Wyciąg przy Malince to sprawa dla prokuratury

    Wyciąg przy Malince to sprawa dla prokuratury

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Adam Małysz  wiele razy korzystał z felernego wyciągu przy skoczni w Wiśle Malince

    Adam Małysz wiele razy korzystał z felernego wyciągu przy skoczni w Wiśle Malince ©arc

    Wstyd mi za tych, którzy zajmują się tą skocznią - tak Adam Małysz skomentował w prasie zamieszanie wokół awarii wyciągu skoczni w Wiśle Malince. Tymczasem sprawa jest poważniejsza niż się wydawało.
    Adam Małysz  wiele razy korzystał z felernego wyciągu przy skoczni w Wiśle Malince

    Adam Małysz wiele razy korzystał z felernego wyciągu przy skoczni w Wiśle Malince ©arc

    Wyciąg krzesełkowy, którym zawodnicy i turyści wyjeżdżali na szczyt skoczni, od początku nie powinien być dopuszczony do użytku! Tak wynika z ekspertyzy Katedry Transportu Linowego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

    - Wady kolejki są wymienione na dwóch stronach formatu A4. Dotyczą hydrauliki, elektryki i mechaniki, czyli praktycznie wszystkiego - mówi gorzko Grzegorz Kotowicz, dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu w Szczyrku. Okazuje się, że wyciąg to używany sprzęt. Co gorsze, powinien wywozić jednoosobowe krzesełka, a nie dwuosobowe kanapy.

    Andrzej Wąsowicz, wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego, który przez ponad rok pełnił funkcję dyrektora skoczni, nie kryje frustracji.

    - To granda, że na skoczni, na którą wydano tyle pieniędzy (w sumie 47 mln zł - red.), zamontowano złe urządzenie. Za kwotę, jaką wydano na tę kolejkę, stanąłby porządny i energooszczędny wyciąg. Tym powinny zainteresować się organa ścigania - uważa. Zaznacza, że ani on, ani Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, nie mieli wpływu na etapy budowy skoczni.

    - Inwestorem był COS - podkreśla Wąsowicz.

    Grzegorz Kotowicz jest szefem COS w Szczyrku od września 2009 roku, gdy skocznia była już użytkowana. Nie wie, kto odpowiada za zakup używanego wyciągu. Od czasu, gdy zapadła decyzja o budowie skoczni, przez szczyrkowski COS przewinęło się trzech dyrektorów - Jerzy Kopeć, Wiktor Krebok oraz Zbigniew Łagosz.

    - Dokumentów jest bardzo wiele, wszystkie wertujemy. Trudno powiedzieć, kto jest za to odpowiedzialny. To już powinni określić prawnicy - uważa Kotowicz. - Nie udajemy, że nic się nie dzieje, lecz staramy się wyprostować sytuację i doprowadzić wyciąg do takiego stanu, w jakim powinien być. Priorytetem jest bowiem bezpieczeństwo osób, które będą z niego korzystały - zaznacza.

    Dyrekcja COS w Szczyrku w porozumieniu z wykonawcą skoczni, Hydrobudową Polska, ustala szczegóły związane z usunięciem usterek. Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie.

    Skocznia w Wiśle Malince, mimo awarii wyciągu, jest dostępna dla skoczków. Kadrowicze pod okiem Łukasza Kruczka trenowali w minionym tygodniu. Na szczyt obiektu byli wożeni samochodami. Kolejny raz pojawią się w Malince 8 i 9 lutego. Nie odbędą się tu jednak mistrzostwa Polski, jakie zaplanowano na 19 lutego.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nowe , a już stare.

      narciarz. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 61 / 77

      Nowa skocznia z używanym wyciągiem ,
      czy aby nie z austiackiego złomowiska wyciągnięto tą wyciągarkę ?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama