Ewa Kopacz łapie wiatr w żagle? Ostatnie dni pokazują, że...

    Ewa Kopacz łapie wiatr w żagle? Ostatnie dni pokazują, że tak

    Michał Wróblewski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Oczekiwania wobec tego rządu od początku były małe. Ewa Kopacz jawiła się jako słaba polityk, która ma wszystkie wady Tuska, ale nie ma żadnej jego zalety. Wiele wskazuje jednak na to, że złe początki nowej premier szybko zostaną zapomniane.
    Ewa Kopacz

    Ewa Kopacz ©FOT BARTEK SYTA

    Pamiętne wystąpienie Ewy Kopacz na Politechnice Warszawskiej sprzed kilku tygodni - najdelikatniej rzecz ujmując - zostało powszechnie uznane za falstart. A mówiąc dosadniej, sposób prezentacji nowego rządu przez panią premier na Wydziale Fizyki oceniono jak najgorzej. Kopacz wypadła nieporadnie - opis kompetencji poszczególnych ministrów dokonany przez nią był wyjątkowo trywialny, nie wspominając już o tym, jak pani premier "poradziła sobie" z pytaniem o politykę zagraniczną wobec Ukrainy - i wieszczono, że przejmującą schedę po Donaldzie Tusku nową liderkę Platformy Obywatelskiej czeka dalej już wyłącznie wizerunkowa równia pochyła. Opozycja - na czele z politykami Prawa i Sprawiedliwości - zacierała ręce.
    Ludzie odpowiedzialni za politykę medialną w poszczególnych ugrupowaniach myśleli, że właściwie niewiele trzeba robić, by na wpadkach nowej pani premier móc konsekwentnie zbijać punkty i "zbierać" tym samym poparcie elektoratu, który mógł się zrazić fatalnym startem Kopacz. Często pojawiająca się w politycznym dyskursie teza, iż opozycji - przede wszystkim Jarosławowi Kaczyńskiemu - będzie trudniej atakować panią premier (nieostrożna i niemerytoryczna krytyka natychmiast przez wielu byłaby uznawana za seksizm), straciła na znaczeniu. Pole do punktowania wpadek Kopacz poszerzało się wszak samo.


    TVP/x-news


    Ale od prezentacji rządu zmieniło się wiele. Minęło kilka tygodni i wektory nagle zaczęły się odwracać: dzień, w którym Ewa Kopacz wygłosiła swoje exposé, przedstawiając plany nie tylko na najbliższy rok rządzenia, ale też na kolejną kadencję, okazał się punktem zwrotnym. Zdaniem nawet początkowo niezwykle krytycznych wobec Kopacz obserwatorów pani premier zatarła złe wrażenie, jakie wywarła na opinii publicznej - najpierw tworząc wrażenie chaosu i dezorganizacji przy kompletowaniu rządu, później podczas wspomnianej już prezentacji Rady Ministrów.

    Uczciwie należy dodać, iż nie wszyscy odebrali wystąpienie w Sejmie Kopacz entuzjastycznie. Dla wielu exposé było swoistym koncertem życzeń, a nie przemówieniem lidera z prawdziwego zdarzenia, który przedstawiłby ambitny plan dla Polski. Jest w tych opiniach sporo prawdy: słuchając pani premier, można było odnieść wrażenie, iż Kopacz obiecała absolutnie wszystko wszystkim.
    Niezależnie od tego typu ocen exposé pani premier - wedle sondażu przeprowadzonego przez TNS dla "Wiadomości" - dobrze oceniło 40 proc. respondentów. Tylko 26 proc. uznało je za złe, a 34 proc. badanych nie ma zdania na temat sejmowego wystąpienia pani premier. Wyniki te zdają się dobrym prognostykiem na przyszłość i stwarzają korzystną bazę do budowy politycznego kapitału. A to o wyborców wszak chodzi przede wszystkim, a nie o pozyskanie przychylności komentatorów czy opozycji.

    Polityczne odbicie Kopacz jest faktem. Przywołany już sondaż TNS dla "Wiadomości" potwierdził korzystną dla PO tendencję. Ugrupowanie to utrzymuje relatywnie wysoką, bo 6-procentową przewagę nad partią Kaczyńskiego. Nadal do zagospodarowania jest przynajmniej część wyborców o niesprecyzowanych na tę chwilę politycznych sympatiach, których liczbę szacuje się - wedle TNS - na 16 proc. wszystkich tych, którzy deklarują udział w kolejnych wyborach.

    Nawet wpadka o - wydawałoby się - dużej sile rażenia, którą była informacja o wejściu do zarządu PKN Orlen słynnego speca od PR Igora Ostachowicza (przez długie lata kreował wizerunek Donalda Tuska), nie zaszkodziła nowej pani premier tak bardzo, jak się tego spodziewano. Powszechne oburzenie na wieść o tym, iż Ostachowicz w spółce, w której niemal 30 proc. udziałów ma Skarb Państwa, będzie zarabiał ponad 2 mln zł rocznie, sprawiło, iż Kopacz wykonała ruch na zasadzie chirurgicznego cięcia - zablokowała przejście Ostachowicza do Orlenu. I odsunęła wrażenie, iż to jej rząd odpowiedzialny jest za "załatwienie" PR-owcowi pracy.
    Niekorzystne opinie na temat pani premier mogły wzmagać pojawiające się w mediach informacje o rzekomym konflikcie na linii Tusk - Kopacz. Ale wszystko wskazuje na to, że i o tym szybko zapomnianio: były premier pochwalił publicznie nową szefową rządu po jej exposé, mówiąc, że czuł zazdrość, słuchając jej wystąpienia. Przyznał, że w nowej roli Kopacz będzie świetna. I niezależnie od tego, jak faktycznie wygląda sytuacja wewnątrz PO, złe wrażenie zostało ponownie zatarte.

    Nastroje w szeregach Platformy także zdają się poprawiać. Kilka dni po prezentacji rządu rozmawialiśmy z kilkoma politykami koalicji, którzy wprost przyznawali, iż konsekwencje wpadki na Politechnice mogą być dla rządu i partii dotkliwe. Polityk PSL, którego pytaliśmy o wrażenia z wystąpienia Kopacz, żartował z nowej premier. A poseł Platformy mówił z goryczą: - Jeszcze zatęsknimy za Tuskiem.

    Sobotnia konwencja PO, której głównym punktem było wystąpienie Ewy Kopacz, podbudowała kiepskie ostatnio morale w partii. Dodatkowym czynnikiem torującym drogę Platformie do odzyskania choćby części utraconego gdzieś elektoratu są medialne wpadki opozycji. Gest Kaczyńskiego - lider PiS uścisnął w Sejmie dłoń Donalda Tuska, życząc mu powodzenia, co spotkało się z dobrym odbiorem społecznym - rzecznik partii nazwał niezłym numerem. A wyborcy nie lubią, jak się ich oszukuje. Nieoczekiwany ruch Kaczyńskiego zadziałał także na korzyść samej Kopacz. Jak trafnie zauważył politolog Marek Migalski, efektem tego był fakt, iż znaczna część społeczeństwa uwierzyła, że tylko Ewa Kopacz - wzywająca z sejmowej trybuny do pojednania - może zakopać topór wojenny w polityce wewnętrznej.

    Najważniejszym testem odbioru społecznego nowej pani premier będą zbliżające się wybory samorządowe. Jeśli PO je wygra, może na stałe odzyskać zaufanie utraconych wyborców. I zyskać nowych. A to o nich przecież toczy się gra.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      Wiatry to Ona łapie.....

      Zgłoś naruszenie treści

      ale w spódnicę ....
      Trzeba przyznać, że chłopaki ze WSI maja duże wpływy nawet w niszowych gazetkach.
      Trzeba mieć nieźle opłacanych propagandzistów, by chwalić osobę która chrzani banialuki...rozwiń całość

      ale w spódnicę ....
      Trzeba przyznać, że chłopaki ze WSI maja duże wpływy nawet w niszowych gazetkach.
      Trzeba mieć nieźle opłacanych propagandzistów, by chwalić osobę która chrzani banialuki niczym Bul z Budy Ruskiej.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama