Wyłudzanie odszkodowań: Dla polisy odrąbią Ci palec

    Wyłudzanie odszkodowań: Dla polisy odrąbią Ci palec

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    130 mln zł ubezpieczeń chcieli wyłudzić Polacy w 2013 roku. Przykład to Dariusz P. z Jastrzębia-Zdroju, który dla pieniędzy spalił żonę i dzieci.
    Wyłudzanie odszkodowań: Dla polisy odrąbią Ci palec
    Tak przynajmniej twierdzą prokuratorzy, którzy w kwietniu Dariuszowi P. postawili zarzut zabójstwa czterech osób.
    Wartość wykrytych wyłudzeń ubezpieczeniowych za2013 r. wyniosła 130 mln zł - informuje w swoim raporcie Polska Izba Ubezpieczeń (PIU). - To znacząco więcej niż w 2012 roku - mówi Maciej Tarczyński z PIU.

    Odszkodowania "na życie" wyłudzają przestępcy


    Z najnowszego raportu PIU wynika, że w porównaniu z 2012 rokiem, rok temu wykryto aż o 41 proc. więcej wyłudzeń na rynku ubezpieczeń na życie (średnia wartość 26 tys. zł) i o 3 proc. więcej na rynku pozostałych ubezpieczeń. W sumie takich prób było ponad 8 350. Jaka jest rzeczywista skala procederu - nie wiadomo.


    Coraz częściej za wyłudzanie ubezpieczeń na życie zabierają się nie pojedyncze osoby, ale zorganizowane grupy. Zdarzają się choćby przypadki fingowania zgonów.

    - Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że głównymi poszkodowanymi przez przestępców ubezpieczeniowych są klienci zakładów ubezpieczeń. To bowiem ze składek płaconych przez klientów wypłacane są odszkodowania i świadczenia. Tak działa każdy system ubezpieczeniowy. Zjawisko przestępczości ubezpieczeniowej, i społeczne przyzwolenie na nią, wprost przekłada się na ceny ubezpieczeń - mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU.

    Zgłaszane są kradzieże, których nie było


    Najczęściej oszuści wyłudzają pieniądze z ubezpieczeń samochodów, czyli wypadków aut. Albo wypadków, których nie było, albo takich, co do których jedna ze stron podała inny przebieg niż było rzeczywiście. Zgłaszane są też kradzieże, które się nigdy nie zdarzyły, a auto dawno zostało wywiezione za wschodnią granicę lub - co jeszcze bardziej częste - rozebrane na części. Do tego dochodzą nadal popularne jazdy na stłuczkę. Często niszczony pojazd już wcześniej był uszkodzony, a przestępca zdążył pobrać za to odszkodowania w innych firmach.

    Z raportu PIU wynika także, że większość (66 proc.) spraw komunikacyjnych dotyczyło próby wyłudzenia odszkodowania z tytułu OC. Kolejne 23 proc. odnosiło się do ubezpieczenia autocasco (AC). Niemal 2 proc. dotyczyło ubezpieczenia NNW.
    W przypadku ubezpieczeń autocasco wartość średniego wyłudzenia wyniosła w 2013 roku 18 tys. zł, a w przypadku OC komunikacyjnego - 11 tys. zł.

    Samookaleczenia nie są wcale takie rzadkie


    Coraz częściej ubezpieczeni próbują wyłudzić świadczenie, na przykład samookaleczając się lub prosząc o "przysługę" kogoś zaprzyjaźnionego. W ubiegłych latach policjanci mieli istną epidemię wyłudzeń "na drwala". Członkowie zorganizowanej grupy werbowali bezrobotnych i obcinali im palce. Wcześniej oczywiście te osoby się ubezpieczały na wysokie kwoty w ramach polis NNW. W procederze wyłudzeń uczestniczyły kancelarie prawne. Za "wypadek" bywało, że towarzystwo wypłacało nawet kilkanaście tysięcy złotych.

    Próba wyłudzenia odszkodowania to przestępstwo. Kiedy ubezpieczyciel ma pewność, że doszło do próby wyłudzenia, to informuje o tym prokuraturę. Firmy mają też inny problem. Z oszustami nierzadko współpracują też ich pracownicy. Dlatego o pomoc proszą nie tylko policję. Zwłaszcza w przypadku wyłudzeń z ubezpieczeń komunikacyjnych coraz częściej wynajmują prywatnych detektywów.

    Jest także druga strona medalu: zaniżanie wypłacanych kwot odszkodowań przez ubezpieczalnie. Kiedy poszkodowany idzie do sądu, ten zwykle przyznaje mu kilkakrotnie wyższą kwotę.

    Tragiczny pożar


    10 maja w jastrzębskiej dzielnicy Ruptawa wybuchł pożar. Zginęli w nim żona i czwórka dzieci Dariusza P. Cudem ocalał syn - 17-letni Wojtek. Wszyscy współczuli mężczyźnie, praktykującemu katolikowi, zaangażowanemu w życie parafii. Rok później szok: mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa swojej rodziny.

    Zdaniem śledczych, mężczyzna podłożył ogień w sześciu różnych miejscach domu. Zrobił to, bo miał długi. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o ogromną kwotę - prawie 3 mln złotych.

    Dariusz P. miał starannie przygotować się do podpalenia domu i zabicia swoich najbliższych. Uszkodził żaluzje, aby nie dało się ich otworzyć i wyskoczyć przez okna. Podrzucił też do domu martwego szczura, chcąc upozorować, że to on przegryzł sznurki żaluzji.
    P. - jak wynika z policyjnych ustaleń - wysyłał też sam do siebie SMS-y z pogróżkami. Chciał w ten sposób oddalić od siebie podejrzenia. Nie udało się, bo nie docenił możliwości operacyjnych policjantów pracujących przy tej sprawie.

    Dariusz P. na trzy tygodnie przed pożarem ubezpieczył żonę i dzieci na wypadek śmierci. Zabił, bo prawdopodobnie chciał wyłudzić pieniądze od firmy ubezpieczeniowej.
    AMC


    *Proces apelacyjny Katarzyny W.: Kochałam Madzię. Nie jestem zła
    *Najlepsza jednostka OSP w woj. śląskim ZAGŁOSUJ W PLEBISCYCIE FINAŁOWYM
    *Sprawdź, czy jesteś satanistą: Szokująca broszura ks. Sawy
    *Najlepsze MEMY po meczu Polska – Niemcy ZOBACZ ZDJĘCIA

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama