jak próbowaliśmy pokonać Niemców

    Hubert Zdankiewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Eliminacje Euro 2016. Od Müllera do... Wawrzyniaka, czyli jak próbowaliśmy pokonać Niemców

    ©TOMASZ HOŁOD / POLSKAPRESSE

    Ogrywaliśmy Włochów, Anglików, nawet Brazylijczyków, za to z tym rywalem jeszcze nigdy wygrać nam się nie udało. Czy uda się kadrze Nawałki?
    Eliminacje Euro 2016. Od Müllera do... Wawrzyniaka, czyli jak próbowaliśmy pokonać Niemców

    ©TOMASZ HOŁOD / POLSKAPRESSE

    Z Niemcami nie radziliśmy sobie nawet w czasach, gdy byliśmy piłkarską potęgą i zdobywaliśmy medale na igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata. To znaczy radziliśmy, ale z tymi słabszymi, z NRD (ze wschodu). Z RFN (z zachodu) nigdy, choć zdarzały się mecze, w których brakowało dosłownie odrobiny szczęścia. Znacznie częściej zdarzały się jednak takie, w których nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia. Jak na ironię, najbliżej sukcesu była reprezentacja niedocenianego i wyszydzanego Franciszka Smudy, ale po kolei.


    Żeby opisać wszystkie mecze Polski z Niemcami, potrzebna byłaby książka, a nie tekst w gazecie. Dlatego wybraliśmy sześć - naszym zdaniem - najbardziej pamiętnych. Przynajmniej w ciągu ostatnich czterdziestu kilku lat.

    Koszmar debiutanta
    10 października 1971 r. - Pół Polski chciało mnie po tym meczu powiesić, drugie pół - deportować - wspominał po latach debiutujący w tamtym meczu (w eliminacjach mistrzostw Europy) w reprezentacji Jan Tomaszewski.
    Legendarny polski bramkarz zwykł też mawiać, że "zanim poznał smak miodu, poznał smak bagna", bo tamten mecz zakończył się dla niego katastrofą. - Miał bronić Piotr Czaja, ale chyba z nerwów dostał rozstroju żołądka i nie nadawał się do grania. Pan Kazimierz Górski zapytał więc, czy czuję się na siłach, a ja na to: No jasne, że bronię! - opowiadał Tomaszewski. - Napięcie było ogromne, bo czasy były takie, że Polacy traktowali ten mecz jak rewanż za wojnę. Na Stadion Dziesięciolecia przyszło 90 tysięcy ludzi. Prowadziliśmy po golu Roberta Gadochy, ale szybko na ziemię sprowadził nas Gerd Müller. Trafił dwa razy, a potem jeszcze poprawił Jürgen Grabowski. Przegraliśmy 1:3, a za głównego winowajcę uznano mnie, choć na moje konto można było zapisać tylko trzeciego gola. Wypadłem z kadry, straciłem miejsce w Legii. Powiedziałem sobie wtedy: poczekajcie, krwią będę pluł, a jeszcze wszystkim pokażę, jaki ze mnie bramkarz. Pokazał. To on stał w polskiej bramce w kolejnych meczach z Niemcami (wciąż RFN).

    Gdyby nie padało
    Pierwszy z nich, rozegrany podczas mundialu w 1974 roku, przeszedł do historii jako mecz na wodzie. Stawką był finał, a rewelacyjnie spisujący się w turnieju biało-czerwoni musieli wygrać. Niemcom wystarczał remis, bo mieli lepszy bilans bramkowy - w tamtych czasach nie rozgrywano fazy pucharowej, tylko dwie grupowe. I kto wie, czy tak by się nie stało, gdyby przed meczem nad Stadionem Leśnym we Frankfurcie nad Menem nie przeszła burza, a boisko nie zamieniło się w bajoro.

    W tych anormalnych warunkach podopieczni Kazimierza Górskiego nie mogli w pełni wykorzystać swoich atutów: szybkiego ataku skrzydłami w wykonaniu świetnie dysponowanych Grzegorza Laty i Roberta Gadochy. Swoje zrobił również brak kontuzjowanego Andrzeja Szarmacha, bo zastępujący go Jan Domarski nie powtórzył swojego wyczynu z meczu z Anglią na Wembley i nie zdołał pokonać broniącego jak w transie Seppa Maiera.

    W polskiej bramce szalał za to Tomaszewski, który m.in. obronił w 53 minucie rzut karny wykonywany przez Uliego Hoenessa. W 76. minucie był już jednak bezradny. Wystarczyło, że polska obrona raz nie upilnowała Müllera...

    Cztery lata później oba zespoły zagrały ze sobą na otwarcie mundialu w Argentynie. Skończyło się bezbramkowym remisem, co niektórzy uznali za rozczarowanie. Ówczesny selekcjoner Jacek Gmoch zapowiadał przecież, że jedziemy po mistrzostwo świata.

    Łzy Boruca
    Podczas mundialu w 2006 roku bezbramkowy remis byłby z kolei uznany za sukces, choć w ostatecznym rozrachunku nic Polakom nie dawał. Kadra Pawła Janasa skompromitowała się w pierwszym meczu fazy grupowej, przegrywając 0:2 z Ekwadorem, i tylko zwycięstwo pozwalało jej zachować szanse na awans do fazy pucharowej. Remis w Dortmundzie pozwalał jedynie zachować twarz.
    Było blisko, Polacy walczyli, skutecznie się bronili. Fantastycznie spisywał się w bramce Artur Boruc. Dwa razy, po strzałach Miroslava Klosego i Michaela Ballacka, uratowała nas poprzeczka. Gdy na kwadrans przed końcem czerwoną kartkę (druga żółta) zobaczył Radosław Sobolewski, stało się jasne, że remis będzie w tych okolicznościach wszystkim, na co stać biało-czerwonych. No i w 90. minucie wciąż był remis. W doliczonym czasie gry Dariusz Dudka nie dogonił jednak szarżującego prawą stroną Davida Odonkora, a Oliver Neuville urwał się polskim stoperom.

    Z tamtego meczu zapamiętaliśmy jeszcze leżącego na trawie i płaczącego po ostatnim gwizdku sędziego Boruca. - Mundial jest raz na cztery lata, a my go kompletnie spieprzyliśmy - powiedział później polski bramkarz.

    Minęły dwa lata i znów Polacy zmierzyli się z Niemcami na wielkiej imprezie. Tym razem na Euro 2008. Z tamtego meczu zapamiętaliśmy głównie poważną minę Lukasa Podolskiego, który zapowiedział wcześniej, że nie będzie się cieszył ze strzelonych nam bramek. Strzelił dwie.

    Znów ostatnia akcja
    O krok od historycznego sukcesu byliśmy we wrześniu 2011 roku. O bardzo mały krok, bo biało-czerwoni prowadzili w Gdańsku w 91. minucie 2:1, po bramkach Roberta Lewandowskiego i Jakuba Błaszczykowskiego (dla Niemców z rzutu karnego trafił Toni Kroos).

    Rywale zagrali jednak do ostatniej sekundy i to dosłownie. W ostatniej akcji meczu pomylił się Jakub Wawrzyniak. Obrońca Legii pośliznął się i upadł w polu karnym, wbiegł w nie Thomas Müller, podał do środka i Cacau uciszył PGE Arenę. Wojciech Szczęsny nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję.

    Mecze Polski z Niemcami
    03.12.1933, Berlin: Niemcy - Polska 1:0
    09.09.1934, Warszawa: Polska - Niemcy 2:5
    15.09.1935, Wrocław (wówczas niemiecki Breslau): Niemcy - Polska 1:0
    13.09.1936, Warszawa: Polska - Niemcy 1:1
    18.09.1938, Chemnitz: Niemcy - Polska 4:1
    20.05.1959, Hamburg: Niemcy - Polska 1:1
    08.10.1961, Warszawa: Polska - Niemcy 0:2
    10.10.1971, Warszawa: Polska h Niemcy 1:3 el. ME
    17.11.1971, Hamburg: Niemcy - Polska 0:0 el. ME
    03.07.1974, Frankfurt: Niemcy h Polska 1:0 MŚ
    01.06.1978, Buenos Aires: Niemcy - Polska 0:0 MŚ
    13.05.1980, Frankfurt: Niemcy - Polska 3:1
    02.09.1981, Chorzów: Polska - Niemcy 0:2
    04.09.1996, Zabrze: Polska - Niemcy 0:2
    14.06.2006, Dortmund: Niemcy - Polska 1:0 MŚ
    08.06.2008, Klagenfurt: Niemcy - Polska 2:0 ME
    13.05.2014, Hamburg: Niemcy - Polska 0:0

    Bilans: 18 meczów; 0 zwycięstw - 6 remisów - 12 porażek; bramki: 9-31.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama