Polska - Niemcy 2:0. Cud nad Wisłą w fantastycznej...

    Polska - Niemcy 2:0. Cud nad Wisłą w fantastycznej atmosferze [ZDJĘCIA]

    Tomasz Dębek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Kibice podczas meczu Polska - Niemcy
    1/11
    przejdź do galerii

    Kibice podczas meczu Polska - Niemcy ©FOT. PAWEL SKRABA/POLSKAPRESSE

    Z mistrzami świata nie wygrywa się codziennie. Zwłaszcza jeśli jest się polskim piłkarzem. Przy pełnych trybunach kadra Nawałki pokonała Niemców.
    "A Niemcy tu, a Niemcy tam, a Niemcy ch... robią nam" - film z kibicami, którzy przed kamerami TVN wulgarnie cieszyli się ze zwycięstwa nad naszymi zachodnimi sąsiadami, błyskawicznie stał się hitem interne-tu. Mecz z tak wieloma podtekstami zawsze budzi wielkie emocje, ale nie licząc kilku napadów ułańskiej fantazji, po sobotnim spotkaniu kibice pozostawili bardzo dobre wrażenie.

    Już na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem w okolicach Stadionu Narodowego można było wyczuć, że zbliża się wielkie wydarzenie.
    Wypełnione po brzegi puby, piwo lejące się strumieniami i rozśpiewani kibice, którzy biało-czerwonymi falami zmierzali w stronę stadionu. Bez problemu można było też spotkać Niemców. Naszą uwagę zwrócili dwaj, którzy maszerując mostem Poniatowskiego, śpiewali na przemian "Polska, biało-czerwoni" i "Robert Lewandowski".

    - Wiemy, że nasze narody dzieli bolesna historia, ale to przeszłość. Mamy wielu polskich przyjaciół, więcej nas łączy, niż dzieli. Warszawa to piękne miasto, świetnie się tu bawimy. A "Lewy"? Bardzo go lubimy, jesteśmy kibicami Bayernu Monachium. Szybko wprowadził się do naszego zespołu. Nie mamy nic przeciwko temu, żeby coś dziś strzelił. Ale to będzie bramka honorowa, bo wygramy 3:1 - przekonywali.

    Grzeczni, sympatyczni, przyjaźnie nastawieni - takie wrażenie sprawiali Niemcy. Większość z nich zasiadła w specjalnie wydzielonym sektorze, ale byli też tacy, którzy zajęli miejsca wśród polskich fanów. Dobre maniery gości najwidoczniej przełożyły się na ich doping, a raczej jego brak. O ile Polacy mogli liczyć na kapitalne momentami wsparcie kibiców, o tyle niemieccy piłkarze nie usłyszeli pewnie słowa wsparcia z trybun.

    Zachwycony atmosferą na Narodowym był m.in. urodzony w Gliwicach Lukas Podolski. - Gratuluję kibicom stworzenia tak niesamowitego widowiska na trybunach. W Polsce zawsze jest dobra atmosfera, ale dziś wszyscy śpiewali, skakali, cieszyli się... Świetne show - chwalił polskich fanów "Poldi".

    Doping nie był tak regularny jak na meczach ligowych, ale podczas "Mazurka Dąbrowskiego" odśpiewanego przed spotkaniem, pod koniec meczu oraz przy stałych fragmentach gry, gdy do śpiewu zrywał się cały stadion, niejednemu przebiegły ciarki po plecach. Na trybunach obok VIP-ów (m.in. Jerzy Buzek, Maryla Rodowicz, Grzegorz Schetyna czy kardynał Kazimierz Nycz) pojawiali się kibice jakby żywcem wyjęci z meczu siatkówki: z pomalowanymi twarzami, w kowbojskich kapeluszach, świecących diabelskich rogach, biało-czerwonych perukach i innych akcesoriach fanów nazywanych przez złośliwych Januszami. Gdy Arkadiusz Milik zdobywał bramkę na 1:0, wielu niedzielnych kibiców... okupowało jeszcze strefę bufetu na koronie stadionu. - Popcorn, hot dogi i festyn jak na bejsbolu w USA - żartowali niektórzy, widząc długie kolejki do fast foodów w przerwie. Ale najważniejsza była dobra zabawa, a tej nie brakowało.

    - Atmosfera była cudowna. Zachwyt i radość mieszały się z niedowierzaniem. W końcu pierwszy raz w historii pokonaliśmy Niemców. Jeśli chodzi o organizację spotkania, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Oby więcej takich meczów - cieszył się Jarek z Białegostoku.

    Nie obyło się bez przykrych incydentów. Gdy spiker zapowiedział przed meczem hymn Niemiec, z trybun rozległy się gwizdy. Po chwili duża część kibiców zagłuszyła je jednak brawami. "To była demonstracja szacunku i przyjaźni do sąsiada. I to w mieście, które przed 70 laty zostało zrównane z ziemią przez przedstawicieli tego samego narodu" - chwalił taką reakcję "Süddeutsche Zeitung".

    Gorąca atmosfera udzieliła się jednak kilku rozgrzanym głowom. Modne ostatnio wbieganie na boisko po meczu uskuteczniło dwóch polskich kibiców. Z kolei grupka wściekłych Niemców zdemolowała stadionowe toalety. Zatrzymano dziewięć osób (trzech Niemców i sześciu Polaków). Wszyscy byli pod wpływem alkoholu.

    Nieliczne incydenty nie zepsuły jednak wielkiego święta. Zabawa na Krakowskim Przedmieściu trwała do białego rana. Niektórzy tłumaczyli sensacyjną wygraną interwencją sił nadprzyrodzonych, inni... zmianą na stanowisku premiera. Najbardziej odważni snuli już wizje powrotu polskiej piłki na światowe szczyty. Pewne jest jedno - 11 października kolejny cud nad Wisłą stał się faktem. Czy będzie to jednorazowy wyskok, czy pierwszy krok w kierunku zbudowania reprezentacji, która będzie w stanie walczyć o najwyższe cele? Wiele dowiemy się po wtorkowym meczu ze Szkocją. - Nie ma innej możliwości, po jego zakończeniu będziemy w tak dobrych humorach jak dziś. Ograliśmy mistrzów świata, możemy pokonać każdego - zapowiada Andrzej z Łukowa.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama