Bohosiewicz: Zamiast być na lekcji, stałam w kolejce do...

    Bohosiewicz: Zamiast być na lekcji, stałam w kolejce do mięsnego...

    Sonia Bohosiewicz

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Jak zagrać kobietę w wieku swojej matki i dlaczego PRL nie był taki zły - mówi nam Sonia Bohosiewicz, pochodząca ze Śląska aktorka, która wcieliła się w jedną z głównych ról w filmie Jerzego Stuhra "Obywatel"
    Aktorka Sonia Bohosiewicz urodziła się 9 grudnia 1975 r. w Cieszynie, ale dzieciństwo spędziła w Żorach

    Aktorka Sonia Bohosiewicz urodziła się 9 grudnia 1975 r. w Cieszynie, ale dzieciństwo spędziła w Żorach ©Tomasz Bolt

    W "Obywatelu" gra pani kobietę raz młodszą, raz starszą od siebie. To chyba wyzwanie dla aktorki, żeby się postarzeć i wyglądać jak swoja matka albo babcia?
    Byłam zachwycona, jak zobaczyłam scenariusz, bo okazało się, że moja rola jest bardzo rozpięta w czasie, co powoduje różne perypetie. Grana przeze mnie postać Renaty Zgółki ma w sobie niejedną tajemnicę. Oprócz tego, że za młodu jest inna i na starość jest inna, to jeszcze z wiekiem staje się zacietrzewiona. Na początku widziałam, że pan Jerzy Stuhr do roli matki głównego bohatera, w którego sam się po części wcielił, dobrał sobie trzy aktorki, które na różnych etapach miały odgrywać rolę jego mamy. Myślałam w takim razie, że ja też dostaną jakąś aktorkę do pomocy, która być może zagra młodszą albo starszą panią Renatę. Nagle, po rozmowie, okazało się, że żadnej pomocy nie będzie i że sama mogę zagrać moją bohaterkę od początku do końca, czyli jako pannę na wydaniu w wieku lat dwudziestu paru, a potem niemiłą staruszkę.

    Poradziła sobie pani...
    Wszystko jest kwestią wyobraźni, więc nie miałam problemu grać osoby starszej czy młodszej. Wydaje mi się nawet, że trudniej jest grać kogoś młodszego niż się jest, bo niełatwo jest odmłodzić twarz. W przeciwną stronę, postarzyć kobietę, jest dużo łatwiej. To jeśli chodzi o wygląd, ale mentalnie młodszą, naiwną i z jaśniejszym głosem kobietę jest zagrać łatwiej, aczkolwiek dużo większą zabawą jest zagrać kobietę starą, zgorzkniałą, z lekko chrypowatym głosem i innego rodzaju chodem. Strasznie jestem panu Jerzemu Stuhrowi wdzięczna, że pozwolił mi zagrać rolę żony w tym filmie od początku do końca.

    Żeby dobrze wcielić się w rolę starszej kobiety, podglądała pani kogoś ze starszych znajomych, może mamę?
    Moja mama by się bardzo obraziła, gdyby się okazało, że podglądałam do tej roli akurat ją, bo moja mama jest naprawdę sympatyczną osobą, a pani Zgółka, moja bohaterka, jest na starość bardzo niemiłą i zacietrzewioną osobą. Specjalnie nie musiałam obserwować jakichś konkretnych osób, żeby się przygotować do tej roli. Wystarczyło, że przypomniało mi się od około 15 do 25 "pań Zgółek" w wieku 60 lat, które spotkałam na swojej drodze w przeróżnych miejscach, a to na poczcie, a to w kasie, a to na ulicy albo w urzędzie. Niestety, takich pań, z krótką fryzurą, trwałą ondulacją w kolorze oberżyny i w bardzo niedobrze dopasowanych garsonkach jest dość dużo, więc z tej całej galerii "Zgółek" stworzyłam moją Renatę Zgółkę, którą, mam nadzieję, nigdy się nie stanę.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama