Nowy pomysł dla górników: lekki, mały, gotowy natychmiast do...

    Nowy pomysł dla górników: lekki, mały, gotowy natychmiast do użycia aparat ucieczkowy

    Sławomir Cichy

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Rozmowa z dr inż. Adamem Mirkiem, adiunktem, głównym inżynierem ds. geofizyki, Instytutu Technik Innowacyjnych EMAG w Katowicach.
    Nowy pomysł dla górników: lekki, mały, gotowy natychmiast do użycia aparat ucieczkowy
    Wygodne i praktycznie bezobsługowe, uruchamiane intuicyjnie aparaty ucieczkowe dla górników i ratowników górniczych, to znacznie większe szansę na przeżycie kilkaset metrów pod ziemią w sytuacji zagrożenia. Czy używane dziś aparaty spełniają te wymogi?
    Obecnie używane w kopalniach aparaty ucieczkowe choć niezwykle skuteczne i pozwalające na oddychanie mieszanką tlenową zgromadzoną w zasobniku nawet przez godzinę nie są pozbawione wad. Przede wszystkim wymagają czasu by je uruchomić. Często trwa to nawet minutę. W sytuacji zagrożenia nie każdy potrafi na tak długi czas wstrzymać oddech i jeszcze prowadzić wyuczoną, wytrenowaną procedurę uruchamiania butli z tlenem. Tymczasem jeden wdech w atmosferze beztlenowej może skończyć się tragicznie zwłaszcza jeśli stężenie tlenku czy dwutlenku węgla albo siarkowodoru jest duże...

    ... Ale nie mamy w tej chwili niczego lepszego, co moglibyśmy zaproponować górnikom. Muszą opanować do perfekcji instrukcję uruchamiania aparatu. Przypomnę, że zanim rozpocznie on działanie trzeba otworzyć zamek, zdjąć pokrywę na której zamontowane jest cięgno otwierające zawór butli tlenowej. Ten wypełnia worek oddechowy itd. itp. 30 sekund do uruchomienia z pewnością należy uznać za wynik dobry.

    Dlatego z dyrektorem Instytutu Piotrem Wojtasem zastanawialiśmy się jak ten czas skrócić, by aparat był gotowy do użytku natychmiast. I nieskromnie powiem, że do końca przyszłego roku będziemy mieli za sobą etap testów jego działania w sytuacjach trudnych. Testami sa zainteresowane zarówno kopalnie miedzi jak również Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.

    Na czym polega nowość waszego pomysłu i czym różni się wasz aparat od produkowanych dzisiaj?
    Najważniejsza była zmiana filozofii myślenia o aparatach ucieczko-wych. Wraz z dyrektorem Wojtasem doszliśmy do wniosku, że najważniejsze nie jest budowanie nowych ciężkich aparatów a skonstruowanie urządzenia które jest lekkie, natychmiast gotowe do pracy, które pozwoliłoby bez wstrzymywania oddechu uruchomić zasadniczy aparat ucieczkowy. Tak powstał pomysł urządzenia, które jest integralną częścią lampy górniczej. Zasobnik ze sprężonym do 300 atmosfer zwykłym powietrzem pozwala oddychać górnikowi do 5 minut. To wystarczy by oddalić się na bezpieczną odległość od miejsca zagrożenia albo dotrzeć do aparatu ucieczkowego i uruchomić go. Zawór z powietrzem uruchamia się automatycznie po zerwaniu zawleczki.

    Czyli zasada działania... granatu. Wyrwij zawleczkę, rzuć, czekaj na efekt. W wypadku waszego urządzenia instrukcja może brzmieć: włóż ustnik doprowadzający przewodem powietrze do ust wyrwij zawleczkę oddychaj...
    W uproszczeniu dokładnie tak. Kluczowym elementem jest opatentowany specjalny zawór który podaje powietrze pod odpowiednim ciśnieniem - jak w aparatach dla płetwonurków. Naturalnie warunki w jakich będą musiały pracować nasze urządzenia są odmienne ale zasada działania podobna.

    W tej chwili górnik idący do pracy wygląda jak juczny wielbłąd. Dzwiga lampę na jednym ramieniu, aparat ucieczkowy przewieszony przez drugie do tego narzędzia, jak pracować z takim balastem?
    Mając nasze urządzenie nie musi dźwigać ciężkiego aparatu ucieczkowego, który krępuje ruchy i utrudnia szybkie oddalenie się z miejsca zagrożenia. Standardowy aparat może zostać odstawiony w bezpieczne miejsce do którego da się dotrzeć w krótkim czasie. Poza tym mając aparat w lampie nigdzie go nie zostawi, zawsze będzie miał go przy sobie. I niebagatelna sprawa to fakt, że oddychał będzie zwykłym powietrzem a nie mieszaniną gazów będących wynikiem reakcji chemicznej. Co za tym idzie łatwo napełnić butle, łatwo je serwisować i kontrolować stan urządzeń. Ładowanie baterii do lampy i nadajnika lokalizacyjnego też w naszym urządzeniu jest inne niż w tradycyjnych lampach. Do łądowania stosujemy indukcję więc wystarczy postawić urządzenia na specjalnym stole bez przewodów by po krótkim czasie zostały naładowane.


    *Oceń swojego burmistrza i porównaj go z innymi [PLEBISCYT DZ]
    *Odrażające morderstwo w Radziechowach. Studentka z Krakowa zadźgana
    *QUIZ DZ: Czy znasz polskie komedie. Cytaty z kultowych filmów. Sprawdź się
    *W Katowicach sala do sekcji zwłok jak w Kościach [ZDJĘCIA]

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      1981

      trsl (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Ludzie co za ciulstwa tu pisza przi wybuchu to nie zdazy zadyn ani purtnac a co do piero myslec o czym kolwiek a tym bardzi i aparacie jo sie moga zalozyc aparat jak tasms zlezie i sie zapoli a nie...rozwiń całość

      Ludzie co za ciulstwa tu pisza przi wybuchu to nie zdazy zadyn ani purtnac a co do piero myslec o czym kolwiek a tym bardzi i aparacie jo sie moga zalozyc aparat jak tasms zlezie i sie zapoli a nie przi wybuchu metanu zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      jedyn co wybuch przeżył cudym godoł

      777 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      aparat chcioł po wybuchu założyć bo niy było czym dychać a aparat zepsuty bo kasa do bonzóf z elyty mafi wynglowy i kampani kolesi niy śmierdzi tak jak ci co do ni zginyli i bydom ginonć,

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama