Michael Phelps - wielokrotny mistrz świata i multimedalista...

    Michael Phelps - wielokrotny mistrz świata i multimedalista na kolejnym życiowym zakręcie

    Michał Skiba / Twitter: MSkiba92

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Michael Phelps znowu na życiowym zakręcie. Został ukarany półroczną dyskwalifikacją za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.
    Jestem sobą rozczarowany - puentuje ostatnią wpadkę Phelps. Cały pływacki świat wie, że to nie pierwszy raz. Prócz zakazu startów przez sześć miesięcy we wszystkich zawodach amerykańska federacja pływacka pozbawiła najbardziej utytułowanego sportowca w historii olimpizmu udziału w przyszłorocznych mistrzostwach świata w rosyjskim Kazaniu.

    We wtorek 29 września o godzinie 1.30 (7.30 czasu polskiego) w nocy został zatrzymany przez policję w rodzinym Baltimore.
    W tunelu Fort McHenry, gdzie obowiązuje ograniczenie do 70 km/godz., jechał 135 km/godz., przekraczając podwójną ciągłą. Wracał po wielu godzinach spędzonych w kasynie. Testy wykazały sporą zawartość alkoholu we krwi. Nie stawiał oporu, został przewieziony na posterunek, a potem wypuszczony. Grozi mu rok więzienia, 1 tys. dol. grzywny oraz utrata prawa jazdy na pół roku.

    Problemy z prawem
    Przekroczenie prędkości o 60 km/godz. według amerykańskiego prawa może powodować dobowe zatrzymanie w areszcie. - Phelps zachował się idiotycznie i bezmyślnie, przecież mógł wynająć kierowcę, ja takiego mam - mówi Ryan Lochte, największy rywal pocisku z Baltimore.

    Problemy zaczęły się po igrzyskach w Pekinie. Jak mówi sam Phelps, w czteroletnim cyklu olimpijskim od 2004 do 2008 roku miał jeden dzień wolny i kiedyś musiał odreagować. Wtedy zdarzyła się wpadka. W listopadzie 2004 r. został złapany przez policję w Salisbury, gdy prowadził auto po pijanemu. Został skazany na 18 miesięcy dozoru policyjnego i zapłacił 250 dol. Z tego wydarzenia potrafił jednak wyciągnąć wnioski. Udzielał się społecznie, zwiedzał szkoły, gdzie informował uczniów, jakie konsekwencje niesie ze sobą takie nierozważne zachowanie. I przy tym cały czas trenował.

    Nie być drugim Spitzem
    Dobry trening był wtedy, jak wymiotowałem, a najlepiej zemdlałem. Gdy inni chodzili na siłownię, ja cały czas byłem w wodzie, nigdy nie podniosłem kilograma ciężaru - mówi. Rozprężenie nastąpiło po historycznym wyczynie i ośmiu złotych krążkach zdobytych w pekińskim "wodnym sześcianie", gdzie pobił rekord siedmiu złotych medali rodaka Marka Spitza z Monachium 1976.

    Był listopad, parę miesięcy po sukcesie Phelpsa. Impreza studencka Uniwersytetu Karoliny Południowej. Tabloid "News of the World" zrobił mu zdjęcie z fajką do palenia konopi indyjskich. "Chciałbym zapewnić moich kibiców, że podobne zdarzenie nie będzie miało więcej miejsca" - napisał pływak w specjalnym oświadczeniu przekazanym agencji Associated Press. W lutym 2009 roku został ukarany trzema miesiącami dyskwalifikacji.

    Jon Urbanchek napisał mu wtedy wiadomość: "Wiem, że jesteś tym dobrym chłopakiem, którego znam, przeżyjemy to razem". Urbanchek to asystent Boba Bowmana, trenera Phelpsa, a także kolega pływaka. To Bowman trzymał go w ryzach. Mobilizował do katorżniczej pracy, wmawiając mu, że ma być jak amerykańscy hokeiści, którzy skazywani na porażkę, dzięki niebotycznemu wysiłkowi dokonali słynnego dla amerykanów "cudu w Lake Placid", pokonując w olimpijskim finale Związek Radziecki.

    Wielu trenerów uważało, że gdyby nasz Paweł Korzeniowski trenował tak jak Phelps, mógłby osiągnąć podobny poziom, ale nikt nie miał takiego reżimu jak Amerykanin. Gdy odpuścił, rzucił się w wir nocnego życia, sprawiał wrażenie, jakby mógł być kolegą każdego, mimo wielkich sukcesów dalej pozostawał tym samym nadpobudliwym chłopakiem z Baltimore. Coraz bardziej kontrowersyjne życie towarzyskie zmusiło firmę Kellogg (popularna korporacja produkująca płatki śniadaniowe, przekąski) do zerwania z nim kontraktu wizerunkowego.

    Mistrz też człowiek
    W roku 2009, mimo dobrych mistrzostw świata w Rzymie, w życiu nastąpił kolejny zły nawrót pływaka. W sierpniowy wieczór prowadzony przez Phelpsa cadillac escalade zderzył się hondą accord. Zawodnik i towarzysząca mu osoba wyszli z wypadku bez szwanku, natomiast kierująca hondą kobieta trafiła do szpitala na obserwację. Jedne źródła mówiły, że Phelps był trzeźwy, a inne pisały o paru piwach.

    Amerykanin zasłynął także ze zwierzenia, że wszyscy pływacy sikają do basenu, czy z otwartego konfliktu z Serbem Miloradem Čaviciem, którego pokonał na 100 metrów stylem motylkowym w kontrowersyjnych okolicznościach na igrzyskach w Pekinie i rok później na mistrzostwach w Rzymie. Ich relacje na pewno nie dawały dobrego przykładu młodym pływakom.

    "Nic dziwnego, że czasem płata figle. Gdybyśmy spędzali latami po 12-13 godzin dziennie w wodzie, mogłoby nam się czasem robić nie po kolei w głowie. W pewnym stopniu dalej jest tym samym dzieciakiem co 10 lat temu" - oceniają amerykańscy dziennikarze - Robię sobie przerwę od sportu, pragnę zająć się sobą, chcę lepiej zrozumieć siebie. Basen jest częścią mojego życia, ale muszę się zmienić, by nie popełniać więcej takich błędów w przyszłości, muszę całą swoją uwagę skupić na sobie - tak brzmi jego deklaracja z ostatnich dni.

    Michael Phelps pływak to pomnik, żyjąca legenda a Phelps człowiek to ciągle jednostka gubiąca się w życiu jak każdy. Pewnie dlatego jest tak uwielbiany.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama