Rywale z afery gender razem na liście w PiS

    Rywale z afery gender razem na liście w PiS

    Barbara Kubica

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Jeden był sprawcą awantury o gender, drugi bronił przedszkola, Rozłam w rybnickich strukturach PiS? Na razie kłótnia o listy...
    Andrzej Wojaczek zaciekle bronił przedszkola

    Andrzej Wojaczek zaciekle bronił przedszkola ©Barbara Kubica

    Słynna już "afera gender", która kilka miesięcy temu wybuchła w jednym z rybnickich przedszkoli, wciąż odbija się miejscowym politykom czkawką i jest przyczyną konfliktu w rybnickich strukturach Prawa i Sprawiedliwości. Na jednej liście wyborczej do Rady Miasta znalazł się bowiem Arkadiusz Szweda, jeden z rodziców, którzy przeciwko zapisowi o ideologii gender w programie nauczania w przedszkolu się sprzeciwiali, oraz Andrzej Wojaczek, dotychczasowy radny PiS i przewodniczący Rady Miasta, który od samego początku podkreślał, że żadnej afery nie ma i zaciekle bronił atakowanej przez rodziców dyrektorki przedszkola - Joanny Cicheckiej. Szweda zajmuje miejsce numer 3 na liście PiS w trzecim okręgu wyborczym w Rybniku, Andrzej Wojaczek jest jej liderem.

    - Proszę mnie nie pytać o pana Szwedę, bo nie mam nic do powiedzenia na jego temat. Ja tego pana nie znam, nie ja umieściłem go na liście i nie ja biorę za tę listę odpowiedzialność - mówił podczas oficjalnej prezentacji kandydatów PiS Andrzej Wojaczek.
    I choć o rozłamie czy wychodzeniu z partii nie ma na razie mowy, to tajemnicą poliszynela jest fakt, iż w rybnickich strukturach PiS doszło do pęknięcia. Sam Andrzej Wojaczek swoją obroną dyrektorki przedszkola sympatii wśród partyjnych kolegów sobie nie zaskarbił.

    - Dziś jest odsuwany od wielu decyzji. Niektórym trudno zrozumieć, że Andrzej jest przede wszystkim samorządowcem, który najpierw martwi się o drogi, przedszkola i mieszkańców swojej dzielnicy, a dopiero potem zajmuje się polityką - mówi nam jedna z osób z otoczenia PiS.

    Sam lider listy w okręgu numer 3 podkreślał, że on widziałby na niej inne nazwiska. Wielu kandydatom podczas prezentacji życzył powodzenia, zachwalał ich kompetencje, spiął się wyraźnie tylko przy kandydaturze Szwedy, byłego policjanta.
    Ten całym zamieszaniem wokół swojej osoby jest raczej zdziwiony. W rozmowie z nami przyznaje, że wbrew temu, co mówi Wojaczek, obaj panowie doskonale się znają, w przeszłości nawet ze sobą współpracowali. - Na listę PiS zostałem zaproszony. Myślę, że świat wartości, które wyznaję, mieści się w tym samym kanonie wartości, jakie wyznają ludzie, z których zaproszenia skorzystałem - mówi nam Arkadiusz Szweda i podkreśla, że nie widzi żadnych przeciwskazań, by w przyszłości z Wojaczkiem podjąć współpracę.

    Choć oficjalnie nikt o tym nie chce mówić, to widać, że kształt list wyborczych i powracający jak bumerang temat "gender" jest przyczyną konfliktu w lokalnych strukturach partii. Na rozłam w przededniu wyborów partia nie może sobie jednak pozwolić. Oficjalnie - wojny nie ma. - Trudno to nazwać wojną, jeżeli dana osoba dbała o interes swoich dzieci. Pan Szweda znalazł się na liście, bo jest osobą zacną, godną i rozpoznawalną w okręgu. Myślę, że zrobi dobry wynik - mówi Tadeusz Gruszka, szef rybnickich struktur PiS, który nazwisko Szwedy na listy wpisał. Senator Izabela Kloc, jako pełnomocnik okręgu, próbuje tonować emocje i nie dopuścić do rozłamu. - My chcemy przede wszystkim, by lista partii była jak najmocniejsza. Nie zawsze jest to w interesie lidera listy, ale trudno, takie są reguły gry politycznej - podkreśla senator Kloc.


    *Proces apelacyjny Katarzyny W.: Kochałam Madzię. Nie jestem zła
    *Najlepsza jednostka OSP w woj. śląskim ZAGŁOSUJ W PLEBISCYCIE FINAŁOWYM
    *Sprawdź, czy jesteś satanistą: Szokująca broszura ks. Sawy
    *Najlepsze MEMY po meczu Polska – Niemcy ZOBACZ ZDJĘCIA

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Krótko i prosto !!

      emeryt ! (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      http://niepoprawni.pl/blog/814/calujcie-mnie-wszyscy-w-d***-dwa-wiersze

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Krok naprzód, dwa kroki wstecz

      Alex (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

      Zgodnie ze wskazówkami Antoniego Gramsciego, który głównym polem bitwy rewolucyjnej uczynił kulturę - na plan pierwszy wysuwa się masowe duraczenie. Dokonuje się ono przy pomocy piekielnej triady:...rozwiń całość

      Zgodnie ze wskazówkami Antoniego Gramsciego, który głównym polem bitwy rewolucyjnej uczynił kulturę - na plan pierwszy wysuwa się masowe duraczenie. Dokonuje się ono przy pomocy piekielnej triady: państwowego monopolu edukacyjnego, mediów i przemysłu rozrywkowego. Istnienie państwowego monopolu edukacyjnego umożliwia duraczenie ludzi od małego. Wystarczy, że żydokomuna opanuje ministerstwo edukacji i miliony dzieci zostają wyciągnięte spod wpływu rodziców pod kuratelę treserów. Żydokomuna dysponuje również potężnymi wpływami w mediach i przemyśle rozrywkowym - a wszelkie uwagi na ten temat piętnuje jako „antysemityzm”. Nietrudno się domyślić - dlaczego. W „Listach starego diabła do młodego” stary diabeł poucza młodego, że najważniejsze jest przekonanie ludzi, iż diabłów nie ma. Jeśli ludzie w to uwierzą, to kuszenie idzie jak z płatka.
      Drugim elementem nowej strategii komunistycznej rewolucji jest masowy terror. Jego narzędzia są wprawdzie stworzone, ale nie są używane, zgodnie ze wskazówką Mikołaja Machiavellego, by „okrucieństwo i terror stosować rozsądnie i tylko w miarę potrzeby”. Ponieważ masowe duraczenie daje znakomite rezultaty, terroru nie trzeba stosować - również dlatego, by przedwcześnie nie płoszyć potencjalnych ofiar. Człowiek terroryzowany bowiem wie, że jest terroryzowany i często wywołuje w nim to odruch buntu, podczas gdy człowiek zoperowany, nie wie, że został zoperowany. Myśli, że to wszystko naprawdę i ani mu w głowie się buntować. Zatem jeśli ludzie zostaną skutecznie oduraczeni, to można będzie obrabować ich z wszelkiej własności. „Wszystko mu także się odbierze, by mógł własnością gardzić szczerze” - powiada poeta. Oczywiście bogactwo od tego nie zniknie, tylko przejdzie z rąk oduraczonych właścicieli do rewolucjonistów, którzy „brudną i mokrą swą robotą przecież parają się nie po to, by takie odnieść stąd korzyści, że obłąkany świat się ziści. (...) Szmaciak chce władzy nie dla śmiechu lecz dla bogactwa, dla przepychu; chce mieć tytuły, forsę, włości i w nosie przyszłość ma ludzkości!” ( Janusz Szpotański „ Towarzysz Szmaciak”).
      Czyż w tej sytuacji powinno nas dziwić, że pan prof. Jan Hartman, wybitny przedstawiciel żydokomuny na nasz nieszczęśliwy kraj, pochwalił legalizację kazirodztwa? Czyż powinno nas dziwić, że życzliwie o kazirodztwie wypowiedziała się pani prof. Małgorzata Fuszara, piastująca operetkową synekurę pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania (małych naciągają, dużych obcinają, grubych uciskają, a chudych nadymają)? To nas w żadnym razie dziwić nie powinno, bo te deklaracje maja charakter sondażowy. Służą one testowaniu opinii publicznej - na ile żydokomuna może sobie pozwolić. Czy może już wykonać kolejny krok naprzód na drodze komunistycznej rewolucji, czy też powinna taktycznie zrobić dwa kroki wstecz, dla nabrania rozpędu.
      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama